Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

10494 miejsce

Harpagan - czyli jak ominąć małego człowieczka

W tym roku chciałem spotkać na swojej drodze ... małego człowieczka, który towarzyszył mi w końcowej fazie wiosennej edycji rajdu - mówi Piotr Siondalski, uczestnik rajdu "Harpagan"

W Przodkowie koło Gdańska odbyła się 32. edycja rajdu na orientację - Harpagan. Impreza przeznaczona jest dla ludzi, których pasją jest mierzenie granicy swojej wytrzymałości. Jednym z uczestników był Piotr Siondalski – kardiochirurg


Piotr Siondalski (z prywatnego archiwum)- Organizatorzy rajdu, w którym wziąłeś udział, określają go mianem „ekstremalny”. Czy impreza rzeczywiście ma taki charakter?

- Z całą pewnością jest to rajd nietypowy. Odbywa się w trzech kategoriach – pieszej, rowerowej i mieszanej, a celem jest przejście 100 km w ciągu 24 godzin, przejechanie 120 km  w czasie o połowę krótszym lub przemierzenie 50 km pieszo i 100 km na rowerze w czasie 18 godzin. Pokonanie trasy prowadzącej między wyznaczonymi na mapie punktami kontrolnymi jest nie lada wyzwaniem. Trzeba walczyć nie tylko z własnym zmęczeniem, ale również umieć posługiwać się mapą i kompasem, bo jest to rajd w czystej formie - na orientację. A zważywszy, że odbywa się bez względu na pogodę, zdecydowanie zasługuje na określenie „ekstremalny”SzkoĹ�a w Przodkowie. Tu rozpoczÄ�Ĺ� sie rajd
fot. Ewa Kowalska

- Co w Twoim wypadku było najtrudniejsze – podjęcie decyzji o udziale, walka ze zmęczeniem, czy decyzja o zakończeniu udziału przed dojściem do mety?

- Wszystko było bardzo trudne. Decyzję o udziale podjąłem już rok temu po długich przemyśleniach. Piękną ilustracją podejmowania prób zmierzenia granic własnej wytrzymałości jest dla mnie utwór „From Gagarin Point of View” zespołu Esbjörn Svensson Trio. Bodajże dwa lata temu byłem na ich koncercie w Żaku. Kiedy słucham ich muzykę, zadaję sobie pytanie o tę granicę. Ciekawi mnie co jest po drugiej stronie mojej niemocy. Pociąga mnie fakt, że pomimo dobrego przygotowania fizycznego, psychicznego i sprzętowego, nie jestem w stanie przewidzieć co może się wydarzyć, dopóki nie zacznę realizować, wydawałoby się niemożliwego, zadania. Coś jak kosmos dla Gagarina.
Najbliższe otoczenie szkoły
fot. Ewa KowalskaDla większości uczestników stanięcie na starcie Harpagana to początek przygody, która odurza, to przeżycia, które każą dwukrotnie w ciągu roku (rajd odbywa się na wiosnę i jesienią) zmierzyć się z harpaganowymi trasami, tak jest i w moim przypadku, więc 20 października nie miałem już dylematu, stanąłem na starcie mimo osłabienia po przebytym poprzedniej nocy zatruciu pokarmowym.

A zmęczenie?   To rzeczywiście duży problem. Mimo że jestem   wysportowanym, przyzwyczajonym do dużego wysiłku facetem, podjąłem decyzję o wcześniejszym zakończeniu rajdu właśnie z powodu krańcowego wyczerpania.
Trasę pokonywałem z dwoma kolegami i zakończyliśmy tegoroczną przygodę równocześnie. To była trudna decyzja ...

- A czy podczas nocnej wędrówki po lesie towarzyszył Ci strach?

- Nie, zupełnie o tym, nie myślałem

- Czy oznacza to, że to uczucie jest Ci w ogóle obce?

- Uprawiam wiele dyscyplin sportowych, które niosą ze sobą duże ryzyko, które podnoszą poziom adrenaliny. Pływam na desce surfingowej, uprawiam kitesurfing, nurkuję, jeżdżę konno, skakałem   na banjo. Oczywiście, są to sytuacje, kiedy towarzyszy mi strach, ale to przecież o to właśnie chodzi. To jest właśnie ta adrenalina, która pcha mnie ku niebezpieczeństwu i która jest równoznaczna z odczuwaniem strachu.Okolice Przodkowa
fot. Ewa Kowalska

- Willy Brandt twierdził, że „ ... tylko ci są rzeczywiście odważni, którzy znają także strach – wszyscy inni są tylko brawurowi”. Możesz więc o sobie powiedzieć, że jesteś odważny ...

- Chcę tak myśleć (śmiech)

- A wracając do Harpagana i Twojego zawodu. Na starcie stanęło ponad sześćset osób, które postanowiły sprawdzić swoją wytrzymałość. Czy start w takiej imprezie nie jest obarczony zbyt dużym ryzykiem? Pytam o to kardiochirurga.

- Myślę że ci, którzy startują w Harpaganie nie rozważają swojej przygody w kategoriach prozdrowotnych. Chodzi o to, aby się skatować. Oczywiście, zdaję sobie sprawę z zagrożeń mogących być konsekwencją podjęcia tego typu walki. Grozi mi zapalenie mięśni, urazy wysiłkowe stawów, spadki poziomu cukru we krwi, ale mimo wszystko chęć poznania granic własnej wytrzymałości i tego, co poza nią można zobaczyć, przeważa nad rozsądkiem

fot. Ewa Kowalska- Brunon Zwarra, opowiada w książce „Wspomnienia gdańskiego bówki” o swoim dziadku, który w XIX w. raz w miesiącu przemierzał pieszo trasę z Kościerzyny do Gdańska (tam i z powrotem ponad 120 km) w celu odebrania renty. Wynika z tego, że przejście ok. 100 km dla przeciętnego człowieka jest dystansem do pokonania.

- Oczywiście. Sam dystans nie jest w żaden sposób przerażający. Problemem jest przejście tych stu kilometrów po bezdrożach, mając do dyspozycji jedynie kompas i otrzymaną na stracie   mapę z naniesionymi punktami kontrolnymi, oraz zmieszczenie się w czasie nie przekraczającym 24 h.Okolice Przodkowa
fot. Ewa Kowalska

- Jednym z celów imprezy jest ukazanie uczestnikom piękna krajobrazu Pojezierza Kaszubskiego. Rajd rozpoczął się o godz. 21, kiedy było już ciemno. Czy po całonocnej wędrówce możliwe jest podziwianie widoków?

- Odpowiem w ten sposób. Kolega, z którym szedłem, o świcie powiedział:   „Patrzcie, słońce pije wodę...”. Przez gęstą mgłę prześwitywały promienie słońca. To było piękne!

- Z ponad sześciuset osób, które wzięły udział w konkurencji pieszej, tytuł Harpagana otrzymało 45 osób. Pokonali dystans w wyznaczonym czasie, zaliczając wszystkie punkty kontrolne. Jaki Ty wyznaczyłeś sobie cel stając na starcie? Czy miałeś jakąś swoją, prywatną metę?

fot. Ewa Kowalska- Oczywiście zawsze dążę do pokonania kolejnej bariery. Mam nadzieję, że kiedyś zostanę Harpaganem. W tym roku chciałem spotkać na swojej drodze ... małego człowieczka, który towarzyszył mi w końcowej fazie wiosennej edycji rajdu. Był to kolorowy, być może krasnoludek (śmiech), który stawał mi na drodze. Za każdym razem starałem się go ominąć, wpadając przy okazji na idącego ze mną kolegę, który słysząc o człowieczku, patrzył na mnie coraz bardziej dziwnym wzrokiem. Kiedy wreszcie postanowiłem nie obchodzić przeszkody, człowieczek się ... rozpłynął. Zaznaczam, że nie brałem niczego .. (śmiech) W tym roku go nie spotkałem, może jednak za wcześnie ukończyłem rajd?

- Rajd na stałe wpisał się do kalendarza pomorskich imprez turystycznych, zapewne będziesz miał jeszcze okazję dojść do mety końcowej. Ale póki co, zgadzasz się z Leopoldem Staffem, który powiedział „A większą mi rozkoszą podróż, niż przybywanie?”

- Oczywiście, bo urok życia polega właśnie na ciągłym „gonieniu króliczka”.

 

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (12):

Sortuj komentarze:

Dobry wywiad ;)
Kilkoro znajomych regularnie bierze udział w tej imprezie. W tym jeden wyczynowiec z Krakowa.
Niestety do teraz nie zdecydowałem się sam wziąć udziału. Może kiedyś, jak czas pozwoli...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Aries64, zdecydowanie masz rację, że namiary powinny być. Oczywiście miałam zamiar je umieścić, ale ... zapomniałam :( www.harpagan.pl . Dziękuję :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Artykuł bardzo dobry, temat na czasie, brakuje tylko jednego namiarów na organizatora. Adres, e-mail lub telefon, ja np. jestem zainteresowany uczestnictwem w przyszłym roku.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ewo ,bardzo ciekawy wywiad.Gratuluję!Faktycznie graficzny układ strony jest bardzo udany,mnie jeszcze nie udało się tak trafnie wstawić zdjęć w tekst. Masz jakiś sprawdzony sposób?

Komentarz został ukrytyrozwiń

1, 4, 6 te zdjęcia się otwierają, reszta niestety nie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

:) Dzięki :) Paweł, a wszystkie zdjęcia się u Ciebie otwierają? Jeśli nie, to napisz prosze które. Właśnie Redakcja walczy z problemem:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ewo!!! Ty jak już coś napiszesz! Rewelacja! Artykuł trafia do moich zapamiętanych. Znakomita rozmowa, super temat itd, itp...

Komentarz został ukrytyrozwiń

:) Maxx, sadzę, że wiesz, jak znaleźć kontakt, ale na wszelki wypadek podaję: www.harpagan.pl - To się spotkamy:) Tyle, że ja będę tylko z aparatem fotograficznym na starcie i mecie .

Komentarz został ukrytyrozwiń

W przyszłym roku może uda mi sie też wystartować z moja ekipą

Komentarz został ukrytyrozwiń

Rzeczywiście, większość zdjęć jest "nieaktywna", tylko takie obrazki w tekście. Wstawianie fotek w naszym edytorze to czasem prawdziwa makabra. Wczoraj się nieźle nawojowałem w tekście o kapliczkach.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.