Facebook Google+ Twitter

Harry Sidebottom: "Wojownik Rzymu. Ogień na Wschodzie"

Rzymski dowódca o barbarzyńskich korzeniach Marek Klodiusz Balista zostaje zesłany na krańce imperium. Ma bronić przed Persami położonego nad brzegiem Eufratu miasta Arete.

 / Fot. Okładka książkiHarry Sidebottom jest wykładowcą historii starożytnej na Uniwersytecie Oksfordzkim. Ma na swoim koncie publikacje z dziedziny antycznego rzemiosła wojennego, sztuki klasycznej i historii kultury rzymskiego imperium. Posiłkując się też publikacjami innych autorów napisał trylogię "Wojownik Rzymu". „Ogień na Wschodzie” to jej pierwsza część. Akcja książki toczy się w drugiej połowie trzeciego wieku n.e. O tym okresie niewiele jest pewnych wiadomości. Wiadomo, że imperium przeżywało kryzys i że kiedyś istniały miasta Emesa i Palmyra, ale Arete jest już wzorowane na mieście, które rzeczywiście leżało nad brzegami Eufratu i było oblegane przez Persów.

Główny bohater, Balista, ma do wypełnienia trudną misję, która wcale nie musi zakończyć się sukcesem. Jego decyzje nie spotykają się ze zrozumieniem mieszkańców, dowódca miejskiego legionu okazuje mu brak szacunku (w jego oczach Balista jest przede wszystkim nieokrzesanym barbarzyńcą). W mieście działają też szpiedzy i zdrajcy, sabotujący wysiłki rzymskiego dowódcy. Tęsknotę za rodziną podsyca jeszcze córka jednego z miejskich radnych. Pomimo wszystkich przeszkód Balista nie poddaje się i przygotowuje miasto do obrony, ale zdaje sobie sprawę, że tę bitwę może przegrać. Zawsze może liczyć na swoich niewolników, to jego służący i przyjaciele zarazem. Autor pisze, że pierwowzorem postaci Balisty był rzymski dowódca o tym samym imieniu, ale nie jestem pewna, czy autora nie zainspirował trochę główny bohater powieści Miki Waltariego "Turms Nieśmiertelny".

Harry Sidebottom stworzył niezbyt ciężką powieść o wartkim tempie, nie ma tu miejsca na nudę, akcja wciąga od razu. Nie jest to podręcznikowa powieść historyczna, raczej fikcyjna wersja kawałka historii rzymskiego imperium, próba pokazania niektórych mechanizmów. Całość jest spójna, lekturę ułatwia słownik na końcu. To pierwszy tom trylogii i trudno ocenić całość na tej podstawie, ale widać, że autor zna się na tym, co pisze i można liczyć, że dwie pozostałe części będą równie wciągająca lekturą.


Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2014 Wiadomosci24.pl

Witryna korzysta z plików cookies oraz informacji zapisywanych i odczytywanych z localStorage, aby dopasować interesujące treści oraz reklamy. Korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień przeglądarki, w szczególności w zakresie cookies, oznacza, że pliki będą umieszczane na urządzeniu końcowym. Możesz zmienić ustawienia przechowywania i dostępu do cookies i localStorage używając ustawień przeglądarki lub używanego urządzenia. Szczegóły w Polityce Prywatności.

Zamknij