Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

166202 miejsce

"Haszyszopenki" Jarosława Maślanka

"Haszyszopenki" wybrałam świadomie, spragniona lektury polskiej powieści współczesnej. Jeśli chodzi o kryteria, które wyznaczyłam, książka z pewnością je wypełniła. Co do satysfakcji z lektury, kwestia jest nieco dyskusyjna. Ale zacznijmy od początku.

 / Fot. http://www.merlin.com.pl"Haszyszopenki" to książka, która pachnie jeszcze drukarnią: na półki trafiła bowiem w ubiegłym tygodniu. Według opisu powieści zamieszczonego na jej okładce, mamy do czynienia z książką "ipeenowsko niepoprawną". Czas akcji został umiejscowiony we wczesnych latach osiemdziesiątych.

W blokowisku lat 80.


Trwa stan wojenny, ale w praktyce nie wpływa to w sposób szczególny na życie bohaterów powieści. Są nimi mieszkańcy osiedla czteropiętrowych bloków, zatrudnieni w tutejszych Zakładach Zbrojeniowych. Szare blokowisko, pijani sąsiedzi oraz pobliski las składają się na świat dwunastoletniego Maksa, kreowanego na głównego bohatera powieści. Pierwszoosobowa narracja zdaje się być jednak prowadzona z perspektywy nieco późniejszej. Bohater w sposób dość dojrzały analizuje otaczającą go rzeczywistość: co prawda niewiele rozumie z jej politycznych aspektów (jego ojciec to "kapuś", ale za tym słowem tak naprawdę niewiele się kryje, dużo więcej jest tu refleksji na temat ojca-pijaka), doskonale jednak wyłapuje istotę poszczególnych problemów: postępujący alkoholizm ojca, obojętność matki, wreszcie liczne związki jakie zawiązuje z uczącymi w szkole podstawowej nauczycielkami jego pan od wychowania fizycznego. Wrażliwy i ambitny chłopiec, który wolne chwile chętnie spędza nad książkami, nie
potrafi jednak rozpoznać bezpośrednio grożącego mu niebezpieczeństwa. Pozbawiony przyjaźni rówieśników Max wpada w towarzystwo swojego równego wiekiem sąsiada, syna zaginionego w tajemniczych okolicznościach milicjanta. Przyjaźń, opierająca się początkowo na wspólnych zabawach i psikusach, z czasem wkracza na coraz mniej bezpieczne tory. Wronek zaczyna dominować nad słabszym psychicznie Maksem, zmusza go do podporządkowywania się jego pomysłem, z których ostatni kończy się dla bohatera tragicznie.

Bohater swoich czasów?


Autor swobodnie kieruje narracją, co sprawia, że lekko napisana powieść przyswaja się dobrze i szybko. Ciężko mówić tu o prozie bardzo ambitnej: książka ma konkretną akcję, która posuwa się do przodu chronologicznie, urozmaicana w każdym rozdziale reminiscencjami z przeszłości w stosunku do faktycznego czasu zdarzeń. To za ich sprawą poznajemy dokładniej psychikę bohatera: chłopca w gruncie rzeczy bardzo wrażliwego, przerażonego otaczającą go rzeczywistością, który nie zgadza się na kłamstwo i obłudę (pełna rozpaczy reakcja na widok matki zdradzającej ojca z obcym mężczyzną), ambitnego i oczytanego (chłopiec lubuje się zwłaszcza w twórczości Stanisława Lema), wreszcie: szukającego akceptacji u silniejszego tak psychicznie jak i fizycznie kolegi. Owa coraz bardziej destrukcyjna rozrywka zdaje się być swego rodzaju remedium na sytuację panującą w domu chłopca: ojciec, działacz "Solidarności", stanowiący dawniej wzór dla małego Maksa, po powrocie z więzienia popada w coraz głębszy alkoholizm. Matka, rozczarowana dotychczasowym życiem osobistym, bardziej niż jedynakiem przejmuje się swoim uprawianym po kryjomu romansem. Chłopiec nie może również liczyć na przyjaźń rówieśników: ze względu na polityczne konotacje ojca jest w szkole wyśmiewany i poniżany. W tej sytuacji znajomość z Wronkiem, sąsiadem i rówieśnikiem, zdaje się być wybawieniem. Przyjaźń, która początkowo łączy rówieśników, przybiera jednak z czasem coraz niebezpieczniejsze formy, aż w końcu prowadzi bohatera w ślepy zaułek.

Świat szary, brudny i nijaki


Mimo niewątpliwej sprawności językowej, jaką dysponuje autor "Haszyszopenek", podczas lektury nie mogłam opędzić się od wrażenia, że oto trzymam w ręku kolejną polską powieść współczesną ukazującą szarość i beznadziejność naszej rzeczywistości. Nie oznacza to jednak, że odradzam jej lekturę. Wręcz przeciwnie: uważam, że książka bardzo dobrze nadaje się chociażby na kilkugodzinną podróż pociągiem. Pod warunkiem, że jesteśmy gotowi na przyjęcie sporej dawki szarości, brudu i nijakości. Oraz na fakt, że mimo wszystko jest to część otaczającej nas rzeczywistości.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Przyznaję, książka przesycona jest szarością...ale chyba taki był cel autora. To, co mnie najbardziej utkwiło w pamięci...to obraz przyjaźni...wielowymiarowy i zdawałoby się tak odległy...a jednak codzienny:)

(+)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.