Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

22350 miejsce

Hermaszewski o zbrodni wołyńskiej: Ocalałem. Z rodziny wymordowano 18 osób

W 70. rocznicę rzezi wołyńskiej gen. bryg. Mirosław Hermaszewski opowiadał o wydarzeniach, w których wymordowano mu rodzinę. "Najstarszy zabity miał 90 lat, najmłodszy półtora roku" - wspominał tamte wydarzenia jedyny polski kosmonauta.

 / Fot. Creative Commons"Ocalałem dzięki temu, że mama ze mną uciekła. Bandyci widzieli, że kobieta z dzieckiem ucieka, zaczęli więc strzelać także do mnie, ale nieskutecznie" - opowiadał reporterom TVN24 generał Hermaszewski.

W marcu 1943 r. Hermaszewski miał półtora roku. Jedyny polski kosmonauta wspomina, iż jeden z ukraińskich żołnierzy dobiegł do jego matki i niemalże "z przyłożenia" strzelił w głowę. Chybił jednak, ale silne uderzenie rozerwało skroń i ucho matki Hermaszewskiego. Kobieta upadła na ziemię nieprzytomna, natomiast półtoraroczny Hermaszewski "wykulał się" na ziemię.

Jego matka - jak sam mówił - znalazła schronienie w sąsiedniej wsi, gdzie znajome Ukrainki opatrzyły jej ranę i nakarmiły. "Dopiero tam zrozumiała, że coś się stało, bo była w szoku. Kiedy uciekała, zapomniała o dziecku. Strasznie rozpaczała, ale mój tata odnalazł mnie na drugi dzień, choć myślał, że nie żyję" - dodaje Hermaszewski.

Kosmonauta wspomina, że tamtej straszliwej nocy z 25 na 26 marca 1943 r. tylko w jego rodzinnych Lipnikach na Wołyniu banderowcy we współpracy z lokalną ludnością ukraińską zabili aż 182 osoby. Dziadek Hermaszewskiego, Sylwester, gdy zginął, miał 90 lat. "Mój dziadek zginął od uderzenia siedem razy w głowę bagnetem" - wspomina generał. Z całej rodziny kosmonauty zamordowano wówczas łącznie 18 osób.

W rozmowie z dziennikarką TVP Info z 2011 r. jedyny polski kosmonauta wspomina, iż w czasie tamtej straszliwej nocy w jego rodzinnej wsi działy się dantejskie sceny. "Ludzie krzyczeli, ryczało podpalone bydło" - wspomina po latach Hermaszewski.

Przypomina również fakt, iż w wyniku szoku uciekająca z miejsca pożogi matka zapomniała zabrać go ze sobą, gdyż Hermaszewski wypadł kobiecie z koca podczas upadku. Dopiero po dniu udało się jego ojcu w pobliżu domu odnaleźć samotny koc w którym leżał Hermaszewski. "To było cudowne ocalenie" - komentuje generał Hermaszewski.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Panie Brzezicki, w tym artykule nie ma takiej informacji, że kosmonauta to osobiście pamięta. Może to znać z relacji rodziny? I co z tego? Myśli pan, ze rodzice go okłamywali?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Z wielkim wzruszeniem wysłuchałam [ teraz przeczytałam ] to co powiedział pan Hermaszewski. O tragedii mówiła mu matka i nieliczni ocaleni z wioski .
Akurat ten tekst nie powinien inspirować kłótni nt współczesnej polityki .

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 11.07.2013 18:20

"Pamiętam tę zbrodnię. To była olbrzymia zbrodnia. Pamiętam te trupy" - mówią o Wołyniu ci, którzy to przeżyli. Dziennikarze dopytują, ile miał/miała pan/pani wtedy lat? "Trzy", "dwa", "cztery", odpowiadają. Hermaszewski miał półtora roku.

A tymczasem, według psychologów, amnezja dziecięca, czyli zapominanie pierwszych lat życia, dotyczy właśnie tego okresu życia dziecka. To co: ściemniają czy opowiadają opowieści rodziców?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.