Facebook Google+ Twitter

Handlowcy marnują żywność. Wolą wyrzucić ją na śmietnik niż przekazać bankom żywności?

Handlowcy wyrzucili na śmietnik w tym roku 500 tys. ton żywności. Tylko 700 ton trafiło do banków żywności. Firmy często boją się problemów z fiskusem.

https://flic.kr/p/4TM9zH / Fot. Winfried Mosler/CC BY-SA 2.0Od 2013 r. zniesiono VAT na produkty spożywcze przeznaczane na cele charytatywne. Okazuje się jednak, że tylko trzy duże sieci handlowe nawiązały współpracę z bankami żywności. Były to: Makro, Selgros i Tesco - podaje "Dziennik Gazeta Prawna". Czym tłumaczą się przedsiębiorcy? Niewiedzą, ale też strachem przed fiskusem. W bieżącym roku do banków żywności trafiło tylko 700 ton artykułów spożywczych ze sklepów. Tymczasem 500 tys. ton trafiło na śmietnik.

Kilka lat temu głośna była sprawa Waldemara Gronowskiego, piekarza z Legnicy, który przekazywał biednym chleb. Urząd Kontroli Skarbowej oskarżył go o narażenie Skarbu Państwa na uszczuplenie dochodów z podatków. Prokurator zażądał kary 10 tys. złotych grzywny. Ostatecznie Sąd Rejonowy w Legnicy uznał w 2012 r., że piekarz dopuścił się oszustw podatkowych, ale warunkowo umorzył postępowanie bez wymierzenia kary. Sprawa była głośno komentowana. Część przedsiębiorców mogła przestraszyć się, że kary za działalność charytatywną.

Czytaj także: Obywatele stworzą system dla Państwowej Komisji Wyborczej? Poznaj projekt OpenPKW


Od 1 października 2013 r. VAT na artykuły spożywcze na cele charytatywne został zniesiony dla sklepów, hurtowni czy restauracji. Wcześniej z takiej możliwości mogli korzystać wyłącznie producenci.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (9):

Sortuj komentarze:

Przypomina mi się akcja, gdy wielu artystów nagrało płytę, ponoć bezpłatnie, czyli bezinteresownie, za friko oddali swój głos i muzykę. Płyta była sprzedawana ponoć też bez narzutów a dochód miał trafić do potrzebujących. I cóż się okazało, państwo, które nie radziło z tą pomocą położyło na płytę łapę i swoje w postaci VAT ściągnęło.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Rzecz jasna "kieszeń" w cudzysłowie. Wiem, że chodzi o "koszty", też w cudzysłowie zresztą.

Komentarz został ukrytyrozwiń

50% to i tak dużo. Średnia światowa jest znacznie mniejsza, 10-20%.

I mamy taką oto sytuację:

1. Z punktu widzenia fundacji - przecież jakaś pomoc dociera. Albo taka, albo żadna.
2. Z punktu widzenia wpłacających - patrz wyżej.
3. Z punktu widzenia otrzymujących pomoc - patrz wyżej.

Trochę inaczej wygląda sprawa z punktu widzenia tych, którzy się jednak na pomoc nie załapali.
Oraz z punktu widzenia stojących z boku, którzy patrzą na świat ze (już nie)zdziwieniem, że nie wypracowano modelu pomocy lepszego, niż takiego, w którym ponad 80% wpłąconych środków trafia do kieszeni fundacji wszelakich.

P.S. Móiwę wyraźnie o średniej. Rzecz jasna są wyjątki.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Darku, charytatywność kojarzyła mi się zawsze z pracą niosącą pomoc potrzebującym, ale bez oczekiwanej nagrody. Natomiast powiedzenie "Bóg zapłać", wielu ludziom kojarzy się z bezpłatnością. Zupełnie nie wiadomo dlaczego? Przecież to nie trudno skojarzyć z bezczelnym przerzucaniem zapłaty na kogoś innego...

Komentarz został ukrytyrozwiń

uważasz Marku, że organizatorzy akcji charytatywnych powinni to robić za Bóg zapłać?

Komentarz został ukrytyrozwiń

To jest temat na dzisiaj nie do rozwiązania, ponieważ na akcjach charytatywnych nieźle się zarabia...

Pamiętam akcję wpłacania 5 zł na cele walki z rakiem. Z tej kwoty tylko ok. 50 procent trafiło na wskazany cel.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Jadwigo, byle prawnik nie wystarczy by wygrać z tą maszyną. Musi to być dobry, bardzo dobry prawnik, by przed sądem udowodnić, że działania charytatywne były faktycznie charytatywne a nie kolejnym oszustwem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Racja - wystarczyło, że urzędniczy ze skarbówki położyli łapę na "nielegalnej dobroczynności" i człowiek poszedł z torbami. Nikt, kto nie zatrudnia własnego doradcy finansowego i prawnika nie będzie ryzykował dorobku życia i losu własnej rodziny.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wszyscy pamiętamy sprawę piekarza z Legnicy-rozdawał biednym chleb,niesprzedany z swojej piekarni.Urzędnicy zmarnowali mu życie,doprowadzili do bankructwa i jeszcze obłożyli ogromnym podatkiem.Przedsiębiorcy normalnie się boją polskiego prawa.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.