Książka Macieja Zaremby Bielawskiego jest wnikliwym i starannym opracowaniem w temacie nauki, którą obrócono przeciw człowiekowi. Eugenika pozostawała przez lata wstydliwym epizodem lub częścią politycznego ducha bardzo wielu narodów.
"Higieniści" zdumiewają faktami, dokumentami, liczbami. W książce przedstawiono ludzi, którzy pozostawali w budzącej grozę statystycznej rachubie jednostek niepożądanych, upośledzonych, gorszych, nieprzydatnych. Określenia, które stawały się pełnoprawnymi orzeczeniami, dają pojęcie o naturze ludzi, którzy jeszcze do niedawna (przynajmniej w niektórych krajach) budowali niczym niezmącony wizerunek demokracji i dobrobytu. Takim wymownym przykładem jest Szwecja, która jest drugą ojczyzną autora.
Za coś więcej niż ciekawostkę poczytuje Bielawski fakty, dotyczące polskiego udziału w doskonaleniu rasy. Nie brak zdjęć, dokumentów i komentarzy na temat organizowania bastionów rasowej czystości polskiego narodu. Zaskakujące mogą okazać się czytelnikowi odniesienia do osób znanych ze swej działalności na rzecz państwa czy szeroko rozumianej kultury, a obstające przy poglądach, które zatrącają polityką dehumanizacji, a nawet widmem ludobójstwa.Zobacz także:
Artykuły
(175)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(3.78)
Wiek: 38 | Miejscowość: Kościan | Kraj: Polska
O mnie: Najmądrzejszą dewizę popełnię w przyszłości.
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Paweł Jankowski 01.02.2012 16:46
@ Grzegorz Wink
"A o co chodzi w tym zdaniu: "Zwrócono uwagę na kraj japoński z jego mentalnością niepozwalającą przeciętnemu Europejczykowi przejść obojętnie"?"
Komentarz jest dla mnie wartościowy, choćby z tego powodu, iż nie jest sugestywną notką, która zawiera odniesienie w postaci linku dookreślanego przez tytuł. Czy zasady pisowni są zgodne z właściwymi i uznanymi jest dla mnie trudnym pytaniem. Błędy "z rozpędu" i inne przeoczenia zdarzają się każdemu i nie jestem bardziej wyjątkowy od innych autorów. Średnio, każdy publikowany materiał w "W24" każdego z autorów odznacza się jednym, zauważalnym i rażącym błędem. Nie każdy zasługuje na baczną uwagę i korektę lub sprostowanie. Łatwiej jest zamieszczać teksty z "tolerowanymi bykami", aniżeli materiał dość jednoznacznie wskazujący na zagrożenie życia i zdrowia przez czynnik ludzki. Kto się kieruje i jakimi zasadami etyki dziennikarskiej w sytuacjach i kwestiach spornych jest również trudne do wyjaśnienia w interaktywnych latach XXI wieku. Dziennikarstwo w ostatnich latach mniej rujnuje moją kieszeń i zdrowie od wielu innych ośmiorniczych firm i instytucji, co nie znaczy, że namawiam do zamieszczania bezkrytycznych i pełnych uwielbienia haseł pod adresem tej czy innej redakcji lub jakiejkolwiek innej formy człowieczej działalności. Jednak w momencie kiedy odnosi się wrażenie manipulacji i niestosownej prowokacji można poczuć się co najmniej dziwnie. Fizycznie czy też technicznie nie jestem bezpośrednio zdolny do korygowanie błędów w tekście, tym bardziej "własnym". Zawsze można wnioskować do właściwych i godnych zaufania osób będących autorytetami w materii prawa i Kodeksu Etyki Dziennikarskiej, gdzie mogę, co najwyżej, wcześniej podpowiedzieć na co mnie nie stać.
Grzegorz Wink 01.02.2012 10:04
Zapytałem, bo obawiam się, że przeczytanie całej książki będzie dla mnie zbyt męczące. (W ogóle nie lubię takich koszmarów).
Paweł Jankowski 01.02.2012 00:30
Jest coś co się nie mieści w klatce. Po prostu, trzeba przeczytać.
Grzegorz Wink 31.01.2012 20:09
A o co chodzi w tym zdaniu: "Zwrócono uwagę na kraj japoński z jego mentalnością niepozwalającą przeciętnemu Europejczykowi przejść obojętnie"?
5. Festiwal Muzyki Filmowej w Krakowie oraz 80. urodziny Wojciecha Kilara. Relacja
(odsłon: +566)