Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

180919 miejsce

Hasło na dziś: równać do siatkarzy

Zwycięstwa naszych super uroczych „Złotek” w ostatnich dwóch edycjach mistrzostw Europy, a szczególnie ostatnie sukcesy siatkarzy na MŚ w Japonii powinny ostatecznie przekonać ministra Tomasza Lipca, by powielił decyzje sportowych władz sprzed kilku lat, podjętą w związku z kryzysem w polskiej siatkówce.

Przypomnę tylko, że nasze reprezentacje, kobiece i męskie nie spełniały pokładanych w nich nadziei i mimo, że wiele zawodniczek i zawodników z powodzeniem występowało w renomowanych zagranicznych klubach nie mogliśmy się doczekać medalowego sukcesu na wielkiej imprezie. Ogromny wpływ na taką „średnio-słabą postawę reprezentantek i reprezentantów miała sytuacja w Polskim Związku Siatkówki, w którym szefowie podejmowali niezbyt przejrzyste i zrozumiałe w środowisku kluczowe decyzje. Przecież wiadomo, że zawierucha na górze, tak samo jak w rodzinie musi mieć negatywny wpływ na dzieci, która w tym konkretnym przypadku musiała wcześniej, czy później podzielić zawodniczki i zawodników na zwolenników i przeciwników prezesa Biesiady oraz jego zaufanych ludzi, działających w PZS. Zatem kwestią czasu było „przeniesienie” tej swoistej wojny na górze na wielogodzinne dyskusje podczas wielotygodniowych zgrupowań kadry, co – jak było do przewidzenia – powodowało pogorszenie atmosfery w drużynie, a taki „smród” ma przeogromny wpływ na końcowy wynik każdego meczu, szczególnie w tej dyscyplinie sportu.

Wówczas to niewielka grupa reformatorów, przedstawiając niezbite fakty świadczące o niekoniecznie zgodnie z prawem działalności „Biesiadoludków”, wywołała publiczną dyskusję, po której władze – nie tylko sportowe – doprowadziły do zmiany decydentów w polskiej siatkówce, dzięki czemu, My, Polacy, przeżywamy obecnie wspaniałe chwile. Dodatkowego smaczku tej – jak najbardziej słusznej zmianie warty – dodaje sprzeciw prezydenta światowej federacji siatkówki Rubena Acosty, który zagroził, że w przypadku usunięcia prezesa Biesiady... zawiesi nasze zespoły w międzynarodowych rozgrywkach itd. itp. Całe szczęście, że ówcześni sportowi decydenci nie przejęli się machaniem szabelką „podstarzałego prezydencika”, dzięki czemu mamy to co mamy.

Niestety, jeszcze gorsza (poparta zatrzymaniem i aresztowaniem przez wrocławskich prokuratorów kilkudziesięciu działaczy, trenerów i zawodników) sytuacja w polskiej skopanej nie spowodowała żadnych kroków władz sportowych. Ponoć tylko dlatego, że nie mniej podstarzały sternik światowego futbolu, który – jak podała telewizja BBC – ma sam kłopoty z korupcją w swojej instytucji – również „pomachał nam szabelką” w przypadku rozpędzenia na cztery strony świata większości, by nie rzec wszystkich decydentów z organizacji , potocznie zwanej przez kibiców: Przestępców Zrzeszonych Przeciw Nam.

Ba ,nie Flatter, ale również prawie cały zarząd i część krajowych zawodników uważa, że nic nie może się stać ścisłemu kierownictwu związku, a dobitnym (czytaj idiotycznym) dowodem skopanej solidarności z przestępcami było zjednoczenie się (napisy na koszulkach: Jacku jesteśmy z Tobą) kilkunastu kopaczo-biegaczy z oskarżonym o korupcję prezesem Arki. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że „ci dżentelmeni” samych siebie uważają za niezastąpionych (orłów sokołów i lwów) nie tylko w dotychczasowej, ale i w przyszłej działalności i pracy na rzecz „dalszego (nie)doskonalenia” wizerunku polskiej piłki w społeczeństwie.

Tym miernotom i przekrętom, którzy sprawiają wrażenie, że żyją w odizolowanym od opinii publicznej świecie dedykuję złotą myśl najsławniejszego w historii Francuza, która w wolnym tłumaczeniu brzmi: Zdecydowanie bardziej efektywne i efektowne jest stado baranów dowodzone przez paru lwów, niż stado lwów dowodzone przez kilku baranów. Powiedzenie to jak ulał pasuje do efektów działalności nowego kierownictwa Polskiego Związku Siatkówki i pracy Raula Lozano z naszymi siatkarzami. Natomiast ja z całego serca życzę, by tę powyższą teorią potwierdził Leon-zawodowiec, który mimo początkowego dyletanctwa (brak rozeznania co do stanu posiadania) , które spowodowało utratę 5 punktów w dwóch meczach ze słabiutką Finlandią i cieniutką Serbią… nie tylko awansował, ale również odegrał ze swoimi wybrańcami znaczącą rolę w finałowej rozgrywce o mistrzostwo Europy w 2008 r.

Jednak aby tak się stało muszą nastąpić rewolucyjne (wprowadzenie kuratora) zmiany w Listkolandzie. Niestety, zamiast tego, w dalszym ciągu obserwujemy na Miodowej grę na przetrwanie, która ma na celu znalezienie „bezbolesnego lądowania” skopanych aferzystów i przekrętów, którzy w normalnym kraju już dawno byliby zatrzymani i tygodniami przesłuchiwani przez Organa Ścigania.

Na potwierdzenie mojej tezy przytoczę kilka faktów:
We wrześniu Listek publicznie ogłosił, że podaje się do dymisji ze względu na presje opinii publicznej. 27 października na nadzwyczajnym Walnym Zgromadzeniu zamiast dymisji usłyszeliśmy „dementi”, natomiast prawie dwustuosobowy spęd Listkoludków zajął się częściowym uchwalaniem poprawek do nowego statutu, który aktualnie był dyskutowany przez członków czterostronnej Komisji i... przerwaniem „walnej nasiadówki” na nieokreślony czas.

Niestety, zapowiadane na 2 grudnia Walne Zgromadzenie sprawozdawczo-wyborcze nie może się odbyć, bowiem dokończenie przerwanego „walnego” z 27 października odbędzie się... 29 stycznia, czyli dwa dni po wyborze Michaela Platiniego na szefa UEFA? Nie ma co ukrywać , słynny i fenomenalny w przeszłości francuski piłkarz jest ostatnią deską ratunku skopanych bossów, ponieważ jako faworyt Seppa Blattera ma ponoć bronić Listka i jego przydupasów przed ministrem Sportu i władzami RP. A swoją drogą, to dziwne, że kurator ma tylko trzy miesiące na zrobienie czystki (nowy statut, nowa ordynacja wyborcza, oraz wyjaśnienia wszystkich przestępstw i afer) w PZPN, natomiast przerwa w Walnym Zgromadzeniu trwa dłużej.

Zatem, jeśli Tomasz Lipiec nie wprowadzi do 15 grudnia kuratora do PZPN, to należy oczekiwać, że przez cały następny rok członkowie zarządu i wszystkich jurysdykcyjnych miodowych komisji będzie wnikliwie analizowało i wprowadzało w życie nowy statut oraz ordynację. Zatem jak dobrze pójdzie to demokratyczne wybory nowo-starych (przecież Listek na ogólne życzenie „zjazdowiczów” będzie, w myśl „słynnej” zasady „nie chcem, ale muszem”, ponownie kandydował) władz, odbędą się w grudniu 2008 r, a więc grubo ponad trzy lata po aresztowaniu „fryzjera”.

Wiele na to wskazuje, że tak właśnie będzie, bowiem jak powiedział mi jeden, pragnący zachować anonimowość, z prominentnych działaczy, w trybie natychmiastowym zostali „uruchomieni” wszyscy aktualni i byli tajni (a jest ich na Miodowej od groma i ciut, ciut) współpracownicy SB, którzy nadal „aktywnie” działają w związku, by szukać kompromitujących kwitów na Tomasza Lipca, aby ten, po raz kolejny postawiony w dwuznacznej sytuacji, nie przeszkadzał Listkoludkom w realizacji „wyborczego scenariusza 2008”.

Natomiast w kwietniu 2007, kiedy UEFA, zgodnie z oczekiwaniami i przewidywaniami, przyzna organizację ME-2012 Włochom , urzędujący w dalszym ciągu prezes Michał L. z rozbrajającą szczerością oświadczy: no cóż, tę przegraną można było przewidzieć, bo Włosi szybko uporali się z korupcją, ale ja gwarantuję, jeśli w dalszym ciągu będę skopanym szefem, to wygramy tę prestiżową rywalizację w... 2028, albo 2048 roku, kiedy sukcesje po mnie obejmie mój syn, wnuk, lub prawnuk. I tak w koło maci... O, przepraszam Michale.

Jan Tomaszewski.

* Jeśli ktoś z zainteresowanych czuje się pokrzywdzony tekstem Jana Tomaszewskiego ma prawo dochodzić sprawiedliwości drogą prawną. Jednocześnie informujemy, że autor felietonu może też dochodzić swoich praw w sądzie powszechnym.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

jak zawsze...
przypominamy o Przestępcach Zrzeszonych Przeciwko Nam...nie przeciw Panu! Pan sam do nich należał. Kurcze ileż można na tym samym jechać i ileż można o tym samym pisać. Aż się ciężko czyta. Jak zawsze...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Janku, mam nadzieję, że nic złego nie miał pan na myśli pisząc: " Zdecydowanie bardziej efektywne i efektowne jest stado baranów dowodzone przez paru lwów, niż stado lwów dowodzone przez kilku baranów. Powiedzenie to jak ulał pasuje do efektów działalności nowego kierownictwa Polskiego Związku Siatkówki i pracy Raula Lozano z naszymi siatkarzami." --- nie chciałbym, aby za te pana przytoczone "barany" uważany był trener i siatkarze... Rozpędziłeś się, pan, trochę za mocno...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.