Facebook Google+ Twitter

Harry się z nami nie pożegnał... Recenzja filmu "Harry Potter i Insygnia Śmierci"

Jak dziś pamiętam moment premiery pierwszej części filmowej adaptacji przygód Harry'ego Pottera. Miałam wtedy 11 lat, czyli tyle, ile miał główny bohater, idąc do szkoły Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie.

 / Fot. Jeden z oficjalnych plakatów filmuAle jeszcze lepiej pamiętam, kiedy jakiś czas przed filmem, otworzyłam karty książki Rowling i zachwyciłam się magicznym światem Pottera i jego przyjaciół.

To są wspomnienia, których zapomnieć się nie da, szczególnie, że świat nastoletniego czarodzieja towarzyszył mi przez cały okres mojego dorastania. Harry dojrzewał wraz ze swoimi fanami i czas, w którym wielu z nas udało się ''trafić'', jest bezcenny. Rowling stworzyła na kartach sagi niepowtarzalny świat, którego, od dziwo, nie chciało wydać wielu wydawców w Wielkiej Brytanii. Dopiero córka jednego z nich, zachwycona osobą nastoletniego ''chłopca, który przeżył'', poprosiła tatę o ''jeszcze''. I dostała. 7 tomów najbardziej znanej książki naszych czasów, robiących z biednej samotnej matki, najbogatszą pisarkę wszechczasów. Świat prawie z dnia na dzień oszalał na punkcie Harry'ego Pottera.

Harry Potter i Insygnia Śmierci już w Polsce. Opinie polskich fanów

Szybko, bo zaledwie trzy lata po wydaniu książki, filmowcy zgłosili chęć przeniesienia magicznego świata czarodziejów na duży ekran. Autorka zgodziła się, choć każdemu zaznaczała, iż chce brać udział w pracach nad filmem. Sama wybrała reżysera pierwszej części (Chrisa Columbusa) i temu pomogła dobierać aktorów. Chętnie brała też udział w pracach nad scenariuszem czy scenografią, które nierzadko projektowała. Jej pomoc jest nieoceniona i może dlatego film zyskał tak spore uznanie, nawet zatwardziałych sympatyków książek. Mojego, szczerze mówiąc, nigdy jako tako nie uzyskał. Dla mnie książki to niemalże świętość, której za nic w świecie nie dałabym przenieść na ekran. Nawet zakładając perfekcyjność tych ekranizacji. Nic nigdy nie odda bowiem całej magii książki, jaką tak umiejętnie zawarła w swoich powieściach pisarka.

Długo po pierwszej premierze filmu, nie mogłam się przemóc, by obejrzeć kolejne. Kiedy już to zrobiłam, spotkał mnie tylko zawód. Jednak obejrzawszy w kinie (z niechęcią, ale jednak) pierwszą cześć siódmej części filmu lekko oniemiałam. Producenci zaserwowali fanom Pottera nie lada ucztę z doskonałymi wręcz efektami wizualnymi, ciekawą grą aktorską i doskonałym klimatem, prawie idealnie oddającym magię książki. Z niecierpliwością oczekiwałam na zakończenie filmowej opowieści przez cały rok, aż 15 lipca kilka minut po północy nadszedł ten czas.

Czytaj więcej na kolejnej stronie -->

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.