Pozycja materiału w rankingach:
Dopisała zielonogórzanom pogoda w pierwszym dniu Winobrania. Na doroczne święto przybyły tłumy. Także gości. Na każdym kroku słychać było obcokrajowców. Przed nami jeszcze osiem dni świętowania.
Zobacz także:
Artykuły
(136)
Galerie
(148)
Średnia ocen
(4.83)
Miejscowość: Nowa Sól | Kraj: Polska
O mnie: Dziennikarka z zamiłowania, pedagog i polonistka z wykształcenia. Nominowana przez Autorów i Redakcję Wiadomości24.pl do tytułu Dziennikarza Roku 2009 miesięcznika Press. Dziennikarz Obywatelski 2009 Roku - głosami Kapituły Konkursu. Od sierpnia... więcej
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Adam Sobal 07.09.2008 20:50
+ Winobranie to piękna tradycja, którą z zapałem podtrzymują przede wszystkim handlarze winem. Dla pozostałych to pretekst do zabawy na świeżym miejskim powietrzu. A rozrywki są jak zwykle na najwyższym poziomie. Na przykład taka swobodna, niezobowiązująca przechadzka między „garbuskami”, albo pogawędka ze znudzoną straganiarką, albo amatorska gra jedną ręką na bębenku, albo odważna kąpiel w fontannie, albo rzeźbienie sylwetki w rytm muzyki z megafonu lub spotkanie twarzą w twarz z Jegomościem z innej epoki, słowem same winiarskie atrakcje. Ale jak mawia Moja Piękna, życie nie składa się tylko z przyjemności, ale także z zakupów. Więc w bogatej kupieckiej ofercie można znaleźć koreczki i konfiturki winogronowe, a jak tylko starczy pieniążków, to można nawet kupić sadzonki. Chociaż z tym należy bardzo uważać! Mój znajomy, który chciał swój przydomowy ogródek wzbogacić o winną latorośl, udał się którego razu na taki festyn winobraniowy, gdzie różnymi roślinkami handlowali kupcy zza wschodniej miedzy. Okazyjnie nabył tam od jednego skośnookiego pęk pięknych sadzonek, które posadził i pielęgnował z zapałem. Jakież było zdziwienie, gdy któregoś dnia do jego drzwi zakołatał pan dzielnicowy z zapytanie o pozwolenie na uprawę konopi indyjskich. Sami widzicie, jakie niebezpieczne mogą być te winobrania? A dla Joli, która mnie tak skutecznie przed nimi przestrzegła, wielki plus.
Anna Kusak 07.09.2008 19:32
Jolu bardzo fajne zdjęcia i opisy pod nimi zabawne. Ja zawsze myślałam o tym, żeby się w końcu na to winobranie do Zielonej Góry wybrać, ale jakoś nigdy nie było okazji. Może więc za rok :)
A winko takie dobre, wytrawne, to uwielbiam... chyba bardziej niż winogrona... ;)
Plusik rzecz jasna.
Bartosz Krieger 07.09.2008 11:32
(+) Jolu.. jegomość z innej epoki to zielonogórski szambelan ;-)
Benedykt Kowalski 07.09.2008 11:12
mmmm.....;-) winogronka..... ale takiego wina domowej roboty to bym skosztował;-)
Tomasz Mazur 07.09.2008 07:47
Od wina, zdecydowanie wolę winogrona..;)
(+)
Mirella Czajkowska-Turek 07.09.2008 07:25
W Zielonej Górze byłam wieki temu :)) Trzeba się wybrać, choć miłośniczką win nie jestem
Sondaż TNS Polska: Platforma w górę, PiS i Ruch Palikota mocno w dół
(odsłon: +3781)