Facebook Google+ Twitter

Halina Frąckowiak: "Czasem patrzę w gwiazdy" (wywiad)

Halina Frąckowiak znalazła czas na rozmowę po koncercie w Jastrzębiu–Zdroju, 20 lipca. Przyznała, co jest jej największą pasją.

20 lipca Mariola Morcinková spotkała się z utalentowaną artystką polskiej piosenki - Haliną Frąckowiak / Fot. Fot. Agata DykaW 2013 obchodziła Pani 50-lecie kariery estradowej, wydała Pani również jubileuszową płytę pod tytułem „50 piosenek na 50-lecie“. Czy wśród nich znajduje Pani jeden szczególny, najważniejszy utwór?

-Z tym pytaniem spotykam się bardzo często. Trudno wybrać jeden, najważniejszy, bo moim zdaniem każdy był ważny i wpłynął jakoś na to, co się ze mną działo. Po dłuższym namyśle mogłabym stwierdzić, że jest jeden taki utwór, który jest wyjątkowy i szczególny – „Wołanie moje“, i jeszcze jeden przychodzi mi do głowy ten,, który jest mottem mojej drogi, a nosi tytuł „Idę dalej“.

Czy zainteresowanie płytą było duże? Czy spotkała się Pani może z opiniami od słuchaczy?

-Tak, zainteresowanie było duże.

50 lat na scenie to piękny jubileusz. Jak wspomina Pani swoje początki? Warto tu przytoczyć wątek Festiwalu Młodych Talentów w Szczecinie z 1964 roku.

- Wyjątkowe jest to, że kiedy doszliśmy już do finału, nie zdawałam sobie kompletnie sprawy, o co w tym tak naprawdę chodzi. Młodzież, 10 najlepszych, a ja nie miałam pojęcia, gdzie w tym wszystkim jest moje miejsce. Następnego dnia, kiedy nastąpił już koncert finałowy, otworzyłam gazetę i zobaczyłam, że moje zdjęcie jest w gronie najlepszych. Wielkie zdziwienie. Wtedy zrozumiałam, jakie to było ważne…

Chciałabym też wspomnieć o Pani występach po czeskiej stronie, które miały miejsce w 1973 roku w Karviné, Bohumíně oraz w Praze. Jak wspomina Pani spotkania z czeską widownią? Czy nie myślała Pani o tym, aby kiedyś wrócić z koncertem do czeskich stron?

- Nagrałam tam nawet płytę. Kilka razy byłam w Czechach czy na Słowacji, spotkałam się z Heleną Vondráčkovą, Karlem Gottem, Jiřím Kornem… To było w NRD. Występowaliśmy również z gwiazdami światowymi. Mam bardzo ciepłe wspomnienia z tego czasu.

Czy publiczność w Parku Zdrojowym dopisała?
20 lipca Mariola Morcinková spotkała się z utalentowaną artystką polskiej piosenki - Haliną Frąckowiak / Fot. Fot. Agata Dyka
- Fantastyczna publiczność. Czułam, że moje wyjście do publiczności było elementem oczywistym. Scaliliśmy się i śpiewaliśmy razem. O to chodzi! Było świetnie…

Gdyby miała Pani wybrać, według obserwacji, które Pani piosenki są najbardziej znane wśród słuchaczy, którzy pojawią się na koncertach? „Papierowy księżyc“? „Napisz proszę“, czy coś innego?

- Jest wiele innych piosenek, które są świetnie znane wśród słuchaczy. „Anna już tu nie mieszka“, „Jak pięknie mogłoby być“… Wiele jest przebojów, których nie śpiewam obecnie, a też są znane…

Kiedy przygotowałam się do rozmowy, natknęłam się na fragment jednego wywiadu, w którym jest Pani nazwana „polską Arethą Franklin“. Czy często się Pani spotyka z tym określeniem? Jak się Pani z tym czuje?

- Czuję się bardzo dowartościowana (Śmiech.) Aretha była moją ukochaną artystką i mówię, że była moją pierwszą nauczycielką śpiewu. Była fantastyczna. Z takim określeniem spotkałam się po raz pierwszy chyba w 1970 roku, śpiewałam wtedy utwory o bardzo szerokim volumenie, (chodzi o skalę głosową- red.). Do dzisiaj lubię korzystać z możliwości wysokich dźwięków.

Jakie ma Pani najbliższe plany artystyczne?

- Cały czas koncerty, choć muszę przyznać, że „ukradłam“ ostatnio tydzień urlopu dla siebie i troszkę odpoczęłam.

Lubi Pani bardziej koncerty dla mniejszej, czy większej publiczności?

- Chodzi o to, aby być blisko ludzi, a mniejsza czy większa publiczność nie ma znaczenia. To też zależy od zapotrzebowania, bo wachlarz repertuarowy mam szeroki.

Czy obecnie pracuje Pani nad nowym materiałem, w planach jest kolejna płyta?

- W tyle głowy zawsze jest pomysł, aby pojawiło się coś nowego. Nie jestem „biegaczem z dzisiejszych czasów“, który ściga się na ilość wydanych płyt.

Czy od zawsze interesowała się Pani muzyką, chciała zostać piosenkarką? Nigdy nie miała Pani pomysłu na inny zawód?

- Myślałam kiedyś, że zostanę aktorką… Nie opieram się losowi. Padło na muzykę.

Jeżeli chodzi ogólne wartości – co jest dla Pani najważniejsze w życiu?

- Miłość.

Jakie pasje wypełniają Pani czas wolny?

- Nie mam prawie czasu wolnego. Cały czas jest coś do zrobienia, aczkolwiek zdarzają się momenty, w których mówię sobie: „Dobra, koniec dnia“. Wtedy wychodzę i patrzę w gwiazdy. Jakie są wielkie i wspaniałe. To jest bardzo zajmujące…

Wakacje w pełni, czy udało już się Pani wypocząć w tym roku, a jeśli nie, to jakie ma Pani wakacyjne plany?

- Zdecydowanie nie. Jeszcze potrzebuję chyba dwóch tygodni… Ale powiem, że po tygodniu przerwy koncertowej, którą wykorzystałam na odpoczynek, poczułam, że mimo gorąca, byłam mocniejsza. Dochodzę do wniosku, że ten tydzień był bardzo przydatny.

Czy jest coś, co chciałaby Pani przekazać czytelnikom na koniec wywiadu?

- Żeby każdy był sobą, bo to jest najcenniejsze.

(Rozmawiała Mariola Morcinková)

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Ile lat ma Pani Frąckowiak ? Może to nieładne pytanie w stosunku do kobiety , ale patrząc na zdjęcia wnioskuje niecałe 40.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Z przyjemnością przeczytałem ten wywiad z jedną z moich ulubionych piosenkarek.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.