Kiedy patrol bieszczadzkiej straży granicznej spotkał na swojej drodze przemarzniętą i przemokniętą kobietę przyciskającą do piersi małego chłopca, nie spodziewali się, że ratują życie ostatnim dwóm wędrowcom z pięciu. Mówiąca po rosyjsku, wyraźnie wycieńczona kobieta okazała paszport Federacji Rosyjskiej. To z niego strażnicy dowiedzieli się, że oprócz dwuletniego syna Mahometa, którego niosła ma jeszcze trzy córki: Chawę (13 lat), Siedę (10 lat), Emmę (6 lat).
Wkrótce ratownicy dowiedzieli się, że dziewczynki nie żyją. Zwłoki zostały odnalezione pod liśćmi paproci. Matka i chłopiec zostali przewiezieni do szpitala w Ustrzykach Dolnych. Przez Bieszczady prowadzi szlak, którym podążają od wielu lat nielegalni emigranci. W 2006 roku złapano tam 455 osób, w tym roku już około 200.
Gdzie jest tata? Prawie natychmiast pojawiły się pytania. Zaczęto się zastanawiać, dokąd podążała Kamisa i dlaczego wybrała się w tę podróż zupełnie sama. Gdzie był jej mąż? Czy żyje? Czy wie, co stało się z jego rodziną?

Na wszelkie pytania szybko odpowiedział on sam. Kiedy usłyszał w mediach o tragedii, zgłosił się na posterunek na Ukrainie. Złożył tam zeznania. Wszyscy spodziewali się, że ruszy on do rodziny. Z nieznanych powodów zamiast do żony pojechał wprost do Moskwy. W Ustrzykach Dolnych błyskawicznie pojawił się wuj Kamisy, który mieszka w Austrii. To jego dom był celem Czeczenki i jej dzieci.
Nowa rzeczywistośćDziś do Kamisy przyjechała Pierwsza Dama, Maria Kaczyńska. Po spotkaniu kobiet, żona prezydenta oświadczyła, że teraz dom Czeczenki jest w Polsce. Czeczeni są niezwykle przywiązani do ziemi swojego narodu. Dlatego też wielkim marzeniem Kamisy jest, by jej córki spoczęły w Czeczenii. Prezydentowa doradziła jej, aby wystąpiła o status uchodźcy i zaoferowała pomoc. Zaproponowała nawet, że wesprze jej męża, jeśli tylko zechce przyjechać do Polski.
Za kilka dni kobieta i jej synek będą mogli opuścić szpital. Pomimo wyczerpania ich stan fizyczny okazał się zadowalający. Zdecydowanie gorszy był jej stan psychiczny, który psycholog określa jako „fatalny”.
Kamisa została przesłuchana przez policję i prokuratora. Z jej zeznań wynika, ze przeżyła ona rozpaczliwą walkę o przetrwanie. Opowiedziała wstrząsającą historię o tym, jak w Moskwie, do której dotarła z rodziną, zapłaciła 2 tysiące dolarów, które w tamtej długości i szerokości geograficznej są dużą kwotą. Przewieziono ją na Ukrainę, a następnie pokazano jej kierunek, w którym ma iść. Kiedy straciła orientację, błąkała się ponad dobę. Kiedy jedna z dziewczynek zaczęła słabnąć i skończyło im się jedzenie, zostawiła dziewczynki i zaczęła szukać pomocy. Niestety znalazła ją za późno.
Polska, kraj nieprzyjazny dla uchodźcówPolska niechętnie przyjmuje uchodźców. Wielu jest zawracanych na granicy. Kiedy 1 stycznia 2008 roku wejdziemy do strefy Schengen, staniemy się przedmurzem Europy. Zachodnie granice znikną, zaś nasza wschodnia ma stać się szczelna. Unia Europejska finansuje nam na tę okoliczność kamery termowizyjne, noktowizory a nawet dwa śmigłowce. Kamisa miała więc dużo szczęścia w nieszczęściu. Jej nikt nie deportuje, nie wyrzuci z naszego kraju. Wielu jej rodaków odmówiono pozostania w kraju. Odmowa Polski to często dla tych ludzi wyrok. Z uwagi na położenie geograficzne to do nas najczęściej zgłaszają się emigranci z krajów wschodu. Jeśli my im nie pomożemy, nikt ich nie wesprze. Unia Europejska nie będzie rozpatrywała wniosków tych ludzi odrębnie. Nasza decyzja jest często decyzją UE. Zamykając im drzwi przed nosem, odbieramy prawo do godnego życia w Europie.