Facebook Google+ Twitter

Heirs "Hunter", czyli jak się gra post-metal w Melbourne

Dla miłośników posępnego grania, instrumentalnych rozdroży i eksperymentów Heirs może być ciekawą propozycją. Ich niedawno wydana płyta "Hunter" to krótka prezentacja możliwości i inspirai zespołu.

 / Fot. okładkaPod koniec października do sprzedaży trafił nowy krążek Heirs zatytułowany Hunter. Po wydaniu płyty "Alchera" w 2009 roku w Denovali Records, rok później pracowali nad "Fowl", a następnie ucieszyli fanów krótką płytą "Hunter". Ten pięcioosobowy zespół swoim scenicznym wizerunkiem pasuje raczej do czasów zimnej fali, zalążków indie - lubują się w czerniach i bielach w takim wydaniu, jak to nosili Joy Division czy The Cure.

Sporo jest w ich muzyce odwołań do tamtych czasów, ale przybierają one mocniejszą formę - eksperyment polega na zmieszaniu zimnego, gitarowego grania z równoległym do niego industrialem, takim w stylu Swans na przykład, a później na podbiciu tej mieszanki doomowym ciężarem, odrobiną Pelicanowego post-metalu i post-rockowej melodyjności. Efekt jest świetny - hipnotyczna, 25-minutowa, zbita bryła muzyki: "Hunter" to nieco gotycki post-metal z operowym wokalem wplecionym gdzieś między przesterowane, brutalne gitary, "Symptom" zaskakuje z partią syntezatorów, znów z nieco gotyckim pazurem, tym razem korespondującym z raczej doomową estetyką. Wreszcie na deser zostaje "Neverland", reinterpretacja utworu Sisters of Mercy, wciągający, ponad dwunastominutowy instrumentalny eksperyment, z powtarzalnymi elementami i dramatycznie rosnącym napięciem.

Klimat płyty świetnie oddaje ten oto bardzo dobry teledysk:


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.