Facebook Google+ Twitter

Hańby i wstydu ciąg dalszy czyli Komorowski o powodzi

Kilka dni temu, w swojej opinii opublikowanej w "W24", napisałem: "Słowa Bronisława Komorowskiego o powodzi to wstyd i hańba". Dziś ignorancja kandydata na prezydenta RP znalazła potwierdzenie w jego własnych słowach z 1997 roku.

Marszałek Bronisław Komorowski, wypełniający dziś obowiązki głowy państwa polskiego, kandydat Platformy Obywatelskiej na urząd prezydenta RP, w 1997 roku mówił: "Jeśli istnieją instrumenty prawne, które stwarzają przynajmniej szansę na to, że ludzie będą się czuli zabezpieczeni, że ktoś w sposób nadzwyczajny działa, a tego oczekiwano w Polsce, to należało z takich instrumentów skorzystać. Jeśli na dodatek stwarzają one realną szansę skuteczniejszego zarządzania niektórymi obszarami, tym bardziej należało z tego skorzystać. Nie wolno się bać prawa stworzonego w innych warunkach politycznych, do innych spraw powołanego - i diabeł może nosić cegłę na budowę kościoła. W moim przekonaniu nawet wprowadzenie godziny policyjnej mogło uchronić obszary objęte ewakuacją przed grabieżą, przed szabrunkiem."

Dla przypomnienia: kilka dni temu, w chwili, w której wielu Polaków dotknęła klęska powodzi, ten sam marszałek Sejmu RP, Bronisław Komorowski powiedział: "Woda ma to do siebie, że się zbiera i stanowi zagrożenie, a potem spływa do Bałtyku. Nie słyszałem od dłuższego czasu o powodziach, które by trwały dłużej niż tydzień czy dwa. A wybory za ponad miesiąc."

Tak jak w 1997 roku, tak i podczas tegorocznej powodzi, Polska, reprezentowana w tym wypadku przez rząd Donalda Tuska, poniosła klęskę. Potwierdzeniem tego są również słowa Bronisława Komorowskiego z 1997: "Państwo polskie poniosło klęskę, i to klęskę bardzo dotkliwą. Powoływanie się na bohaterstwo i zasługi uczestników biorących udział w akcji przeciwpowodziowej nie może przesłonić ujawnionej słabości państwa."

Pytam więc (retorycznie):
1. Czym rożni się tegoroczna powódź, od powodzi z 1997 roku?
2. W jaki sposób zmieniło się w Polsce poczucie bezpieczeństwa odnośnie powodzi, że dziś nikt w reakcji na klęskę żywiołowa, działać w sposób nadzwyczajny nie musi?
3. Czy zastosowanie instrumentu, jakim jest wprowadzenie stanu klęski żywiołowej przez Radę Ministrów, stwarzało realną szansę skuteczniejszego zarządzania niektórymi obszarami? Jeżeli tak, to dlaczego instrumenty te nie zostały uruchomione?
4. Czy marszałek Sejmu RP boi się prawa stworzonego w innych warunkach politycznych, które to prawo tworzył także on sam?
5. Czy wprowadzenie godziny policyjnej mogło uchronić domy powodzian przed szabrownikami? Jeżeli nie, to co może je przed szabrownikami uchronić?
6. Czy mimo nieocenionego wkładu strażaków, policjantów, żołnierzy i wszystkich ludzi walczących z tegoroczną "wielką wodą", państwo polskie mogło wykorzystać inne środki (w tym wprowadzenie stanu nadzwyczajnego), aby skutecznie walczyć z klęską żywiołową?
7. Czy brak decyzji o wprowadzaniu stanu nadzwyczajnego podyktowany był politycznym interesem Bronisława Komorowskiego i Platformy Obywatelskiej?

Źródło: rmf.fm, PAP

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (8):

Sortuj komentarze:

Bardzo dobry artykuł 5*

Komentarz został ukrytyrozwiń

Współczuję wszystkim poszkodowanym. U mnie w Poznaniu dzisiaj trochę tego strachu nas czeka.

Drogi autorze imienniku.
Bardziej nad skupianiem się nad tym czy teraz było lepiej zorganizowane czy w 1997 zastanowił bym się raczej nad tym jak nie powtórzyć błędów w przyszłości.
Mamy chyba w genach narodowych ciągłe roztrząsanie klęsk i porażek a potem totalną nieumiejętność wyciągania wniosków.

Cimoszewicz miał rację trzeba się ubezpieczać i nie na najniższą składkę tylko na wartość odtworzeniową. Nie budować się na terenach zalewowych i wytłumaczyć np. ekologom żeby zajęli się poważną pracą na rzecz kraju a nie przeszkadzaniem.
Niech lepiej w stylu Owsiaka zrobią ogólnonarodową ściepę na odbudowę wałów i innych zbiorników.

Dopiero potem zajął bym się oceną zarządzania w sytuacjach kryzysowych.
Tegoroczna akcja przez wielu jest oceniana lepiej niż ta w 1997 choć oczywiście można się wytknąć sporo błędów.
To oczywiście nie zmniejszy bólu tych co ucierpieli podczas powodzi.

Mam nadzieję że kolejna powódź która nastąpi na pewno przede wszystkim nie zaskoczy ludzi którzy wiedzą że zawsze są zalewani i dobrze ubezpieczeni spokojnie będą czekać na wypłatę odszkodowania.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 28.05.2010 21:56

Notable w miejscach zagrożeń od lat przyzwyczajają nas do tego, by nie traktować ich obecności poważnie. Gdybyż jeszcze rzeczywiście chcieli przenieść choć jeden symboliczny worek! :-) Zgodnie z opinią mego znajomego, szefa ekipy "antykryzysowej" jednego ze śląskich miast "Zagrożenie jest wtedy, gdy przyślą nam o tym mail z Warszawy :-)". Ten uśmiech jest jego; człowiek mimo pełnienia takiej, nie innej funkcji, nie wyzbył się poczucia humoru. Gorzkiego, niestety.
Swoją drogą - coraz częściej W24 staje się miejscem debat nie merytorycznych, a stricte politycznych. Dotyczy to zwłaszcza komentarzy. Jasne, ich autorzy mają prawo (a nawet obowiązek, jako ludzie myślący) do posiadania własnych poglądów, ale nie powinny być one JEDYNYM argumentem "za" lub "contra". Artykuł to artykuł. Dyskutujmy z jego tezami, nie z poglądami autora. Tym bardziej, iż klasyczny podział na "lewą" i "prawą" stronę tzw. areny politycznej zatarł się w Polsce już dawno. O ile w ogóle realnie istniał, a nie był tworem=towarem marketingowym. Dziś mamy otwartą "wojnę" pomiędzy zwolennikami PO i PiS-u. W24 kolejnym placem boju? Zaiste, trudniej nam znaleźć coś wspólnego, niźli coś, co dzieli.
Ale może tak być musi, może wszystkim potrzebne są preteksty typu katastrofy pod Smoleńskiem czy powodzi, by mogli spolaryzować własne postawy? Ludzie JACYŚ są cenniejsi od ludzi "bez właściwości", jak określił ich dawno temu przenikliwy Musil. Tylko owi "jacyś" autorzy i komentatorzy nie powinni zapominać, iż dyskusja ze światopoglądem mija się z celem. Mówmy o faktach i jeśli są fałszywe lub niezbyt dokładnie przedstawione - starajmy się je prostować. Szanujący się autor nie powinien w ogóle reagować na zaczepki, wynikające z odmiennych poglądów. Inaczej napędza spiralę emocji. A te przecież powstrzymać jest najtrudniej.
Pisał Pan kiedyś o Kornelu Morawieckim, jako kandydacie na prezydenta godnym szacunku. To przykład i dla komentatorów różnej maści - nie przypominam sobie (a na złą pamięć nie narzekam), by p. Morawiecki zabierał głos wówczas, gdy ma do powiedzenia jedynie "prawdy" ideologiczne.
I tak artykuł Tomka "rozgałęzia się" i staje się pretekstem do zupełnie ogólnych rozważań...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wie Pan jest to sprawa tak ważna dla nas,że wstrzymam się z komentarzem do czasu zjęcia przez rząd oficjalnego stanowiska. Teraz jest po prostu żle!! Dziękuję za List.Spieranie się jest rzeczą ludzką , ja lubię pisać w oparciu o fakty , nie lubię frazesów i kłotni ,które nic nie wnoszą. Zdał Pan szereg ważnych pytań, każde to materiał na artykuł. Stan klęski żywiołowej nie został wprowadzony ze względów Politycznych tu nie mam złudzeń. Po ma słabego kandydata na długa kampanię, on się wręcz twórczo rozwija w swoim blamażu!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Robercie, ciekaw jestem, jak w perspektywie zaniedban powodziowych, o ktorych Pan napisal, rzadzacy radza sobie ze sledztwem ws. katastrofy pod Smolenskiem, bo "wychodza" coraz to nowe okolicznosci (problemy z radiolokacja?) ale to juz inna, wciaz bolesna zreszta, sprawa...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panowie rząd w weekend odpoczywał. może jakiś meczyk p.premier zagrał z kolegami. No ale do rzeczy 14 maja poszedł 1 komunikat ZZK/ zarząd kryzysowy/ że jest realna możliwość powodzi. MSWiA 16 daje komunikat ,że stan jest Stabilny!! !7 już się mówi o wielkiej powodzi. Dopiero 20 maja powstaje sztab powodziowy! Dwa dni opóżnienia. Min Miller na pytanie dlaczego tak póżno odparł bo sa dwa rodzaje powodzi Rozproszona- czyli lokalnie gdzie działają wójtowie i centralna gdzie już wojewoda a potem rząd. Pyszne prawda!! Brak mi słów. dodam tez komentarz gen.Grosseta byłego dowódce Straży Pożarnej odnośnie ''wizyt notabli na wałach'' - ich rola tylko jako ''nośnicy worków''. Jeszcze jedno brak teraz pieniędzy a Prezydent L.Kaczyński w lipcu 2008 roku skierował projekt ustawy o Funduszu klęski Żywiołowej. Posłowie odrzucili po pierwszym czytaniu bo niepotrzebny!! Teraz bym poprosił o ich nazwiska. Panie Tomaszu świetny tekst.

Komentarz został ukrytyrozwiń

j.w.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 28.05.2010 14:06

Ależ, Drogi Tomku, różnica jest zasadnicza. W '97 (oglądałem tamtą powódź z punktu widzenia Bolesławca i Jeleniej Góry, wesoło nie było) rząd był bezradny. W 2010 nie tylko był bezradny, ale sam dezorganizował. Już w chwili, gdy pływał Górny Śląsk, MSWiA wysyłało do wojewodów i gmin faxy uspokajające administratorów RP, iż powodzi NIE będzie. Podobnie ze Sztabem Antykryzysowym przy premierze. W tym roku realnie nie istniał (część ludzi nie chciała się weń "bawić", bo wiedziała, iż jest zbyt późno), stąd p. Tusk musiał się fatygować do powodzian osobiście (z czego mass-media natychmiast uczyniły premiera-dobrodzieja :-)).
Byłem przy trzech wielkich powodziach: 1997, 2002, 2010. Takiego braku organizacji - jak obecnie - nie pamiętam. Np. mieszkańców ul. Warszawskiej (realnie to szosa Tarnobrzeg-Sandomierz) w Tarnobrzegu nikt nie ostrzegł nocą z 21./22.05, iż woda cofa się od strony Sandomierza już z drugiej strony wałów - od miasta. Obudzili się rano w zalanych domach. To nie trwało 10 minut, ani nawet godziny, ale niemal całą noc - co robiły tzw. służby? O koordynacji czegokolwiek trudno nawet marzyć. Policja swoje, strażacy swoje, samorządy bez piasku i worków (co i tak niewiele dawało), bo ich po prostu odpowiednio wcześniej nie zakupiły...
Stan wyjątkowy obligowałby i rząd RP i Brukselę do znacznie większej pomocy, pomijając rzecz przesunięcia wyborów. UE ma inne problemy - upadające kraje typu Grecji czy Portugalii. Premier myśli o losie marszałka Komorowskiego. Itp., itd.
Państwo wykazało nie tyle słabość, ile brak zainteresowania losem powodzian. Jeśli czegoś broniono serio - to zakładów, dających miejsca pracy, ale pozostających od lat w obcych rękach - elektrowni "Połaniec" i Huty Szkła w Sandomierzu.
Nie zdziwi mnie, jeśli teraz społeczeństwo wykaże brak zainteresowania wyborami. Ma ku temu wszelkie prawa.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.