Facebook Google+ Twitter

Hej, Winobranie! Dziewięć dni zabawy i rozmaitych atrakcji

Dopisała zielonogórzanom pogoda w pierwszym dniu Winobrania. Na doroczne święto przybyły tłumy. Także gości. Na każdym kroku słychać było obcokrajowców. Przed nami jeszcze osiem dni świętowania.

1 z 15 Następne zdjęcie
Zdjęcie: Na parking przed Palmiarnią (w tle) zlecieli się miłośnicy VW Garbusa & CO. Fot. Jola Paczkowska
Na parking przed Palmiarnią (w tle) zlecieli się miłośnicy VW Garbusa & CO. Fot. Jola Paczkowska

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (8):

Sortuj komentarze:

+ Winobranie to piękna tradycja, którą z zapałem podtrzymują przede wszystkim handlarze winem. Dla pozostałych to pretekst do zabawy na świeżym miejskim powietrzu. A rozrywki są jak zwykle na najwyższym poziomie. Na przykład taka swobodna, niezobowiązująca przechadzka między „garbuskami”, albo pogawędka ze znudzoną straganiarką, albo amatorska gra jedną ręką na bębenku, albo odważna kąpiel w fontannie, albo rzeźbienie sylwetki w rytm muzyki z megafonu lub spotkanie twarzą w twarz z Jegomościem z innej epoki, słowem same winiarskie atrakcje. Ale jak mawia Moja Piękna, życie nie składa się tylko z przyjemności, ale także z zakupów. Więc w bogatej kupieckiej ofercie można znaleźć koreczki i konfiturki winogronowe, a jak tylko starczy pieniążków, to można nawet kupić sadzonki. Chociaż z tym należy bardzo uważać! Mój znajomy, który chciał swój przydomowy ogródek wzbogacić o winną latorośl, udał się którego razu na taki festyn winobraniowy, gdzie różnymi roślinkami handlowali kupcy zza wschodniej miedzy. Okazyjnie nabył tam od jednego skośnookiego pęk pięknych sadzonek, które posadził i pielęgnował z zapałem. Jakież było zdziwienie, gdy któregoś dnia do jego drzwi zakołatał pan dzielnicowy z zapytanie o pozwolenie na uprawę konopi indyjskich. Sami widzicie, jakie niebezpieczne mogą być te winobrania? A dla Joli, która mnie tak skutecznie przed nimi przestrzegła, wielki plus.

Komentarz został ukrytyrozwiń

A ja przybędę tam smoczą łodzią +

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jolu bardzo fajne zdjęcia i opisy pod nimi zabawne. Ja zawsze myślałam o tym, żeby się w końcu na to winobranie do Zielonej Góry wybrać, ale jakoś nigdy nie było okazji. Może więc za rok :)
A winko takie dobre, wytrawne, to uwielbiam... chyba bardziej niż winogrona... ;)
Plusik rzecz jasna.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Miło; na luzie i z humorem. :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+) Jolu.. jegomość z innej epoki to zielonogórski szambelan ;-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

mmmm.....;-) winogronka..... ale takiego wina domowej roboty to bym skosztował;-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Od wina, zdecydowanie wolę winogrona..;)

(+)

Komentarz został ukrytyrozwiń

W Zielonej Górze byłam wieki temu :)) Trzeba się wybrać, choć miłośniczką win nie jestem

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.