Facebook Google+ Twitter

Hey Ho Let’s Go! Historia zespołu Ramones

Książka "Hey Ho Let’s Go! Historia zespołu Ramones " jest już dostępna w polskim tłumaczeniu. Everett True, brytyjski dziennikarz i muzyk zapewnia, że jego książka jest wydawnictwem wyjątkowym.

Jeden z kamieni milowych historii rock and rolla. Inspiracja dla nieprzeliczalnej rzeszy muzyków i obiekt fascynacji kolejnych pokoleń. Fenomen któremu przypisuje się zainicjowanie punk rocka, jeszcze przed nastaniem Sex Pistols. Po prostu: RAMONES.

'Hey Ho Let’s Go! Historia zespołu Ramones' aut. Everett True; wyd. In Rock (2016); okładka przód / Fot. In Rock/Chlöe AlexanderNiepokornej czwórce z nowojorskiej dzielnicy Queens, udało się odmienić oblicze muzyki rockowej jak niewielu innym scenicznym straceńcom. Właśnie tam wszystko wzięło swój początek. Ramones w całości pochodzą z Forest Hill a dzieciaki, które tam dorastały, albo zostawały muzykami, degeneratami albo dentystami. Ramones są po trosze każdym z nich¹ - mówił kiedyś Tommy, perkusista zespołu. Everett True, brytyjski dziennikarz, muzyk i ich fan, postanowił opowiedzieć tą historię, bez przemilczeń, skrótów i cięć.

Polskie wydanie "Hey Ho Let’s Go" znalazło swoich czytelników w chwili kiedy wygaszono ostatnie światła sceny. Z pierwszych członków zespołu i założycieli rodziny Ramone, nie został już nikt.

One! Joey zmarł 15 kwietnia 2001 roku.
Two! Dee Dee opuścił ziemski padół 5 czerwca 2002 roku.
Three! Johnny pożegnał się 15 września 2004 roku.
Four! Tommy odszedł 11 lipca 2014 roku.

Trzeba przyznać, że Ramones odliczyli się w wielkim stylu. Chociaż byli zespołem bez większych benefitów i splendoru, jakiego możnaby oczekiwać po firmie ich formatu. Z kilkunastu studyjnych krążków zaledwie jeden przyniósł im złotą płytę. Był to debiutancki longplay, przez wielu uważany za najlepszy w dorobku zespołu, a może tak znakomity, że sami autorzy dzieła nie byli już w stanie nawet popaść w autoplagiat.

Nie rozpieszczały ich mass media, nie byli ulubieńcami radiowych didżejów, w późniejszych latach, mimo ugruntowanej popularności nie było lepiej. Za to przyciągali tłumy na swoje koncerty i właśnie występy sceniczne były tym co lubili najbardziej. Egzystencję zespołu określano jako "Ramones Non Stop World Tour" (Nieustające światowe tournée Ramones). Te słowa chyba najlepiej oddają istotę szaleństwa, w którym melodyka słonecznego wybrzeża Ameryki, zderzała się z proto punkowym brzmieniem, jakie napędziło późniejsze miriady kapel na całym świecie.

Nie całujemy tyłków. Dlatego nie mamy potrójnie platynowych albumów numer jeden. Nigdy się nikomu nie kłanialiśmy ani nie szliśmy na kompromis, żeby się przebić. To nie jest dla nas ważne. Mamy w sobie esencję. Wiemy, co dobre, wiemy, co się nam podoba, i zależy nam² - hardo zaznaczał Joey Ramone w 1989 roku.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.