Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

13413 miejsce

Historia Jima Morrisona, czyli "Jeździec burzy" w Teatrze Rampa

"Jeźdźcy burzy śpią. Tam, gdzie ich zrodził sztorm. Tam, gdzie ich wieczny dom. Jak obumarły dąb, jak zatopiony prom. Jeźdźcy burzy śpią. To morderca wszedł na szlak" - śpiewa Marcin Rychcik, grający od 15 lat Jima Morrisona z The Doors.

Marcin Rychcik (Jim Morrison) / Fot. Kinga Taukert, Teatr Rampa"Jeździec burzy" w adaptacji i reżyserii Arkadiusza Jakubika to rockowy musical o liderze zespołu The Doors - Jimie Morrisonie (Marcin Rychcik). Spektakl opowiada nie tylko o jego karierze, lecz także burzliwym życiu. Morrison był nie tylko charyzmatycznym wokalistą i wrażliwym poetą, lecz także człowiekiem, który nie radził sobie ze swoimi nałogami - alkoholowym i narkotykowym.

Sztuka pokazuje kilka lat z jego życia - od czasu studiów na Wydziale Filmowym Uniwersytetu Kalifornijskiego, na którym poznał Raya Manzarka i stworzył z nim zespół, poprzez pierwsze koncerty grupy The Doors, drogę na sam szczyt, aż do przedwczesną śmierć, spowodowaną przedawkowaniem narkotyków. Ważne miejsce w jego życiu ogrywała Pamela, którą nazywał "kosmiczną przyjaciółką".

"Jeździec burzy" to niezwykła opowieść o samotności artysty, którego wykreowano na symbol seksu, przez co przestano dostrzegać jego poetycką wrażliwość. Jego pasja i bunt wobec rzeczywistości stały się legendarne. Nic więc dziwnego, że albumy grupy The Doors nadal cieszą się popularnością w Anglii, Ameryce i Polsce.

Marcin Rychcik był niezrównany w roli Jima Morrisona, ale czemu się dziwić, skoro od 15 lat wciela się w tego legendarnego wokalistę. Można powiedzieć, że wrósł już w tę rolę. Po prostu był nim na scenie - pod względem, zachowania, scenicznego luzu, sposobu śpiewania. Jeśli chodzi o śpiew, to był dopracowany do perfekcji. Nic w tym dziwnego, bowiem Rychcik jest muzykiem, który lubi rockowe klimaty.

Dominika Łakomska (Pamela), Marcin Rychcik (Jim Morrison) / Fot. Kinga Taukert, Teatr RampaŚwietna była także Dominika Łakomska, która grała Pamelę, ukochaną Jima. Szczególnie przekonująca była w scenach po zażyciu narkotyków. Bardzo podobali mi się także Marek Frąckowiak, który wcielił się w policjanta pilnującego porządku na koncertach oraz Konrad Marszałek, który zagrał Raya Manzarka, przyjaciela Jima.

Dużym walorem spektaklu jest to, że sceny z życia Jima Morrisona przeplatane są wspaniałymi koncertowymi wykonaniami największych przebojów zespołu The Doors śpiewanymi po polsku przez Marcina Rychcika. Ich tłumaczeniami zajęli się: Krzysztof Jaryczewski, Roman Kołakowski, Jędrzej Polak, Grzegorz Walczak i Marek Zgaiński. Trzeba przyznać, że wyszło im to całkiem dobrze, nic nie straciły ze swej drapieżności. Kilka z nich szczególnie zapadło mi w pamięć.

Pierwszą utworem byli "Riders on The Storm" - Jeźdźcy burzy śpią. Jeźdźcy burzy śpią. Tam, gdzie ich zrodził sztorm. Tam, gdzie ich wieczny dom. (…) Mała, mocno kochaj mnie. Mała, mocno kochaj mnie. I rękę moją weź. Spraw, bym pojął, że świat w twych ramionach legł. Nasz wieczny życia bieg. Mocno kochaj mnie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.