Facebook Google+ Twitter

"HHhH. Zamach na kata Pragi". Tylko prawda jest ciekawa. Recenzja

Książka Laurenta Bineta "HHhH. Zamach na kata Pragi" to kolejna pozycja traktująca o zamachu na Reinharda Heydricha. Bez wątpienia jest to dzieło wyróżniające się i nietypowe. Francuski pisarz pokonał schemat powieści historycznej i zaprezentował czytelnikowi nie tylko pasjonującą historię zamachu, ale również zapis poszukiwań i zmagań, które doprowadziły do powstania książki.

 / Fot. Bundesarchiv, Bild 152-50-10 / CC-BY-SA [CC-BY-SA-3.0-de (http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/de/deed.en)], via Wikimedia CommonsSS-Obergruppenführer Reinhard Heydrich został zapamiętany przez pryzmat przydomków, które przylgnęły do niego jeszcze za życia. Nazywano go blond bestią, najgroźniejszym człowiekiem III Rzeszy, katem Pragi. Adolf Hitler określił go mianem człowieka o żelaznym sercu. Paradoksalnie wszystkie powyższe epitety z punktu widzenia nazistowskich dygnitarzy nie miały zabarwienia pejoratywnego. Heydrich przeszedł do historii jako architekt tzw. "Ostatecznego rozwiązania", protektor Czech i Moraw oraz przede wszystkim szef Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy (RSHA), czyli w praktyce pan i władca niemieckich sił bezpieczeństwa i policyjnych.

Zamach na Reinharda Heydricha dokonany przez czechosłowackich komandosów to z kolei jedna z najbardziej spektakularnych akcji w okupowanych przez III Rzeszę krajach. Nigdy wcześniej, ani później nie udało się zabić niemieckiego urzędnika tak wysokiego szczebla. Wykonawcy zamachu: Jozef Gabčik i Jan Kubiš stali się symbolami czechosłowackiego oporu.

 / Fot. materiały prasoweKsiążka Laurenta Bineta "HHhH. Zamach na kata Pragi" to kolejna pozycja traktująca o wydarzeniach z 27 maja 1942 r. i dniach poprzedzających. Bez wątpienia jest to jednak dzieło wyróżniające się i nietypowe. Francuski pisarz pokonał schemat powieści historycznej i zaprezentował czytelnikowi nie tylko pasjonującą historię zamachu na Heydricha, ale również zapis poszukiwań i zmagań, które doprowadziły do powstania książki. Binet nie tylko opisuje wydarzenia, ale też sposób dotarcia do informacji o nich. Mimowolnie staje się bohaterem własnej powieści. Podczas lektury poznajemy fakty historyczne i obserwujemy próby oddania ich w beletrystycznej formie. Czytamy też o wątpliwościach autora, wykorzystanych źródłach, a także... spotykamy kolejne dziewczyny pisarza, które chcąc nie chcąc zarażają się jego historyczną pasją. Tytuł książki to jednocześnie kolejne określenie, które przylgnęło do Heydricha w SS. Skrót od "Himmlers Hirn heist Heydrich" (mózg Himmlera nazywa się Heydrich) dobrze oddaje jego pozycję w Rzeszy.

Samochód, którym jechał Reinhard Heydrich. Na zdjęciu widać ślady po wybuchu granatu. / Fot. Bundesarchiv, Bild 146-1972-039-44 / CC-BY-SA [CC-BY-SA-3.0-de (http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/de/deed.en)], via Wikimedia CommonsMówiąc szczerze na początku zupełnie nie odpowiadała mi metoda budowania narracji, którą zastosował Binet. Przez kilka, może kilkanaście stron miałem ochotę udusić autora lub wyciąć z jego opowieści choćby fragmenty o tym, jak odwiedził praskie muzeum i stał się posiadaczem broszury dotyczącej zamachu. Bardzo szybko przekonałem się, że to, co na początku mnie irytowało okazało się największym atutem książki. Pisarz przekonuje czytelnika do takiego, a nie innego ujęcia tematu, tłumaczy się ze swoich decyzji. Wyraża wątpliwości dotyczące szczegółów akcji. Przede wszystkim stara się unikać fikcji, ubarwień i przerysowań, wychodząc podobnie, jak Józef Mackiewicz z założenia, że tylko prawda jest ciekawa. "Myślę, że zaczyna to do mnie docierać: ja piszę infrapowieść" - odkrywa w toku tworzenia autor i oddaje tym samym charakter swojego dzieła.

"Debiut, i od razu mistrzowskie posunięcie" - pisał o książce "Le Figaro Magazine". Trudno ująć lepiej efekt pracy Bineta. Powieść powinni przeczytać miłośnicy historii II wojny światowej. Z dużym prawdopodobieństwem można założyć, że zachwyci dużą część fanów dobrej literatury, którzy na co dzień historią się nie interesują.

Laurent Binet, "HHhH. Zamach na kata Pragi",
przekład: Magdalena Kamińska-Maurugeon,
Wydawnictwo Literackie, 2011 r.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (10):

Sortuj komentarze:

Wracając do Reinharda Heydricha, to w myśl "Ustaw norymberskich" z 1935 r. zatwierdzonych przez Hitlera o polityce rasowej Niemiec, został on uznany za półkrwi Żyda (żydowski myschling I-stopnia) i przez tego samego Hitlera zwolniony z następstw ustawy. Zainteresowanym polecam książkę Bryana Marka Rigga "Żydowscy żołnierze Hitlera" link

Komentarz został ukrytyrozwiń

Binet jest miłośnikiem Czechów i Pragi i to w książce czuć. Czy jednak było łatwo? W tym kraju ruch oporu w czasach rządów Heydricha był szczątkowy. Sam Binet opisywał ze zgrozą, że duża część jego członków znała nazwiska kolegów, adresy kryjówek itp. Heydricha zgubiła głupota i przede wszystkim pycha. Miał poweidzieć nawet Speerowi, że "jego Czesi" mu nie zagrażają.

Komentarz został ukrytyrozwiń

A czeski taksówkarz, rozmówca Szczygła, wręcz przeciwnie, nie ignorował działań Polaków, ale nawet zazdrościł i z obawą mówił: "Wy to nami chyba trochę pogardzacie" :-) Szczygieł nie pogardzał, a nawet uwznioślił, ale sam Czech oponował: Heydricha łatwo było trafić, jechał bez eskorty, podał się sam na talerzu, nawet się nie bronił i nie zginął na miejscu , ale dopiero w szpitalu zmarł... Ciekawe co by Binet na to powiedział ;-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przy okazji dyskusji, a w kontekście Twojego komentarza, Lidka, dodam jeszcze, że autor wielekroć wystawił mnie na próbę praktycznie ingerując sprawę Polski, naszego Państwa Podziemnego itp. Oczywiście miał do tego prawo, bo pisał o Czechach i Słowakach, niemniej to przywiązanie do myśli o skali polskiego oporu skutkowało poczuciem, że pisarz pewne kwestie przemilczał :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przydomek "Süß" wziął się od nazwiska ojczyma Heydricha, a żydowskość podsycana tytułem filmu "Jud Süß".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Książki nie znam jeszcze. Z naciskiem na "jeszcze" :-) Ale przy okazji przypomina mi się jak opisał rozmowę na temat zamachu na Reinharda Heydricha Mariusz Szczygieł w "Zrób sobie raj". Zapewne miłośnikom reportażu na W24 jest ona znana, więc opowiadać nie będę, ale kapitalnie pokazuje różnice w mentalności Polaków i Czechów (w zamachu prócz grupy Czechów brał też udział jeden Słowak) i rozważań na temat bohaterstwa.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Sprawa pochodzenia została zresztą przesądzona przez samego Hitlera. Po pierwsze uważał, że pozbycie się Heydricha byłoby głupotą, po drugie podobno delektował się myślą, że jego narzędziem w walce z narodem żydowskim może być jego przedstawiciel. Zresztą Süß to jeden z przydomków, które doprowadzały Heydricha do szału.

Komentarz został ukrytyrozwiń

No, "czerwonołapkowicz" w akcji, a i ocenę materiału podbił o "1".

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Himmlers Hirn heist Heydrich" to zwrot Hermanna Goeringa, któremu Himmler próbował się sprzeciwiać w obawie o stanowisko, a wykorzystywał w tym celu m.in. pogłoski o żydowskim pochodzeniu Reinharda Heydricha.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Choć na codzień interesuję się historią, to sięgnę tym bardziej po tę książkę. Szczególnie spala mnie ciekawość, Rafale, by sprawdzić co Ciebie irytowało na początku. Żartuję rzecz jasna. Z tym sprawdzaniem ;))))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.