Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

122764 miejsce

Hej hej ułani

Do prawdy i boga tak droga jest bardzo daleka czas na tym świecie,jak ziarnka maku z worka dziurawego ucieka

Kiedyś Bałtyk , pociągi przyjaźni oraz paszporty wydawane szpiclom UB były oknem na świat ,a teraz biura turystyczne walczą o klienta , reklamy nawet papieru toaletowego gwarantują darmowe Hawaje jeśli kupisz więcej rolek
To dobry sposób na podróże, ale biura bankrutują,pieniędzy nie zwracają turystów na pożarcie lwów i skorpionów zastawiają.... Wyjazdy indywidualne jest to. Więcej zobaczysz i więcej stracisz ... sadełka w okolicach podbrzusza i gdzie indziej też.

Doświadczyłem wędrując brzegami Baj-kału. wspinając się na wzgórza,gdzie szamani prowadzą rozmowy z duchami przodków bezdzietne baby zapładniają w skalnych pieczarach po zachodzie słońca
Krajobrazy dzikie niepowtarzalne bez ograniczeń w czasie podziwiałem, gawędziłem z Bariatrami przy ognisku na kamienistych stepach roje meteorytów leciało z nieba do wielkiej wody.

Szedłem ku wielkiej wodzie. rozgadane strumyki jak niebieskie wstążeczki płynęły z wysokich gór, chowały się za wzniesieniami stepu i znów wypływały, jakby bawiły się w chowanego z moim wzrokiem,woda w nich wyjątkowo czysta i bystra ,mruczała ,szemrała . Ale dźwięki te rozumiały tylko kamień i ryba, susły i orły ósemki nad nią kreśliły jej toni ,jak w lustrze widziałem odmłodzoną twarz i subtelne brzózki w białych sukienkach,zdawało się ,ze tez zmierzały jak ja do Baj-kału ,zmierzały w zgodzie od niepamiętnych czasów..
Wczesnym rankiem nad ich brzegami spaceruje cichutko milcząca, siwa pani,siada nad nimi i
powiewną chustą otula gadając wody i brzózki i tabuny białogrzywych koni Ale rzeczki jak wstążeczki wciąż się wiją ,szemrzą,,skaczą po kamykach kiedy wiatr i wschodzące słońce rozerwą tej pani chustę , srebrne wody znów się zaiskrzą dążąc na spotkanie ze świętym Bajkałem.

Muślinowym powiewnym szalem otulała i mnie gdy stałem na skalistym brzegiem i myślałem o wujku Andrzeju,którego na tych stepach czekiści zastrzelili w 1925 roku. Śpiewałem mu znaną na cały świat pieśń katorżnika uciekiniera to łódeczką na drugi brzeg Baj-kału do matki dopłynąć zdołał.

Tylko takie podróże nie biura turystyczne uczą cenić wolność i swobodę ,a kochać życie

Jest ono jak woda w rzece,każdego dnia inne,powiadają Buriaci ,a kiedy siwa pani usiądzie na jego brzegu wiatr
nie rozerwie w strzępy ,a słońce nie
ogrzeje,tylko w całunie popłynie na drugi brzeg wiecznego Baj-kału do przodkowa naszych w kości grac ,aż do ponownego zmartwychwstania. Tubylcy dla tego żyją w przyjaźni z wielka wodą ,a pierwszą szklanicę bimbru nim zaczną biesiadować wlewają do jej świętej głębi. bo tam jest ich bóg

do niego jak do zbawcy wpada ponad trzysta rzek,a wypływa tylko jedna Angra i gdzieś za Irkuckim łączy się z Jenisejem , a kto tam bosy dojdzie, dwa razy żyć dłużnej będzie

Słońce schowało się za horyzont, pojawił się na granacie nieba maleńki rogalik księżyca z cieniutką podkówką poświata ja szedłem brzegiem tej tej wody rogalik płynął sobie spokojnie jak samotny żagiel na oceanie, omijając lekkie wysepki obłoczków, czasem odważnie rozpędzał je i rozpruwał na strzępki.

Idę szybko, a on biegnie obok. Nie zostawi nawet na krok. Gdy podskakuje nad wierzchołkami jodeł, oświetlając mi drogę, pozdrawiam go w podziwie i przyjaźni. Starzy ludzie mówią, że jeśli w dzieciństwie zaprzyjaźnisz się z księżycem i wykąpiesz się z nim w jeziorze, uchroni cię od siedmiu boleści.
Kąpałem się z nim w Baj kale kilka nocy,liczyłem gwiazdy spadające w wodę, z szamanem
patrzyłem na nagą sprawiedliwość i prawdę.Stały na skalistym brzegu przy ogniskiem i chichotały, innych u nas nie ma, nie ma ,są tylko nieustane
dążenia,tęsknoty i marzeniowe sny, jak do gwiazd nad Bajkałem droga daleka do nich, daleka,powiedzial U was jak?,tak samo odpowiedziałem, droga daleka i usłana krzyżami
A
Bajkał,to rosyjska dusza :otwarty i nieujarzmiony śpiewa legendy o włóczęgach,katorżnikach i wolności życia!

Spacerowaliśmy po kamienistym stepie, razem z księżycem,zaglądał do okien Buriatów, kołysząc do snu stroskane ich serca. Tylko czasami zostawiał i chował się za ciemną chmurą, aby po chwili żwawo wyskoczyć z cienia i ponownie rozjaśnić swym zimnym światłem strzechy chat na tym pustym stepie.

Poczucie piękna to znakomity dar ludzkiej natury. Każdy z nas
poszukuje go
w pejzażach,,muzyce lub w ubiorze. Jednak piękno przyrody nie da się porównać z
żadną inną pięknością'.Jej urzekający urok dniami i nocami zniewalał nad Bajkałem

Lekko naburmuszyły i pociemniały obłoczki,nad zielenią stepu miękko przeleciał grzmot. I zamarło wonczas wszystko w okół,umilkły beczenia owiec
i porykiwanie krów, susły czmychnęły do norek , a białogrzywe koniki stworzyły krąg schylając głowy ku ziemi , ciepło spłynęło wiaterkiem od chmur na ich grzbiety,zaszeleścił nad ziemią
rzęsty deszczyk step pod jego ożywczym ciepłem westchnął radośnie ,tylko woda w Baj kale pociemniała Ale w krotce za chmur jasne słonko wejrzało.,a wielobarwna tęcza na horyzoncie brzegi wielkiej wody, połączyła. Stałem nagi,,a susły wychyliły si e z norek i zlizywać
zaczęły iskrzące się kropelki deszczu z maleńkich listków , trawy zapachniały odurzająco . .Deszcz jeszcze drobniutko padał,a orły leciały z
kryjówek i znów kreśliły na bezchmurnym niebie ósemki wypatrując białoskrzydłych mew

W dzieciństwie uczono,ze
grzmot z deszcze daje zdrowie .I z nimi
biegałem nago nad strumykiem wymachując rękom niby ptak ,a Buriat gapili się jak na zjawę nie z tej ziemi.

. Przyroda,wspomagała nas na kresach przetrwać biedę,a tutaj maleńką jej cząstką byłem. Buriaci ze smutkiem patrzą jak Rosjanie niszczą ja przemysłem i nie wiedzą,że w Polsce już nie ma kropelki czystej wody . Zamiast ją oczyszczać kłócimy się ile i gdzie mamy postawiać krzyży i pomników dla „męczenników” z drugiego Katynia .

Czemu nie chcemy słuchać jak bije zielone serce przyrody?..Poczuć i poznać
piękno może każdy Trzeba tylko stale uczyć się patrzeć,obserwować. A fotoaparat pomorze
ocalić ten urok od niezapomnienia da świadectwo naszej miłości do ziemi i nieba i do ludzi ,którzy odeszli na zawsze.
Stałem nad Angarą przy krzyżu białogwardzistów Nie było śladów,ze ktoś tam kiedyś jeszcze był tylko , orły kreśliły ósemki szukając susłów, a bezdomny pies, ze skulonym ogonem
patrzył na krzyż razem zemną ,głośno krzyczałem , za ojczyznę Boga ,honor życie tracili ….co za sens .,a Angra płynęła do Jeniseju, jak wtedy,.gdy ich mordowali . Dałem psu kawałek suchej kiełbasy. Nie odstępował aż do Irkucka

W muzeum wśród eksponatów polskiej zesłańców, ujrzałem szablę z wojny Polsko bolszewickiej. Skąd się tu znalazła zapytałem ,nie wiem,odpowiedziano po rosyjsku pracownica.była tak podobna do szabli ojca z 1920 roku.

Pięć dni i nocy transsyberyjską koleją jechałem do Warszawy,a kola pod wagonem dudniły te same pytania i poco to nam było,co to nam dało,co my jeszcze chcemy od nich,co my chcemy ,co my chcemy dla siebie,dla siebie?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.