Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

71752 miejsce

Hipermarkety niszczą osiedlowe sklepy

Małe osiedlowe sklepiki upadają, bo wokół nich powstają coraz większe, lepiej zaopatrzone i dostępne przez cały tydzień super- i hipermarkety. Kuszą one asortymentem i konkurencyjnymi cenami.

Przykładem takiego stanu rzeczy jest powstałe kilka lat temu w Gdyni Chyloni Tesco, które przyczyniło się do likwidacji kilku mniejszych sklepów. Oprócz hali spożywczej jaką oferuje sklep jest także pasaż handlowy ze sklepami, biurem podróży i kawiarnią. - Dla każdego coś miłego - mówi jeden z klientów gdyńskiego Tesco. Oferta, jaką kuszą nas sklepy w pasażu to dodatkowy powód, dla którego coraz chętniej wybieramy duże sklepy. - Za jednym zamachem można załatwić wszystko, „spożywkę”  / Fot. www.miastowloclawek.pli kupić odzież- dodaje klient.

W dzisiejszych czasach pogoni za pieniądzem i lepszym bytem liczy się wszystko. Każda złotówka, każda minuta. Nie powinien dziwić nas fakt, że o wiele wygodniej jest wybrać się do hipermarketu. Kończąc pracę koło 18 czy nawet 19 ciężko jest zrobić „większe” zakupy w osiedlowych sklepikach. Te oferują dużo uboższą ofertę i krótsze godziny pracy. – Pracując do 19 od poniedziałku do soboty nie jestem w stanie jeszcze zrobić zakupów. Na te wybieram się w każdą niedzielę - mówi pani Sylwia.

Do Tesco czy Reala mieszkańcy Gdyni mogą wybrać się wieczorną porą w niedzielę, wigilię Bożego Narodzenia czy w Sylwestra. Hipermarkety nie tylko kuszą asortymentem, ale także konkurencyjnymi cenami. Nic dziwnego skoro kupują tak duże ilości w hurtowych cenach, mogą sobie pozwolić na promocje. Obecnie w dobie wszechobecnego kryzysu gospodarczego ceny produktów znacznie poszły w górę. Widać to zwłaszcza w małych sklepikach, do których wybieramy się coraz rzadziej. Sklepy osiedlowe pełnią funkcję pomocniczą. - Generalnie, większość z nas wybiera się raz, czasem dwa razy w tygodniu na duże zakupy do hipermarketów- mówi Krystian, jeden z klientów Tesco.

Sklepik osiedlowy to sklep, w którym dokupujemy to o czym zapomnieliśmy, lub to co już się skończyło. – Staram się omijać małe sklepy, ze względu na niewielki wybór i ceny, które znacznie różnią się od tych w wielkich sklepach - tłumaczy Danuta, mieszkanka Gdyni.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (15):

Sortuj komentarze:

A zresztą...

Chodzi mi o kurtki marki Outhorn, koszule marki LPP czyli m.in. Reserved i bluzki marki S.Oliver (pod jakąś inną metką była ukryta metka S.Oliver).


A piorę w Bryzie i uważam, że jest rewelacyjna.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ehh... a co powiesz na to, że pod tą "inną metką" jest metka "super firmowa"?

Albo na to, że różnica w cenie pewnych firmowych kurtek (DOKŁADNIE takich samych) wynosi ok 100zł?

Co o proszku... zasadniczo obchodzi mnie to żeby dobrze prał. W markecie kupuję 9 kg za 28.99zł i jestem bardzo szczęśliwa, ponieważ spiera wszelkie plamy i nie niszczy ubrań bardziej niż inne produkty.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 20.03.2009 16:55

Powiem Ci tak w klasycznym proszku czynniki aktywne w stosunku do masy całkowitej to od 5 do 15 % w zwykłych i od 10 do 25 % w tzw ecopack otóż gwarantuję że proszek za 19 ma zupełnie inny skład chemiczny (proporcje) od tego za 30 co wcale nie musi przekładać się na subiektywne odczucia czystości prania.

Co do koszuli o której piszesz to użycie sformuowania "ta sama koszula" jest co najmniej niewłaściwe gdyż nie przeprowadziłaś ani testów jakości płótna czy nici, nie została sprawdzona odporność termiczna guzików więc nie możesz tch produktów porównać w sposób naukowy co oczywiście wcale nie przekłada się na to że ta podoba Ci się bardziej albo subiektywnie oceniona proporcja jakość/cena nie przemawia na plus dla tej z marketu. Sam też czasem kupuję w super/hiper marketach ale wychodzę przy tym z założenia że spadek jakości na produktach jest dla mnie akceptowalny przy zaproponowanej cenie.

ps: znam nieco zasady i sposoby zarabiania w sklepach sieciowych jak również w hipermarketach. Myślę że w sposób wystarczający by żaden z ich przedstawicieli prawnych, za dowolnie obelżywą wypowiedź z mojej strony pod ich adresem nie zdecydował się mnie podać do sądu :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przypuszczam, że na kulisach funkcjonowania hipermarketów (a przynajmniej jednej konkretnej sieci) znam się trochę lepiej niż Ty.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie za bardzo rozumiem o co chodzi...

1) przykładowo: proszek marki "super biały" kosztuje w hipermarkecie 19 zł za 4 kilo a w sklepie osiedlowym 30 zł za to samo opakowanie

2) koszula męska z metką "super firmowa" kosztuje w sklepie "super firmy" 79zł, ta sama koszula w hipermarkecie z inną metką (wiadomo, że producent ten sam) kosztuje 39 zł


Bardzo dobrze wiem o tym, że niektóre znane firmy produkują rzeczy przeznaczone do hipermarketów (czasem pod szyldem "marki własnej" danego hipermarketu a czasem pod zmienioną nazwą).

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 18.03.2009 23:45

Droga Livio (gaja162) Twoja wypowiedź potwierdza jedynie jak bardzo reklama potrafi ukierunkować tok myślenia. Jeśli kiedyś będziesz miała okazję i dużo czasu pospaceruj po wielkim markecie szczególnie w okolicy wielkich promocji i przyglądnij się opakowaniom wystawionych tam produktów dość często znany producent nie chcąc bardzo ucierpieć na wizerunku dopisuje na opakowaniu małymi literkami wyprodukowano dla.....(tu nazwa właściciela danego marketu) co ma niby (dość nieudolnie) wytłumaczyć że ten produkt ma niewiele wspólnego z tym sprzedawanym normalnie dla wszystkich poza marketami. Dotyczy to nie tylko chemii domowej czy innych tego typu towarów ale również a może w szczególności żywności. Nie twierdzę że tak robią wszyscy ale jest to praktyka na prawdę częsta.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 18.03.2009 23:38

+ za poruszenie tematu

Przepraszam ale ktoś tu myli bandytyzm z kapitalizmem raziłbym nieco poczytać zanim się zacznie wygłaszać publicznie takie rewelacje. Proste porównanie kosztów uwidacznia że markety z kapitalizmem nie mają nic wspólnego bo większość z nich powstała dzięki ulgom i dotacjom państwowym wszelakiego typu wtedy kiedy lokalne sklepiki były tępione w sposób wręcz chory i niewyobrażalny. Jeśli by sklepiki osiedlowe uzyskały podobną pomoc (w przeliczeniu na powierzchnię) to w ciągu 2-3 lat mogłyby 3 krotnie zwiększyć powierzchnie handlową i 5-7 krotnie asortyment a przy znacznym zwiększeniu obrotów obniżyć ceny zakupów odpowiednio redukując ceny na półce.

Gdyby markety tych ulg i dopłat nie otrzymały nigdy nie zdecydowały by się na zainwestowanie w Polsce właśnie ze względu na konieczność konkurowania z małymi sklepami.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Co do zdrowiej żywności... warzywa i owoce można kupować od sadowników ale reszta produktów (dokładnie tych samych, "markowych") kosztuje często o wiele drożej w małych sklepach. "Skoro nie widać różnicy, to po co przepłacać?"

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie stać mnie na zakupy w osiedlowych sklepach. To raz. A dwa, że nie bardzo wiem o jakich hipermarketach pisze Tomasz Gryszczuk. Znam wiele osób pracujących od lat w hipermarketach i nie słyszałam o takich nadużyciach.

Komentarz został ukrytyrozwiń

ja bym się tu jakiś ideologii głębszych nie doszukiwał. Każdy ma wolny wybór i ma do niego prawo.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.