Facebook Google+ Twitter

Harcerze z domu dziecka

W ubiegłym roku miałem okazję poznać wspaniałych młodych ludzi. Przyznać jednak muszę, że zanim ich spotkałem miałem mieszane uczucia.

Obóz w Bieszczadach 2010 Harcerska scena / Fot. Jan GubałaW ubiegłym roku miałem okazję poznać wspaniałych młodych ludzi. Przyznać jednak muszę, że zanim ich spotkałem miałem mieszane uczucia. Hufiec Gorlice organizował obóz harcerski, a ja wchodziłem w skład jego kadry. Od dłuższego czasu wiedziałem, że część uczestników naszego obozu będą stanowić wychowankowie domu dziecka. Obawiałem się problemów wychowawczych z tymi młodymi ludźmi. Stereotyp dzieci z „bidula” okazał się jednak nieprawdziwy!

Pierwsze spotkanie z dzieciakami miało miejsce w dzień wyjazdu. Na miejsce zbiórki dotarłem, jako jeden z ostatnich z powodu wielu spraw organizacyjnych związanych z obozem. Wchodzę do autokaru, a mój wzrok przykuła grupa zajmująca miejsce na samym końcu. Widziałem, że kiedy wszedłem do środka zdziwili się trochę. Patrzyli przez chwilę, nic nie mówiąc. Później znów zajęli się sobą. Po krótkiej rozmowie z kierowcą postanowiłem udać się do ekipy z domu dziecka. Przywitałem się z nimi - podając każdemu rękę. Znajomość zaczęła się od rozmowy, a następnie zacząłem grać „Piosenkę z Krempnej” oni zaś śpiewali ze mną - co mnie zdziwiło i okazało się dobrym znakiem.

Uczestnicy i kadra Obóz Hufca Gorlice 2010 / Fot. Łukasz LibrontRoześmiane oczy tych młodych ludzi uświadomiły mi, że dzieciaki z domu dziecka są fajne. Teraz, kiedy znam ich dłużej twierdzę, że są wspaniali, mądrzy i bardzo wartościowi.
Podczas trwania obozu obserwowałem ich. Zachowywali się różnie, ale problemów nam nie przysporzyli. Praca z nimi była świetnym doświadczeniem. Każdy dzień spędzony z tą młodzieżą uświadamiał mnie, że muszę i chcę coś dla nich zrobić.

Zaproponowałem, że założę drużynę harcerską i chętnie bym ich w niej widział. Monika i Janek stwierdzili, że to fajna sprawa i zapiszą się. Zapytałem Marcina, który także zachęcony tym, co działo się podczas obozu, wyraził chęć wstąpienia do ZHP. Paulina siostra Jaśka i Mony nie Emblemat Drużyny Harcerskiej DELTA yaw / Fot. Jan Gubałabyła przekonana, tak jak i Mateusz. Muszę wspomnieć także o „Lutku” bracie wspomnianego rodzeństwa, który był maskotką naszego obozu. (Obecnie jest w jednej z gorlickich drużyn).

Dziś siedem miesięcy po zakończeniu obozu drużyna, o której marzyliśmy na obozie działa i zrzesza dwudziestu członków.„DELTA yaw” to nazwa naszej drużyny. Zdecydowana większość jej członków to wychowankowie Placówki Opiekuńczo-Wychowawczej „Razem” w Gorlicach, oraz Rodzinnego Domu Dziecka w Strzeszynie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Zapomniałem dodać dane do 1 %
KRS 0000273492 Chorągiew Krakowska Hufiec Gorlice DH "DELTA yaw"

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.