Facebook Google+ Twitter

Hel bez wojska i bez burmistrza

  • Źródło: Nasze Miasto
  • Data dodania: 2007-10-04 12:09

Poznańscy prokuratorzy domagają się trzymiesięcznego aresztu dla Mirosława W., burmistrza Helu, zatrzymanego na gorącym uczynku podczas przyjmowania 150 tysięcy złotych łapówki. Wniosek trafił wczoraj późnym popołudniem do sądu w Poznaniu. Sąd ma 24 godziny na jego rozpatrzenie.

Prokuratorzy postawili burmistrzowi zarzuty dotyczące przyjęcia korzyści w związku z zajmowaną przez siebie funkcją. Grozi mu do 10 lat więzienia. Prokurator Andrzej Laskowski z poznańskiego Biura ds. Przestępczości Zorganizowanej nie chciał zdradzić, czy samorządowiec przyznał się do winy. – Złożył obszerne wyjaśnienia – mówił jedynie. Mirosław W. wraz z byłą posłanką PO Beatą Sawicką zostali zatrzymani w poniedziałek wieczorem w Gdyni przez funkcjonariuszy CBA w momencie przyjmowania łapówki za "ustawienie" przetargu na zakup 2-hektarowej działki na Helu.

Sawicka została zwolniona po ponad 5 godzinach od momentu zatrzymania. Chroni ją immunitet parlamentarny. Teraz więc prokuratura rozpocznie analizowanie materiałów w sprawie posłanki i jeżeli uzna, że dopuściła się ona przestępstwa, rozważy, czy złożyć do Sejmu wniosek o uchylenie immunitetu, czy poczekać, aż wygaśnie on w związku z utratą mandatu poselskiego. Posłanka została wyrzucona z PO. Sama zrezygnowała natomiast ze startu w wyborach do Senatu.

Pytanie o Leśną


Burmistrz i posłanka swoją dolę mieli wziąć za ustawienie przetargu na bardzo atrakcyjną działkę w Helu, tak, aby mógł na niej powstać zespół hotelowo-wypoczynkowy. Funkcjonariuszy Centralnego Biura Antykorupcyjnego po zatrzymaniu Mirosława W. i Beaty Sawickiej interesowała zwłaszcza nieruchomość przy ul. Leśnej, którą miasto przejęło po Straży Granicznej. W czasie gdy Mirosław W. zeznawał przed prokuratorami w Poznaniu, w Helu agenci CBA przesłuchiwali kolejnych pracowników magistratu - osoby zajmujące się gospodarką gruntami i geodezją. - Teraz też najczęściej pytali o działkę przy ul. Leśnej - powiedział nam wczoraj sekretarz miasta Marek Dykta. - Ja nie mogę uwierzyć, że da się ustawić przetarg na tę lub inną naszą nieruchomość. Sprzedaż będzie wyglądała tak, jak przy poprzedniej działce: siadło wówczas ośmiu oferentów i nawzajem się licytowali. Ale najpierw miesiące miną, zanim zostanie dla terenu przy Leśnej uchwalony nowy plan zagospodarowania. Działkę po Straży Granicznej opisywaliśmy wczoraj: mieszkańcy dwóch budynków leżących na niej będą mogli wykupić swe mieszkania z 95-procentową bonifikatą, a pozostały bardzo atrakcyjny teren miał zostać sprzedany pod zabudowę hotelowo-rekreacyjną. Aby podzielić obszar, potrzebna jest trwająca właśnie zmiana planu.

W mieście huczy


W mieście nie milkną rozmowy o zatrzymanym przez CBA burmistrzu. - Ludzie przychodzą do urzędu i pytają, o co w tym wszystkim chodzi?! - przyznaje Dykta. - I dopytują o działkę. Jedni żałują włodarza, inni przypominają tajemnicze wpisy internautów o „Mirku 5 procent“. - Współczuję przede wszystkim małżonce burmistrza - mówi nauczycielka z tutejszej szkoły. - A ja zaskoczony nie jestem. Ale trzeba dokładnie sprawę zbadać - zastrzega Zbigniew Sługocki, rywal Mirosława W. w ostatnich wyborach samorządowych.
Inny konkurent, Tadeusz Klajnert, były przewodniczący Rady Miasta, zwraca uwagę na stosunki między wojskiem a miastem. - Zawsze przestrzegałem na sesjach, aby nie dzielić skóry na niedźwiedziu - twierdzi Klajnert. - Burmistrz opowiadał, co możemy zrobić na terenach wojskowych tak, jakby były już nasze. Może więc komuś się nie spodobało takie rządzenie się cudzym?

I jeszcze coś?


Działka przy ulicy Leśnej jest od kilku lat własnością miasta. W sprawie zatrzymania burmistrza pojawia się jednak i inna nieruchomość - była jednostka rakietowa. To ta, którą Agencja Mienia Wojskowego chce sprzedać na licytacji z ceną wywoławczą 50 mln zł. Mirosław W. zabiegał, aby przetarg wstrzymać do czasu uchwalenia planu zagospodarowania dla tego miejsca. Tak jak w przypadku działki po Straży Granicznej.
- Odroczenie przetargu będzie korzystne dla przyszłego nabywcy, bo po uchwaleniu planu będzie wiedział, co kupuje, i dla miasta, bo możemy dostać od niego nawet 3 mln zł. za wzrost atrakcyjności gruntu. To tzw. opłata planistyczna - tłumaczył jeszcze kilka dni temu burmistrz. Jak podaje "Rzeczpospolita", Mirosław W. starał się zainteresować tą wojskową działką podających się za biznesmenów agentów CBA, obiecując pomoc właśnie przy odpowiedniej zmianie planu.
K. W.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.