Facebook Google+ Twitter

Heroizm matki martwego dziecka

Żona mojego przyjaciela zaszła w ciążę. Oboje bardzo wierzący. Od lutego spodziewali się upragnionego dziecka. Badania prenatalne, na które ze względu na wiek matki się zdecydowali, wskazały, że dziecko urodzi się z Zespołem Edwardsa

 / Fot. Tomasz Sienicki, własnośc publicznaDzieci z tym zespołem najczęściej nie przychodzą na świat. Natura eliminuje je jeszcze w łonie matki. Jednak medycyna XXI w. poczyniła taki postęp, że statystyki zaczęły się zmieniać. Tak czy inaczej dzieci, które się rodzą żywe są obarczone poważnymi wadami w skali, którą trudno sobie nawet wyobrazić - rozszczep kręgosłupa, wada genetyczna polegająca z grubsza na tym samym co Zespół Downa, rozszczep podniebienia, niedorozwój większości organów wewnętrznych, wodogłowie i szereg innych wad, z którymi na choćby częściowo normalne funkcjonowanie nie ma najmniejszej szansy.

 / Fot. .Lekarz prowadzący w lipcu, po odebraniu wyników genetycznych, skwitował to krótko: "Powinna to pani jak najszybciej przerwać". Wszyscy, rodzina i przyjaciele, żyliśmy tą ciążą przez wiele miesięcy. Staraliśmy się wspierać matkę... ale co można powiedzieć? Że będzie dobrze? Jak wiemy, że dobrze nie będzie. Że należy tę ciążę przerwać bo nie ma ona sensu, może zrujnować życie nie tylko matki ale i całej rodziny łącznie z dzieckiem z pierwszego związku, a samo nowo narodzone dzicko będzie nieludzko cierpieć?

"Cokolwiek się nie stanie będziemy z wami i będziemy was wspierać" - to jedyne co mogliśmy im powiedzieć, choć swoimi kanałami dowiadywaliśmy się od zaprzyjaźnionych lekarzy tragicznej prawdy. Oswajaliśmy się też z sytuacją jak się zachowywać, jakie tematy poruszać i jak reagować na słowa mojego trzyletniego synka, który wyciągając z kąta swój chodzik mówi do naszej przyjaciółki "to dla twojej dzidzi".

Rodzice postanowili żyć zgodnie z tym, w co wierzą - wspólnie podjąć ten heroiczny wysiłek i urodzić, a „jeśli Bóg da” wychować dziecko, choć w praktyce oznaczało to – opiekować się nim aż do śmierci (w tym przypadku dziecka).

Zdaję sobie sprawę, że dla wielu mądrali z Solidarnej Polski, PiS, matek-teoretyczek pokroju p. Pawłowicz to żaden heroizm. To psi obowiązek matki urodzić dziecko choćby z najpoważniejszą wadą i schorzeniem i choćby miało to zrujnować życie im i wielu ludziom wokół.

„Ciąża nie choroba”, „stop eugenice”, „dziecko chore też ma prawo żyć” – powiedzą, wprowadzając swoisty moralny szantaż wobec tych ludzi, którzy są głęboko wierzący i nie mają wyboru. Albo heroizm i „świadectwo” albo wieczne potępienie i naznaczenie znamionem „morderczyni nienarodzonych dzieci”. Na wszelki wypadek, żeby o tym nigdy taka matka nie zapomniała, mściciele nienarodzonych będą zawieszać w centrach największych miast bilboardy na kamienicach, przedstawiające rozrywane ciałka dzieci. Jeśli się uda zaostrzą też ustawę aborcyjną aby moja przyjaciółka, gdyby było to ponad jej siły i zdecydowała się jednak na przerwanie tego, co o tak nie miało przyszłości, poszła do więzienia odpokutować swoją zbrodnię.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Brak słów na ten stan rzeczy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.