Pozycja materiału w rankingach:
Z końcem listopada w polskich kinach pojawił się film niezwykły, radosny seansie którego nie sposób się nie uśmiechać. Obraz „Happy-go-Lucky, czyli co nas uszczęśliwia” w reżyserii Mike'a Leigha jest swoistą szczepionką na smutek.
Życie Poppy z pozoru jest szare, zwyczajne. Gdy jednak przyjrzymy mu się bliżej, od razu widzimy, że jest inaczej. Bohaterka nadaje całemu swemu otoczeniu kolory radości, optymizmu, spontaniczności i ciepła, którym emanuje wszędzie gdzie się pojawi. 
Wyjątki stanowią tylko dwie bardzo ważne sceny. Pierwsza gdy Poppy spotyka jąkającego się bezdomnego. Gdy ten coś mówi, nie przytakuje ze strachu czy grzeczności tylko stara się go zrozumieć i zauważyć w nim zwykłego człowieka. Leigh odkrywa w tej przepięknej scenie życiową prawdę, że aby kogoś zrozumieć wystarczy postawić się w jego sytuacji. Wtedy życie będzie łatwiejsze i niewiele nas zdziwi. Drugą sceną jest jedna z ostatnich, kiedy to okazuje się, że bohaterka przypadkiem wzbudziła uczucia u swojego instruktora nauki jazdy. Wzburzony mężczyzna wścieka się, a Poppy słucha i odchodzi w milczeniu. To moment, gdy mamy wrażenie, że bohaterka zwątpiła w siebie, swój naturalny sposób bycia i otoczenie, które stara się zmienić na lepsze. Na szczęście pod koniec spaceru, ozdobionego przepiękną muzyką, kobieta uśmiecha się i pojawia się nadzieja i myśl, że przecież wszystkich nie można uszczęśliwić.Zobacz także:
Artykuły
(133)
Galerie
(5)
Średnia ocen
(4.81)
Wiek: 24 | Miejscowość: Lublin | Kraj: Polska
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Mirosława Kasowska 27.12.2008 13:28
+ za żywy tekst, który przekonuje nie tylko do pójścia na film, ale i do do tego, że warto pozwoli sobie na cieszenie się życiem.
5. Festiwal Muzyki Filmowej w Krakowie oraz 80. urodziny Wojciecha Kilara. Relacja
(odsłon: +566)