Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

40161 miejsce

Hamilton w Mercedesie, Perez w McLarenie. Wielkie roszady w F1

Największy transfer w Formule 1 ostatnich lat oficjalnie został potwierdzony. Lewis Hamilton postanowił zakończyć wieloletnią współpracę z McLarenem i od sezonu 2013 będzie reprezentować barwy Mercedesa.

Lewis Hamiltoin i Michael Schumacher. / Fot. EPA/DIEGO AZUBELDawno tak duża lawina zmian nie miała miejsca w Formule 1. Lawina zapoczątkowana przez jednego zawodnika – mistrza świata z sezonu 2008, który, mogłoby się wydawać, od początku swej kariery, aż do jej zakończenia związany będzie z jedną ekipą. Tak się jednak nie stało. Hamilton zdecydował się opuścić tych, dzięki którym już w wieku 23 lat mógł cieszyć się swoim mistrzowskim tytułem. Od przyszłego roku będzie wspólnie z Nico Rosbergiem zdobywać punkty dla Mercedesa, zaś w drugim bolidzie McLarena niespodziewanie zasiądzie Sergio Perez.

Patrząc na sprawę obiektywnie decyzja Brytyjczyka o zamienieniu się „Srebrnymi strzałami” (zarówno McLaren, jak i Mercedes noszą taki przydomek) nie jest ogromnym zaskoczeniem, choć dla mniej zorientowanego w tegorocznych realiach F1 kibica mogłaby być pewnym wstrząsem w historii królowej sportów motorowych. Nie można się jednak nie zgodzić z tezą, iż zmiana otoczenia przez tego kierowcę kończy pełen sukcesów, ale i również kontrowersji okres z jego udziałem. Bez wątpienia duet Hamilton-McLaren stanowił mieszankę wybuchową, dzięki któremu zarówno na torze, jak i poza nim, zainteresowanie Formułą 1 nigdy nie spadało.

Burzliwy debiutancki sezon

A wszystko miało swój początek przed rozpoczęciem sezonu 2007. Po raz pierwszy w historii McLaren rozpoczynał kolejną kampanię z zupełnie nowym zestawem kierowców. Obok supergwiazdy, dwukrotnego mistrza świata Fernando Alonso szeregi teamu z Woking zasilił wspierany przed angielski zespół od 2004 roku młody wilk, Hamilton. Połączenie ułańskiej fantazji z ogromnym doświadczeniem, dodatkowo przyprawione szczyptą bardzo szybkiej, czasem brawurowej jazdy z obu stron, miało dać pierwszy od 1998 roku mistrzowski laur wśród konstruktorów.

Nikt jednak wtedy nie wierzył w to, że zaciętość tej walki przerodzi się w opuszczenie przez jednego z kierowców progów McLaren Technology Center.

Pomimo wcześniej zdobytego przez Hamiltona mistrzostwa serii GP2 oraz jego bogatych powiązań z tym zespołem długo przed swoim zagoszczeniem w królewskiej kategorii motorsportu, to Fernando Alonso miał zaprowadzić tę ekipę do 11 tytułu mistrzowskiego wśród kierowców i 9 wśród ekip. Gdy jednak już w pierwszym wyścigu (GP Australii) Hamilton stanął na najniższym stopniu podium, kończąc osiem kolejnych eliminacji w pierwszej trójce, Alonso nie mógł być pewny swojej uprzywilejowanej pozycji w zespole.

Dla Fernando nie była to łatwa sytuacja. Po raz pierwszy od dwóch lat to nie on dyktował warunki jakie panowały na linii kierowca-zespół. Choć jego wkład w rozwój MP4-22 był znaczący (inżynierowie angielskiej ekipy w dużej mierze opierali swoje prace nad konstrukcją na podstawie bogactwa informacji, jakie przekazywał im Alonso) wyniki osiągane przez obu zawodników zaczęły przechylać szalę na stronę Hamiltona. Frustracja Hiszpana osiągnęła swoje apogeum podczas zawodów o GP Węgier, gdy w ostatnim segmencie kwalifikacji były reprezentant Renault „przytrzymał” na stanowisku serwisowym Hamiltona, pozbywając go ostatecznie jakichkolwiek szans na pierwsze pole startowe. Po tym incydencie było już niemal pewne, że Alonso dłużej niż jeden sezon w McLarenie nie zabawi.

A Lewis sukcesywnie piął się na szczyty wyścigowego Olimpu. Po odniesieniu czterech zwycięstw, łącznie z dwunastoma wizytami na podium, na dwa wyścigi przed końcem sezonu okupował pozycję lidera klasyfikacji generalnej, mając nad drugim w tym zestawieniu Alonso aż 12 punktów przewagi. Mistrzowski tytuł był na wyciągnięcie ręki, jednak Hamilton dostał wtedy od życia dość sporą nauczkę. W GP Chin Brytyjczyk nie dojechał do mety, kiedy jego bolid ugrzązł w pułapce żwirowej przy dojeździe do alei serwisowej, a na zakończenie sezonu w Brazylii, po dwóch przygodach na początku wyścigu, zakończył zawody na 7. miejscu, darując w prezencie pierwszą pozycję w mistrzostwach Kimiemu Raikkonenowi.

Tytuł mistrzowski i długo, długo nic

Mistrz kierownicy ze Stevenage na rehabilitację nie musiał długo czekać, bowiem już w następnym sezonie mógł unieść w górę mistrzowski puchar. Tym razem wywalczenie jednego z najważniejszych w motosporcie trofeum było okupione nieustanną walką z Felipe Massą. Gdy wydawało się, że Brazylijczyk w swoim trzecim sezonie w Ferrari zostanie najlepszym kierowcą 2008 roku, szczęście do Hamiltona uśmiechnęło się na… torze Interlagos w Brazylii. Kilometr przed metą wyprzedził jadącego na 5. pozycji Timo Glocka i to jemu przyznano miano najmłodszego mistrza świata F1 (dziś przypada to w udziale Sebastianowi Vettelowi).

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.