Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

326 miejsce

Hania Żudziewicz: „Dużo od siebie wymagam“

O wygranej w programie "Taniec z Gwiazdami", o tym, jakim partnerem w tańcu jest Robert Wabich, emocjach, które w tańcu liczą się najbardziej, miałam przyjemność rozmawiać z tancerką Hanią Żudziewicz.

Wraz z Pani partnerem tanecznym – aktorem, Robertem Wabichem wygrała Pani „TzG“. Jaka była Pani pierwsza reakcja? Czy teraz, kilka dni po ogłoszeniu wyników, dociera już do Pani ta jakże radosna informacja?
To ona wygrała 6. edycję programu
-Kiedy usłyszałam, że to my zostaliśmy zwycięzcami 6. edycji „Tańca z gwiazdani“, kolana ugięły mi się z wrażenia. Ręce zaczęły mi się trząść. Jestem zawodową tancerką, wygrałam największe turnieje na świecie, ale radość z wygranej „Tańca z gwiazdami“ nie da się porównać do niczego. To było spełnieniem moich dziecięcych marzeń. Jako 14to latka, oglądałam program, w którym tańczył Rafał Maserak i nie sodziewałam się, że 10 lat później stanę z nim do rywalizacji i jeszcze wygram. Teraz na spokojnie już to do mnie to dotarło i cieszę się bardzo, że dzięki widzom, którzy docenili naszą pracę, mogłam tryumfować w programie.

Bardzo często, przez czas trwania tej edycji spotykałam się z opiniami na temat Waszej pary, że jesteście odkryciem tej edycji. Czy Pani również, w przerwach między treningami, zdarzało się czytać opinie internautów? Czy jakiś komentarz szczególnie utkwił Pani w pamięci?

-Staram się nie czytać komentarzy, chyba że na moich profilach, portalach społecznościowych. Wiedziałam, że z początku dużo osób w nas nie wierzyło, ale jestem szczesliwa, że w trakcie trwania programu, coraz więcej osób zaczęło się do nas przekonywać i kibicować nam. Jestem im za to bardzo wdzięczna.

Co było dla Pani najważniejsze podczas treningów? Na pokazaniu jakich emocji w tańcu skupiała się Pani zazwyczaj?
"W trakcie trwania programu, coraz więcej osób zaczęło się do nas przekonywać i kibicować nam. Jestem im za to bardzo wdzięczna" - przyznaje. / Fot. Fot. Zdjęcie nadesłane przez Hanię Żudziewicz
-Dla mnie liczy się prawda. Widzowie są w stanie odróżnić, czy ktoś jest szczery w tańcu, czy udaje. Ważne było dla mnie, by Robert w tańcu został sobą. Pokazał swoją osobowość. Myślę, że to jest na pewno jeden z czynników, dzięki którym wygrał.

Jest Pani zdania, że właśnie – przekazywanie emocji za pośrednictwem tańca jest połową sukcesu i wiarygodności na parkiecie?

-Technika dla mnie jest bardzo ważna, bo dzięki niej jesteśmy w stanie przekazać to, co czujemy, chcemy. Bez niej taniec jest "brudny" nieczytelny, niezrozumiały. Dlatego ważne jest połączenie dobrej techniki z wyrazem.

Który z prezentowanych przez Was tańców był najbardziej wymagającym?
Hania Żudziewicz, Robert Wabich i ich zasłużona nagroda. / Fot. Fot. Zdjęcie nadesłane przez Hanię Żudziewicz
-Każdy. Robert nie znał żadnego tańca, dlatego we wszystkich choreografiach i odcinkach musiał dawać z siebie 100%. Każdy kolejny był czymś nowym i trudnym dla niego.

W tańcu jakiego gatunku na przestrzeni odcinków czuła się Pani najlepiej?
 / Fot. Fot. Zdjęcie nadesłane przez Hanię Żudziewicz
-Zdecydowanie tańce standardowe. To w tej kategorii tańczę zawodowo do teraz. Doszkalam się cały czas i walczę o najwyższe tytuły. Chociaż muszę przyznać, że pokochałam i odkryłam dzięki programowi taniec współczesny.

Muszę o to zapytać. Jakim uczniem był Robert Wabich?

-Utalentowanym, słuchającym. Starał się ze wszystkich sił, ale nie zawsze było kolorowo. Jego ciało nie było gotowe na taki wielki wysiłek. Było wiele kontuzji, bólu i wtedy musiałam go mocno motywować. Nauczyć Roberta, że niestety w treningu ból jest obecny.

Jaką Pani była nauczycielką? Wymagającą? (Śmiech.)

-Tak mówią :) Dużo wymagam od siebie i też dużo wymagam od partnerów, uczniów. Staram się być profesjonalna, ale jestem osobą otwartą, gadatliwą, więc na sali dużo ćwiczymy, ale towarzyszy nam śmiech. Atmosfera treningów widoczna jest na parkiecie.

Co najbardziej lubiła Pani w Waszych treningach? Czy teraz, po zakończeniu programu zadba Pani o to, by Robert dalej rozwijał się w kierunku tańca?

-Namocniej zapamiętam momenty, kiedy Robert oglądał swój taniec. Był tak szczęśliwy, że udało mu się zatańczyć. Często mówił mi, że ogląda nasze występy i jest bardzo szczęśiwy. To pamiątka na całe życie. Nie wiem, czy będzie tańczył. Na pewno zatańczymy razem w następnej edycji.

Czy teraz może Pani zadeklarować, że pojawi się w kolejnej edycji, której premiera już Wiosną?

-Jeszcze nie wiem. Cały czas jestem czynnym zawodnikiem i muszę brać udzial w turniejach. Pogodzenie programu z normalną taneczną karierą jest bardzo trudne. Jeśli uda mi się dopadować grafik do programu, to napewno z chęcią wezmę udział, jeśli nie, to z wielkim smutkiem będę musiała odmówić udziału.

To jednak nie jedyne Pani sukcesy. Ostatnio pojawiła się Pani na turnieju tanecznym w Niemczech, u boku Jacka Jeschke. Jak wrażenia?

-Z Jackiem tańczymy w turniejach na całym świecie. Wygraliśmy trzy nawiększe turnieje świata w kategorii do 21szego roku życia. Teraz chcielibyśmy dokonać takich osiągnięć w najstarszej kategorii. Nie jest to jednak łatwe. Codziennie trenujemy, wkładamy w taniec całe nasze serce, oszczędności i czas. Taniec podporządkował się pod nasze życie.

W jakich turniejach weźmie Pani udział w najbliższym czasie?

-W tym roku zatańczymy jeszcze na turniejach w Bułgarii, Słowenii, Norwegii. Teraz byliśmy we Włoszech, gdzie pod okiem naszych trenerów szykowaliśmy się do startu w Mistrzostwach Świata, które odbyły się w sobotę w Aarhus.

Czy tańcem zauroczona była Pani od dziecka? Zdarzało się tak, że tańzyła już Pani jako mała dziewczynka?

-Szczerze mówiąc, to ja nigdy nie chciałam zostać tancerką. Jako dziecko zmuszała mnie do zajęć mama. Często płakałam, ale była wytrwała. Po trzech latach polubiłam jednak taniec, a w wieku 15 lat pokochałam. Wtedy zrozumiałam, że chcę związać z nim swoje życie.

Czy wyobraża Pani sobie swoje życie bez tańca?

-Teraz nie. Wszystko, co dzieje się w moim życiu, powiązane jest z tańcem.
Taniec pokochałam za ciągły proces doskonalenia się.
Lubię rozwój, pracę nad sobą. Dlatego nie wykluczam, że kiedy skończę zawodowo tańczyć, zajmę się czym zupełnie innym. Lubię wyzwania, więc może pewnego dnia przebranżowię się :)

(Rozmawiała Mariola Morcinková)



Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Ciekawa rozmowa...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.