Facebook Google+ Twitter

Halina Mlynková: "Nowa płyta będzie dość energetyczna, z elementami folkowymi"

Kilka dni temu wokalistka pojawiła się w swoich rodzinnych stronach, po czeskiej stronie Olzy, gdzie zagrała koncert. W rozmowie ze mną opowiedziała o pracy nad płytą oraz o szczególnym dla siebie w Cieszynie miejscu.

To Pani czas. Bez wątpienia ta jesień należeć będzie do Pani. W Pani życiu zawodowym bardzo dużo się dzieje. Jak tak to wszystko pogodzić?
Halina w kampanii marki BELLER / Fot. Fot. Kampania BELLER/zdjęcie nadesłane
-Bez problemu. Ponieważ tak wygląda nasze życie i nie jest nowością, że jednego dnia gramy koncert, drugiego jesteśmy w trasie, a trzeciego nagrywamy program. Jeśli chodzi o mnie, mam wszystko bardzo dobrze rozplanowane. Powiem nawet, że w momencie, kiedy mam więcej pracy, jestem bardziej zorganizowana, niż na co dzień.

5 września 2015 roku zadebiutowała Pani w roli prowadzącej program „The Voice of Poland“. Jak została Pani przyjęta przez ekipę?

-Przez ekipę? (Śmiech.) Świetnie! Znam się z nimi dość długo i są to ludzie, z którymi pracuję już od kilku lat przy różnych produkcjach muzycznych. Natomiast jeśli chodzi o „Voice“, mogę powiedzieć tylko tyle, że przyjęli mnie bardzo ciepło, troszczyli się o to, bym czuła się dobrze, pomagali w różnych kwestiach, a w sytuacjach, które wyobrażałam sobie inaczej, podpowiadali. Zabawa była świetna i dla mnie program jest strzałem w dziesiątkę.

Co najbardziej podoba się Pani w całej formule programu?
Halina w kampanii marki BELLER / Fot. Fot. Kampania BELLER/zdjęcie nadesłane
-To, że przychodzą tam sami dobrzy wokaliści. To ważne. Nie pojawiają się oszołomy, które nie potrafią śpiewać tylko dlatego, by się pokazać w telewizji. Uczestnicy wiedzą, czego chcą, mają swój materiał, swoje piosenki. To istotne. To program o muzyce, a nie tylko show.

TVP2 jest obecnie na etapie transmitowania „przesłuchań w ciemno“, ale proszę powiedzieć, czy na chwilę obecną na przesłuchaniach pojawił się głos, który szczególnie Panią urzekł?

-Jest mnóstwo takich głosów. Oprócz tych, które przeszły dalej, często odpadają niezwykłe talenty. To walka najlepszych z najlepszymi i wcale nie jest to łatwe. Niestety nie widziałam wszystkich uczestników, ponieważ zmieniamy się z Tomkiem Kammelem i Maćkiem Musiałem. Jestem tylko przy nagraniach wokalistów, z którymi prowadzę rozmowy po ich wykonach.

Czuje Pani lekki dreszczyk emocji przed odcinkami „LIVE“?

-No, zobaczymy. Do listopada jest sporo czasu, w tym momencie nagrywam płytę i gram koncerty, więc nie ma nawet kiedy myśleć o tym, co nadejdzie za miesiąc czy dwa. Mam tylko nadzieję, że będzie fajnie, bo będzie "LIVE". To tak jak z koncertami. Np. na tegorocznej trasie "Lato ZET i Dwójki" czułam się świetnie, właśnie dzięki temu, że były to koncerty na żywo.

Przejdźmy jednak do Pani muzyki. W wakacje miała premierę Pani najnowsza piosenka – „Zabiorę Cię“. Jest zapowiedzią nowej płyty. W jakim klimacie będzie utrzymana?

-W tej chwili kończymy materiał, ale jest za wcześnie, żeby mówić, jaka dokładnie będzie. Na pewno jest bardzo zróżnicowana, dość energetyczna, z elementami folkowymi. Robię kolejny krok w mojej muzyce. Mam nadzieję, że i w tej odsłonie się spodobam.

Z piosenką związany jest też „znak“ Pani faów? O co chodzi?

-(Śmiech.) To nawet nie jest związane z piosenką, tylko ogólnie. Fani zaproponowali, żeby nosić wspólną wstążkę. Wybrałam czerwony kolor. Niestety, zostawiłam ją w Warszawie, dlatego wyjątkowo tutaj, w Cieszynie jej nie mam. Ludzie rzeczywiście zaczęli nosić czerwoną wstążkę, która jest znakiem rozpoznawczym osób lubiących moją muzykę i przyjeżdżających na koncerty.
Halina w kampanii marki BELLER / Fot. Fot. Kampania BELLER/zdjęcie nadesłane
Kto jest autorem pomysłu na teledysk? To ucieczka z więzienia i walka o niebezpieczną miłość.

-Połączyliśmy siły, ale pomysł z więzieniem był reżysera.

Jak nowy utwór przyjmuje się na koncertach?

-W Polsce bardzo dobrze chciałabym, aby było tak i tutaj.

Cieszyn to Pani rodzinne strony. Ale też wspomnienia „BnG“. Wraca Pani wspomnieniami do tamtych momentów?

-Ojej, wracam tylko wtedy, kiedy ktoś się do mnie z tamtych czasów odezwie. To już jest tak daleko, że tylko na Facebooku mam z nimi kontakt, ktoś się ożenił, ktoś wyszedł za mąż, komuś się dziecko urodziło. Każdy żyje w swoim tempie, nie mamy czasu na intensywny kontakt.

I na koniec. Czy w Cieszynie jest jakieś ulubione, szczególne dla Pani miejsce? Jakie?

Tak! (Śmiech.) To jest „PZKO“ na Bożka, ponieważ spędziłam tam dużo czasu na parkiecie i wytańczyłam naprawdę sporo godzin, dlatego jest to dla mnie sentymentalne miejsce.

(Rozmawiała Mariola Morcinková)










Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.