Facebook Google+ Twitter

Harry Potter znów czaruje

Od 19 listopada w kinach przedostatnia część Harry'ego Pottera. Film mógłby być beznadziejny, a i tak każdy chciałby go zobaczyć. Na szczęście wierna adaptacja i porywająca warstwa wizualna sprawiają, że ogląda się go z przyjemnością

 / Fot. materiały prasoweNa naszych oczach kończy się epoka. Dziś, minutę po północy, do kin wszedł film zatytułowany „Harry Potter i Insygnia Śmierci. Część I”. Epoka może niezbyt długa, bo trwająca zaledwie 14 lat (od czasu wydania pierwszej książki o przygodach małego czarodzieja, aż do premiery ostatniego filmu, który ukaże się w przyszłym roku), ale nie wolno nie doceniać roli Harry'ego w światowej literaturze. W kolejkach po kolejne tomy powieści stali ludzie wszystkich ras i wyznań, każdej narodowości i w każdym wieku. Ekranizacje od samego początku wabiły do kin miliony widzów. Problem pojawił się przy filmach opartych na najdłuższych tomach sagi, gdy
scenarzyści – ku wielkiemu niezadowoleniu fanów – postanowili znacząco obciąć oryginalne fabuły. Nic więc dziwnego, że na ostatni film czekano z niecierpliwością – czy rozwiązanie wszystkich tajemnic zostanie okrojone do marnych dwóch godzin?

Szczęśliwie wybrano rozwiązanie, może z początku nieco kontrowersyjne, jednak dziś w nocy okazało się, że jak najbardziej właściwe. „Insygnia Śmierci” podzielono na dwie części. Reżyserem został ponownie David Yates, odpowiedzialny również za ekranizacje piątej i szóstej części sagi, które to filmy nie podobały się sporej części wiernych fanów literackiego pierwowzoru. Między innymi stąd liczne obawy, w jakim stylu odejdzie Harry? Muzykę, po raz pierwszy w tej serii, skomponował francuski kompozytor Alexandre Desplat (m.in. „Dziewczyna z perłą”, „Fantastyczny Pan Lis”) i trzeba przyznać, że wyszło mu to znakomicie. Na ekranie pojawiły nie tylko się takie sławy, jak Alan Rickman, Ralph Finnes czy Helena Bonham Carter, ale i nowe twarze (epizodyczna, ale jakże wyrazista rola Billa Nighy).

W końcu zgasły, światła, rozmowy ucichły, skończył się reklamy i można było spokojnie, bez reszty zanurzyć się w świecie wykreowanym przez Joan Rowling już trzynaście lat temu. Ten świat się jednak zmienił. Voldemort powrócił, przejmuje władzę (ciężko stwierdzić, czy już na całym świecie, ale pustoszenie okolic Londynu idzie mu całkiem sprawnie), Dumbledore nie żyje. Obrońcy sprawiedliwości ukrywają się, z każdym dniem napływają wieści o nowych tragediach, dominuje nastrój kalustrofobii i paranoi. Ale przecież większość z nas zna tą historię, więc nie ma sensu jej tu streszczać po raz kolejny w całości. Dość powiedzieć, że od „Harry'ego Pottera i więźnia Azkabanu” (2004) nie było tak wiernej ekranizacji. Wszystkie wydarzenia, pokazane są dokładnie, ale i filmowcy dali sobie więcej czasu. Film trwa 146 minut, ale ten czas prawie w ogóle się nie dłuży. Konstrukcja fabuły już w książce zakładała liczne zwroty akcji przerywające obrazy beznadziei, powoli dopadającej wszystkich bohaterów.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

C.M.
  • C.M.
  • 30.11.2010 20:20

Byłam na filmie, zniszczyli książke, ale można sie było pośmiać, bo sceny były "śmiechowe".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Byłam dziś w kinie na part 1. siódmej części Pottera. I moje pierwsze wrażenia są zaskakująco pozytywne. Jeżeli chodzi o wizualną stronę obrazu to jest ona prefekcyjna, nie ma co się oszukiwać. Kompletnie zaskoczyła mnie ta animacja, która przedstawiła historię trzech braci. Była świetna. Film miał swój klimat, ale to już chyba zasługa Yatesa. Dobra jak zwykle była też Helena Bonham-Carter, która aktorsko ratowała tą produkcję, bo młodzież w tym filmie kompletnie zawiodła. Muzyka w filmie na co zazwyczaj zawsze zwracam uwagę tym razem zawiodła. A szkoda do Desplat to dobry kompozytor. A może to właśnie ścieżka tak dobrze komponowała się z tłem, iż nie było jej prawie słychać? Cóż trzeba posłuchać jeszcze raz.

Reasumując: HP to dobra rozrywka. No ale tylko rozrywka. Bo książka tam jeszcze jakieś refleksje w nas wzbudzała. Film niestety nie.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Patrycja P
  • Patrycja P
  • 19.11.2010 20:56

Ja byłam dzisiaj na premierze o 12 w nocy i muszę przyznać, że też w końcu niczego nie pominęli! 7 część czytałam kilka razy, za każdym razem tak samo mnie wciągała ;) Film jest naprawdę dobry i chyba po raz pierwszy zgodny z wydarzeniami w książce. I nie mogę pominąć, że uśmiałam się w wielu momentach ;). A co do recenzji, jest dobra. Pozdrawiam i gorąco zachęcam do obejrzenia filmu.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Weronika
  • Weronika
  • 19.11.2010 19:52

Mam dopiero 10 lat a już oglądałam wszystkie części i z niecierpliwoscią czekam do jutra, bo idę do kina na premierę :). Bardzo się cieszę, że jest jeszcze jedna część,bo ja jestem anty-fanką Harrego kocham go!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękuję :)
Ale - nie sądziłam, że to powiem- jest to druga z ekranizacji, którą naprawdę warto zobaczyć, właśnie dlatego, że jesteś fanką. Oglądałam ten film i nareszcie nie miałam poczucia, że "to wycięli, tego mi brakuje, itp."

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zniechęcił mnie ten początek artykułu, który już na samym początku wali we mnie znanym i jakże często używanym chwytem retorycznym czyli argumentum ad populum. Ja tego filmu zobaczyć wcale nie chce, mimo, że fanką Pottera jestem,i to wielką. Kocham książki Rowling, ale to filmów ma odrazę. Kompletnie dewastują naszą wyboraźnię i spłycają całą książkę do głupiej bajeczki o czarach. Niemniej sama recenzja dobra.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.