Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

19712 miejsce

Hen wysoko w Himalajach...

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2011-02-10 16:45

W przeciwieństwie do większości mych pobratymców, na polityce raczej się nie znam. Tak samo zresztą jak na piłce nożnej i jeszcze paru innych rzeczach. Teraz znam się chyba jeszcze mniej.

Otóż Prezydent mojego kraju w wywiadzie udzielonym Programowi Pierwszemu Polskiego Radia stwierdził ni mniej ni więcej, że „(...)druga rzecz, która, powiedziałbym, się ewidentnie udała, no to powiedziałbym każdemu bym życzył prezydentowi na przyszłość i w przyszłości również, żeby mógł się pochwalić zrobieniem dla Polski czegoś takiego jak ja – w sensie kontaktów zagranicznych. No, to jednak jest korona Himalajów, proszę panów, kontakty i takie ważne spotkania: papież, prezydent Stanów Zjednoczonych, prezydent Rosji, prezydent Niemiec i teraz jeszcze jutro prezydent Francji i pani kanclerz Merkel, a w najbliższych czasach też dalsze kontakty na najwyższych szczeblach, a to jest dowód oczywiście na to, że Polska odzyskuje swoją pozycję kraju o stabilnej polityce, ważnego partnera i kraju, z którym chce się utrzymywać relacje na najwyższych szczeblach.(...)”.

No cóż, wypada serdecznie Panu Prezydentowi pogratulować. Po pierwsze odwagi, albowiem nie boi się wchodzić na najwyższe szczeble. Ba, nie boi się nawet zdobywać korony Himalajów.
Co więcej, na owych najwyższych szczeblach ma jeszcze odwagę i siły na nawiązywanie kontaktów, a przecież wiadomo, że w takich Himalajach to powietrze rozrzedzone, oddycha się ciężko, co tutaj dopiero mówić o nawiązywaniu kontaktów. A on potrafi!

Chciałbym jednocześnie Pana Prezydenta przeprosić i złożyć jedynie słuszną samokrytykę.
Albowiem do tej pory wydawało mi się, że w dyplomacji nie chodzi o to, kto się z kim spotkał oficjalnie, ale o to, co się udało załatwić w trakcie trwających w tym czasie spotkań mniej oficjalnych.

Teraz już wiem, że najważniejsze nie jest to, co się w trakcie owych spotkań załatwia. Najważniejsze jest to z kim się spotyka. No, ale w końcu w sprawach wielkiej polityki zawsze byłem bardziej lajkonikiem niż prymasem.

Dlatego bardzo serdecznie Pana Prezydenta za moją zuchwałość i niewiedzę przepraszam, i proszę najuprzejmiej – Panie Prezydencie, jak się Pan będzie widział na tych szczytach z Prezydentem Wielkiej Brytanii, Pan weźmie autograf. Dla mnie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.