Facebook Google+ Twitter

Harmonogram bezradności

  • Źródło: Gość dnia
  • Data dodania: 2010-07-20 10:47

Nieszczęście: Dawidowi pękła rama w rowerze! Jeździł, skakał, ścigał się. To jedyna dla niego atrakcja w okresie wakacji, podobnie jak dla innych wiejskich dzieci. Pozostawieni sami sobie - zabawiają się na niebezpiecznych drogach.

Książ Śląski, okolice. Wakacje w pełni. I jak co roku, wiejskie dzieci pozostawione są na pastwę losu. Ci, którzy w ramach swoich służbowych zajęć odpowiedzialni są za organizację wypoczynku – poszli na łatwiznę albo wyjechali na... swój urlop! Pochowali się i milczą, by bezkonfliktowo przeczekać ów czas kanikuły.

Suchej nitki nie pozostawiają rodzice na gminnych władzach i organizatorach letniego wypoczynku, gdzie kolejny z rzędu rok ich dzieci są zmuszone do spędzania wakacji na przydomowych podwórkach, ruchliwych ulicach, przystankach autobusowych lub pod wiejskim sklepem. - W pale się to nie mieści! - oburza się młody rodzic ze Studzieńca. Właśnie przyjechał z pracy, a tu jego 10–letni Dominik jest od stóp do głów mokry: wpadł właśnie do rzeczki Mirotki. Bawił się z grupą rówieśników nieopodal drogi, pędził kierowca – wariat, dzieciaki się rozpierzchły, kilkoro się pośliznęło i wylądowało, na całe szczęście, w płytkiej rzeczce. - Cholera jasna! - nie ukrywa zdenerwowania pan Krzysztof. - Takie badziewie jest corocznie. Mamy przecież w gminie ludzi odpowiedzialnych za organizację wypoczynku, ale ci wolą siedzieć za biurkiem i nie wychylać głowy...

Opinii pana Krzysztofa przytakuje sąsiadka, pani Dorota. - Nie stać mnie na wysłanie dziecka na kolonie. Kiedy chodzi do szkoły, jestem zadowolona, ma zajęcie i jest pod opieką. Teraz żal mi go, że nie mogę zapewnić mu wesołych wakacji – mówi z goryczą.

Rozmawiamy koło sklepu przy ruchliwym skrzyżowaniu dróg Nowa Sół-Kożuchów-Zielona Góra, a obok nas grupka dzieci bezczynnie siedzi na metalowych poręczach przy poboczu drogi. O nieszczęśliwy wypadek tu nie trudno. Dzieci nieśmiało opowiadają, jak spędzają wakacje. Są zażenowani, kiedy w końcu muszą powiedzieć, że cały czas będą w rodzinnym domu. Niektórzy oznajmiają, że na kilkanaście dni pojadą do babci... Ale też na wieś. Albo do cioci do Kożuchowa. - Tak bardzo mi się tam nie chce jechać – po chwili mówi jedno z nich. - W Kożuchowie większe nudy, niż tu! - A ja pojadę nad morze! - niespodziewanie chwali się 9-letnia Marta. - A ja z rodzicami za granicę, też na plażę! - dorzuca 11-letni Patryk. - Niedługo będę miał quada i wtedy będzie jazda! - donośnie mówi 10-letni Karol.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.