Facebook Google+ Twitter

Harlequin starożytności

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2008-11-19 22:50

Wszyscy doskonale znamy najsłynniejszą parę antycznych kochanków, której rodowód należy wywodzić z lat wojny trojańskiej. Pisząc o „harlequinie starożytności” rzecz jasna ani myślę postponować genialne dzieła Homera. Chodzi jedynie o motyw miłości najsłynniejszych antycznych kochanków: Parysa i Heleny.

Wielkie Uczucie kształt swój zawdzięcza Im Dwojgu. Lecz i stylom, jakimi miłuje się w rozmaitych czasach, epokach, kulturach, środowiskach. Przez oblicze miłości prześwituje świat dyktujący miłosny alfabet wraz z regułami jego użycia.

Starożytni Grecy ukuli pojęcie homeryckiego śmiechu. U Homera tym gwałtownym, serdecznym, niepohamowanym śmiechem wybuchają bogowie nad ludzkim losem., bo przecież człowiek jest zaledwie igraszką w rękach Nieśmiertelnych: dzisiaj mówimy – losu, ale przecież na dobrą sprawę nic się nie zmieniło.... w sztuce kochania i zdradzania.

Klio, muza historii, to kobieta ze specjalnym poczuciem humoru. Lubi ironię, nie stroni od rozwiązań przewrotnych. Sprawia liczne niespodzianki. Przypatrzmy się jej poczynaniom. A nuż znajdziemy analogie z własnego życia?

Patriarchalna kultura Greków żyjących w wieku IX-VIII p.n.e. (czas powstania „Iliady”) wykluczała zbyt intensywną obecność kobiet w klasycznie męskim porządku świata. Kobieta mogła co prawda stać się przyczyną wojny, lecz samą wojnę uważano za męską grę. Zresztą dla Greków w czasach Homera nie dzielność miłosna stanowiła najwyższą wartość, ale męstwo.

Wojna odbita najgłośniejszym echem w historii świata, czyli zmagania Greków z Trojanami, rozpoczyna się w momencie, gdy obrażone w swej godności plemiona achajskie ruszają na Ilion (tj. Troję), aby pomścić zniewagę. Drugi z synów trojańskiego króla Priama porwał przecież żonę króla Sparty i nie zamierzał jej zwrócić prawowitemu mężowi. Spór o kobietę między Parysem a Menelaosem przerodzi się w gigantomachię pod murami Ilionu.

Helena, wiemy to wszyscy doskonale, uchodziła za najpiękniejszą kobietę starożytności. Co prawda, walczyć o nią zamierzali tylko młodzi, ale za to kiedy już wojna rozgorzała na dobre, w ostatnim roku urok Heleny i miłość, jaką żywił do niej Parys stała się warta stosów trupów, śmierci najzacniejszych bohaterów, wreszcie zagłady całego Ilionu. Słowem – już pierwszy z wielkich literackich romansów przybrał tak znamienny dla późniejszych ujęć miłosnych wymiar tragiczny. Jak zatem doszło do powstania uczucia, które przynajmniej w świetle literatury wstrząsnęło podstawami świata antycznego?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (16):

Sortuj komentarze:

bardzo interesujące

Komentarz został ukrytyrozwiń

"nieważne jak postępujemy – ważne, jak nasze czyny tłumaczy propaganda" - co prawda, to prawda, nie ma to jak dobry PR. ;-F

Natomiast jak słysze o fatum, to mam ochotę gryźć po łydkach, wrrrr
Trochę się zdążyliśmy rozwinąć od czasów homeryckich i zwalanie swoich porażek na fatum, karme i jakby to zwał to zwyczajne olewanie siebie i własnego życia. Czemu dajesz energię, to rośnie. Powtarzając takie bzdury, jesteś skazany na fatum, bo tego chcesz. Wybór należy do Ciebie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

A co by było, gdyby Hera otrzymała jabłko od Parysa?

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 22.11.2008 14:29

A pewien facet cierpiał na zaniki pamięci. Pewnego dnia, gdy przyszli do niego
goście, zaczął opowiadać, że teraz leczy się u bardzo dobrego lekarza.
Przyjaciele zapytali więc, jak ów medyk się nazywa:
- No właśnie, miałem na końcu języka... Pamiętacie może, był taki grecki
poeta, w starożytności, taki ślepy...
- No był, Homer. Ten lekarz ma na nazwisko Homer?
- Nie, nie! On napisał taka epopeję, o tym jak Grecy się tłukli pod takim
miastem, które próbowali zdobyć...
- No tak, zdobywali Troję. To co, ten lekarz się jakoś podobnie nazywa? Albo
mieszka na takiej ulicy?
- Nie, nie, nie! Tam był taki wódz tych, no, Greków, taki główny...
- Agamemnon?
- O! No i on miał brata...
- Menelaosa. Ale co to ma wspólnego z lekarzem?
- Zaraz mówię. I tam był taki wódz trojański, który temu Mene... jak mu tam,
uprowadził żonę.
- Aaaa, Parys! Ten lekarz nazywa się Parys?
- Nieeeee! Ta żona, co on ją uprowadził, to jak miała na imię?
- Helena.
- Właśnie, Helena! Helenkaaaaaaaaa - woła do żony myjącej w kuchni
naczynia - Jak się nazywa ten mój lekarz?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Gdzie te czasy??? .... Świat obrócił się o 180 stopni....Teraz w większości mamy do czynienia ze zniewieściałymi mężczyznami i gruboskórnymi kobietami. Dlatego nikomu już nie potrzebna jest poezja... Proza życia ma gorzki smak...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Miłość więc już od dawien dawna była i jest świetnym narzędziem manipulacji wszelakiej.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 20.11.2008 14:55

.....szczególnie wśród polityków naszych....... A każdy ma własne "polis"..... Marr

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 20.11.2008 14:37

A mężczyźni to byli wspaniali...
Dzielni... odważni... męscy... waleczni...
Oddani sercem najbliższym i rodzinie.
Bóg - Honor- Ojczyzna

... i dziś można spotkać takich mężczyzn wspaniałych.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 20.11.2008 14:33

... bo miłość prawdziwa w swej naturze jest głęboka i spokojna... ale może też być miłością niszczącą i uczuciem nad którym nie można zapanować. Może obezwładniać i czuć się zupełnie bezradnym... A miłość powinna być pięknym i najważniejszym uczuciem w życiu każdego człowieka... Zakochany człowiek, odnajduje sens swojego życia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

No cóż... Smutna refleksja. Nikt dzisiaj nie toczy wojen o Miłość. We współczesnym świecie liczą się inne wartości.... Pieniądz to zaczarowany klucz , który otwiera większość drzwi i serc..

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.