Facebook Google+ Twitter

"Hans Kloss. Stawka większa niż śmierć" ale niewiele

Czy kultowy serial doczekał się godnego spadkobiercy? Film "Hans Kloss. Stawka większa niż śmierć" Patryka Vegi od paru dni w kinach, czas na ocenę.

 / Fot. PlakatSerialowi Hans Kloss i Herman Brunner rozstali się po zakończeniu działań zbrojnych w Europie, w obozie dla jeńców wojennych w zdobytym przez Amerykanów zachodnim mieście niemieckim, w ostatnim odcinku „Stawki większej niż życie”. Jako że serial powstał w latach 1967-1968, ci którzy oglądali go w momencie premiery, na kolejne spotkanie obu panów musieli czekać 44 lata. Teoretycznie film Patryka Vegi mógł być bezpośrednią kontynuacją wersji telewizyjnej. Wszystko też się niby zgadza obsadowo - stary Kloss z lat 70. to Stanisław Mikulski, tak samo sędziwy Brunner to Emil Karewicz. A jednak...

Film wraca do wydarzenia wcześniejszego niż to kończące serial i opowiada historię alternatywną - Kloss (Tomasz Kot) i Brunner (Piotr Adamczyk) doczekują końca wojny nie na Zachodzie, ale na Wschodzie, jako że w oblężonym przez Rosjan Konigsbergu... Ale zaraz, gdzie Rzym, gdzie Krym. Nie tak było, nie tak było panowie... A gdzie Amerykańscy wyzwoliciele? Na upartego można by stwierdzić, że skoro Kloss i Brunner są niemal jak supermeni dla zbiorowej świadomości Polaków, to mogą być jednocześnie w dwóch miejscach, co nawet sprzyja ich legendzie. Skoro Bond wygrał z ograniczeniami czasu (w latach 60. miał trzydzieści lat i tyle samo miał ich w pierwszej dekadzie XX wieku), to czemu Kloss nie miałby przegrać z ograniczeniami przestrzeni?

Wracając do fabuły - dotyczy ona intrygi wokół legendarnej Bursztynowej Komnaty (autentyczna sprawa), którą chcą dla siebie zabezpieczyć pragnący żyć po wojnie w ukryciu naziści. Ci odbijają ją sobie wzajemnie z rąk do rąk, a Kloss jak na szpiega przystało łączy się co jakiś czas ze swoją centralą, albo z intrygującymi kobietami (Anna Szarek i Marta Żmuda-Trzebiatowska) i ukrywa się przed demaskacją. Co do intrygujących kobiet - jedna intryguje tym dlaczego tak szybko ginie, a druga - tym, dlaczego Kloss naraża dla niej powodzenie swojej misji, skoro zupełnie nie ma między nimi chemii. Wszystko przeplecione jest przebitkami z lat 70. gdzie Kloss i Brunner dalej poszukują Bursztynowej Komnaty korzystając z pomocy Stasi, SB i gościnności generała Franco.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

U Spiegelmana podzial na narody jest zobrazowany podzialem na gatunki. W "Persepolis" rzeczywistosc przed przewrotem jest idealizowana, a po nim - na odwrot. Swiat w nawet najlepszych komiksach czesto jest upraszczany, w czym nie ma nic zlego, nie chodzi o klase, ale o istote. Komiksowosc i teatralnosc to wektory, a nie stereootypy, nie oceniam tych stylistyk, jedynie je zaznaczam.

Komentarz został ukrytyrozwiń
tytuł
  • tytuł
  • 19.03.2012 09:27

Beznadziejny tytu ł artykułu. Do czego odnosi się to nie wiele? Przecież nie do "większej stawki", która jest częścią tytułu. Proszę poprawić!!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.