Facebook Google+ Twitter

"Happy-go-lucky", czyli różne pomysły na szczęśliwe życie

"Happy-go-lucky" to film o poszukiwaniu recepty na szczęśliwe życie, o tym że pomysłów na taki żywot jest tak wiele, jak wielu jest ludzi na świecie.

Poppy / Fot. materiały prasowePoppy jesy nauczycielką. Pracuje w jednej z podstawówek w Londynie. Jest postacią niezwykle barwną (i nie chodzi tu jedynie o styl ubierania się), można by nawet zaryzykować stwierdzenie - bajkowo-komiksową. Jest wciąż usmiechnięta, zadowolona z życia, spontaniczna i ma niezliczone ilości nietuzinkowych pomysłów. Do tego dzielnie znosi wyrzuty ze strony siostry, (typowej przedstawicielki klasy średniej - przykładnej żony i matki i opiekunki domowego ogniska), że mimo swojej "30" na karku z nikim się nie spotyka i nie ma planów na przyszłość, bo żyje z dnia na dzień. I bardzo być może, że kolejne trzydzieści lat życia upłynęłoby londyńskiej nauczycielce na wypadach do pubu z koleżankami, lekcjach flamenco, gdyby nie pewnych dwóch dżentelmenów. Jeden z nich ma nie więcej niż 10 lat i jest podopiecznym Poppy, drugi z nich to pewien przystojny pracownik opieki społecznej.

O różnych drogach prowadzących do szczęśliwego życia

- Ty i Twoja koleżanka wpadacie w życie innych ludzi i burzycie je - krzyczy w napadzie szału do głównej bohaterki, oryginał Scott, jej instruktor nauki jazdy. I choć kiedy oglądamy tę scenę, trudno w to uwierzyć, to jednak możemy być pewni - ten mężczyzna jest szczęśliwy. W jego poukładane życie, w którym lekcje, przeplatane są samotną lekturą dzieł pełnych teorii spiskowych, wkradł się kolejny rytuał - spotkania z kursantką - Poppy, w której mężczyzna się zakochuje. Trzeci (obok pracy i odpoczynku) element - kobieta, o dziwo, pasuje do pozostałych. Dlaczego tak wiele miejsca poświęcam postaci drugoplanowej? Bo "Happy-go-lucky" to film o poszukiwaniu recepty na szczęśliwe życie, o tym że pomysłów na taki żywot jest tak wiele, jak wielu jest ludzi na świecie.

Kadr z filmu - Poppy (z lewej) i jej przyjaciółka / Fot. materiały prasoweMam jednak wrażenie, że ta mądrość płynąca z filmu, wyszła reżyserowi zupełnie przez przypadek. W obrazie, faworyzuje on pomysł na życie swojej głównej bohaterki, robi to jednak w sposób na tyle subtelny, że można tego nie dostrzec. Tymczasem najważniejsze jest właśnie to, że każdy z bohaterów filmu Mike Leigha jest na swój sposób szczęśliwy. Siostra Poppy i jej mąż, prowadzą życie brytyjskich mieszczuchów, instruktor nauki jazdy Scott - w dzień uczy kursantów prawidłowego zachowania na drodze, a wieczorami czyta książki o dziejowych spiskach przeciw ludzkości, a przyjaciółka głównej bohaterki jest szczęśliwa, że ma Poppy.

Ogromnym plusem produkcji jest nieprzewidywalność historii opowiedzianej widzowi. Dawno już nie widziałem filmu, którego zakończenia nie byłbym w stanie odgadnąć mniej więcej w połowie jego trwania.

Pozwolę sobie jednak skrytykować, doceniona przez krytykę, Sally Hawkins - odtwórczynię głównej roli w filmie Leigha. Mam wrażenie, że aktorka momentami aż zanadto wczuła się w rolę komiksowej Poppy - jej chichotów, pojękiwań i szczebiotu momentami jest za dużo, drażnią. Być może jednak to nie jej wina, a zamysł reżysera - trudno ocenić. Wina w tym przypadku rozkłada się na tę dwójkę.

Obejrzenie "Happy-go-lucky" polecam wszystkim tym, którzy potrzebują zastrzyku energii i optymizmu, teraz w trakcie tych krótkich, ciemnych i zimnych dni.

Wiadomości24.pl są patronem filmu.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (10):

Sortuj komentarze:

ttkkiq
  • ttkkiq
  • 15.07.2011 00:09

Tjv0wQ <a href="http://vfuxbkgannoo.com/">vfuxbkgannoo</a>, [url=http://rcsiczduqjvj.com/]rcsiczduqjvj[/url], [link=http://bjupgiaunkje.com/]bjupgiaunkje[/link], http://yoqwuxwgqvfr.com/

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 09.12.2008 15:26

Nie uważam, że jest to film o poszukiwaniu recepty na szczęśliwe życie. Nikt w filmie nie szuka takiej recepty. Poppy jest taka, jaka jest: na życie patrzy trochę inaczej niż pozostali, jest szczęśliwa, bo widzi w życiu radość - radość z przeżywania codzienności, której nikt inny nie dostrzega.
Wydaje mi się, że "Happy-go-lucky" jest filmem o tym, że każdy z nas dorasta, czeka na własną dorosłość, a wiek tak naprawdę nie ma znaczenie. Można być dorosłym - że tak się wyrażę - na własny sposób. Może dorosłość to po prostu pojęcie względne?

Komentarz został ukrytyrozwiń

a co sie podobalo najbardziej ? mi jazdy z instruktorem i kurs flamenco :D

Komentarz został ukrytyrozwiń

Moje wrażenia baaardzo pozytywne :)
Jak cały film z resztą!
Poprawił mi niesamowicie humor ;)

Polecam wszystkim z dołem !! :D

Komentarz został ukrytyrozwiń

hihi, jak wrazenia po premierze ?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mam wrażenie, że Popy jest moją kumpelą. Chętnie do niej zajrzę podejrzeć, jak sobie radzi z jesienną depresją. Tak profilaktycznie ... jakby mnie przypadkiem miało coś zaatakować :)))

Komentarz został ukrytyrozwiń

cos w tym moze byc ale bardziej promowac takie dni ciekawe wogle kto ustala cos takiego ? :>

Komentarz został ukrytyrozwiń

A jutro Dzień Optymizmu jest.. Czyżby jakiś zbieg okoliczności, że akurat jutro wypada premiera tego filmu ?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Podobno to zlepek Bridget Jones i Amelii ;)
Oba filmy uwielbiam, więc liczę, że i ten mi się spodoba :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

obraz ten zapowiada ciekawe,inne kino, które jest dalekie od banałów rodem z Miasta Aniołów...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.