Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

19162 miejsce

"Harry Potter i Książę Półkrwi". Wróciła magia, wróciły emocje

David Yates uciekł spod gilotyny. Kręcąc „Księcia Półkrwi” uniknął błędów z poprzedniej części – choć mankamentów i tak jest sporo. Powrócił jednak magiczny klimat, którego tak bardzo brakowało w „Zakonie Feniksa”.

 / Fot. Warner BrosReżyser filmów o Harrym Potterze to zajęcie bardzo niewdzięczne. Dotąd tylko Chris Columbus nakręcił dwie części. Ci, którzy po nim następowali, z różnych powodów rezygnowali po jednej, nie dając sobie szansy na naprawienie błędów. Dopiero teraz stanął przed nią David Yates.

A było co naprawiać. Gdy dwa lata temu recenzowałem „Zakon Feniksa”, zarzuciłem Yatesowi, że stworzył film nijaki, bez żadnego stylu i klimatu. Nie byłem w tej krytyce odosobniony. Wydaje się, że sam reżyser zdał sobie z tego sprawę i zrobił wiele, by zarzuty się nie powtórzyły. W efekcie w „Księciu Półkrwi” powróciła magiczna aura, tak charakterystyczna dla powieści Rowling. Jest więcej tajemniczości, refleksji, ciszy.

Im dalej, tym lepiej


Początek filmu wcale jednak nie napawa optymizmem. Więcej – jest fatalny. Yates do spółki ze scenarzystą Stevenem Klovesem niepotrzebnie spróbowali silić się na oryginalność – a przecież wystarczyło zacząć dokładnie tak, jak w książce, czyli od spotkania ministra magii z mugolskim premierem. Byłoby to świetne wprowadzenie w mroczny nastrój tej części cyklu.

A tak – reżyser musi owego klimatu szukać przez pół filmu. Aż w końcu go znajduje. To trudny rok dla Harry’ego i jego przyjaciół. W świecie czarodziejów trwa już wojna (wątek ten został niemal w całości zmarginalizowany), a i w samym Hogwarcie spiskuje Malfoy, który wstąpił do armii Lorda Voldemorta. Ma doprowadzić do śmierci dyrektora szkoły, Albusa Dumbledore’a. W przypadku tego filmu obowiązuje zasada: im dalej, tym lepiej. Końcówka stoi na bardzo wysokim poziomie, a wyprawa Dumbledore’a i Harry’ego do jaskini to już istny magiczny thriller, lepszy nawet od finałowych scen „Czary Ognia” (2005), którą reżyserował Mike Newell. Atmosfera chwilami przypomina powieści Dana Browna. Sprzyja temu muzyka skomponowana przez Nicholasa Hoopera – choć momentami wydaje się, że jest zbyt radosna.

Jednak i w końcówce nie obyło się bez zgrzytów. Śmierć Dumbledore’a – prawdziwy „crucial point” tej części – oraz następująca po niej ucieczka śmierciożerców ukazane są w sposób statyczny, bez jakiejkolwiek dramaturgii. Brakuje gwałtownych scen walki opisanych w książce. Być może Yates celowo zostawił je na siódmy film, którego – co warto przypomnieć – będzie reżyserem.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Seweryn, mam całkowicie odmienne zdanie, 5 część była znacznie lepsza - spójniejsza, trzymająca w napięciu i sprawiedliwie rozdzielająca uwagę różnym watkom. W tej natomiast nie dość, że pojawiały się fragmenty wytrzaśnięte niewiadomo skąd, to jeszcze najważniejsze były chyba całujące się pary, a zabrakło najważniejszego - odpowiedniego zarysowania walki obu sił. I do tego to poczucie humoru, zupełnie nie w tych miejscach, co potrzeba - ta część powinna być mroczniejsza... Ogółem dynamika żadna, zbyt szybkie przeskakiwanie scen, czasem nienawiązujących do siebie w ogóle, i dubbing (niestety nie trafiłam na wersję z napisami:( ) - wszystko to spowodowało ogromny zawód:( Ciekawe jaka będzie następna część.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Uwielbiam ten film...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Hmm według mnie "Zakon Feniksa" był lepszy, ale na moje wrażenie rzutuje książka, więc nie jestem obiektywna. Najnowsza część skupia się mocno na wątkach miłosnych, relacjach pomiędzy trójką przyjaciół. Z kolei słabo jest przedstawiona więź, jaka powstała pomiędzy Harrym a Dumbledorem (co jest ważne w 7, ostatniej części). Zgadzam się co do końcówki filmu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.