Facebook Google+ Twitter

“Hamlet” z twarzą Szyca w Teatrze Współczesnym

“Hamlet” wystawiany na deskach Teatru Współczesnego wywołuje wiele skrajnych emocji. Od pełnych zachwytu pochwał, do kąśliwych głosów krytyki. Ale czy któraś z tych stron ma jednoznacznie rację?

Plakat spektaklu Przed pójściem na spektakl zawsze czytam opinie na jego temat. W dzisiejszej dobie internetu wystarczy zaledwie kilka minut, by zasięgnąć zdania na interesujące nas zagadnienie. Szukam więc recenzji i komentarzy, by po obejrzeniu spektaklu móc samej wyciągnąć wnioski i wyklarować własną opinię. W przypadku “Hamleta” wystawianego w Teatrze Współczesnym, głosy zachwytu oddzielały się grubą kreską od tych, które nie szczędziły mu słów krytyki. Ten zagorzały podział tylko podsycił moją ciekawość. Po wizycie w teatrze przychodzi mi jednak do głowy stwierdzenie, że jakakolwiek krytyka jest tutaj zbędna.

Dyrektor Teatru Współczesnego, a jednocześnie reżyser spektaklu, Maciej Englert, na podstawę “Hamleta” wybrał tłumaczenie Józefa Paszkowskiego, konsekwentnie przekładając na deski teatru scenę po scenie, słowo po słowie. I choć przeprawa przez losy szekspirowskich bohaterów trwa prawie cztery godziny, to są to godziny dobrze wykorzystane. Mimo gęstej, statycznej atmosfery nadanej przez ton opowieści, aktorzy prowadzą nas w umiejętny sposób tak, abyśmy tego nie odczuli. Trzeba dodać, że “Hamlet” we Współczesnym bogaty jest we fragmenty czystko komiczne.

Warto zwrócić uwagę na grę Sławomira Orzechowskiego, wcielającego się w postać ojca Ofelii. Jego Poloniusz to bohater bardziej komiczny, niż tragiczny, a wszelkie sceny, w których bierze udział, rozbawiają publiczność do łez, dając tym samym przyjemny kontrast w opozycji do poważnych rozmów toczących się między innymi bohaterami. W tej kwestii rewelacyjnie wypadli również Krzysztof Kowalewski i Leon Charewicz w rolach grabarzy. Choć występują przez chwilę w jednej tylko scenie, ich komicznej rozmowy podczas kopania grobu dla zmarłej Ofelii nie da się nie wspominać bez uśmiechu na twarzy.

Klaudiusz, w tej roli Andrzej Zieliński, to doskonale odegrany król duński, który nie cofnie się przed niczym, by dopiąć swego. Mając na rękach krew swego brata, jest postacią, która nawet w chwili śmierci nie wzbudza ani krzty współczucia. Inaczej jest za to w przypadku matki Hamleta. Grająca Gertrudę Katarzyna Dąbrowska stworzyła postać, której w pewnym momencie było mi najzwyczajniej żal. Nie zachwyciła mnie niestety Ofelia (Kamila Kuboth). Odniosłam wrażenie, że dziewczyna przy każdej scenie boleśnie odczuwała obecność pełnej sali na widowni, a jej gra była zbyt sztywna i teatralna.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Panie Krzysztofie, a udzielił Pan wskazówek autorom recenzji, które ma Pan na myśli? Może warto pomóc innym :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Moje recenzje zawsze uwzględniają, choćby spektaklu "Hamlet" ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wreszcie recenzja uwzględniająca grę aktorów. Nie dopatrzyłem się tego w ostatnio powstałych recenzjach z innych spektakli ze Współczesnego.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.