
Oglądając ciekawe eksponaty warto wspomnieć bezwzględnego króla Leopolda II i ciężkie czasy w jakich przyszło żyć mieszkańcom Kongo.
Król Belgii w celu skolonizowania Kongo sfinansował wyprawę wzdłuż rzeki Kongo słynnego brytyjskiego podróżnika i dziennikarza Henry'ego Mortona Stanleya. Podczas podróży Stanley zakładał małe osiedla, negocjując i zawierając umowy z kolejnymi plemionami. W zamian za produkty z Europy nabywał prawa do własności ziem.
W wyniku tych działań w 1885 roku powstało Wolne Państwo Kongo, które było własnością Leopolda II. Czas panowania króla zapisał się jako jeden z najbardziej krwawych i okrutnych w dziejach całej Afryki. Kolonizacja miała na celu przede wszystkim eksploatację bogatych złóż. Masowo wywożono kość słoniową, kauczuk, złoto, diamenty, miedź czy kamienie szlachetne. Z czasem odkrywano nowe bogactwa jak olej palmowy, kawę, kakao, czy trzcinę cukrową.
Majątek króla Leopolda w tych czasach był jednym z największych w Europie. Belgowie prowadzili pełną wyzysku politykę eksploatując do granic możliwości zarówno miejscowe złoża jak i ludność. Do dziś nie znana jest liczba ofiar kolonializmu belgijskiego, historycy podają ilości sięgające od 2 do 15 milionów istnień ludzkich. Wiadomości o okrucieństwach powoli przeciekały do Europy za sprawą misjonarzy i podróżników.
W 1903 roku konsul brytyjski Roger Casement, odwiedził tereny Konga i sporządził raport, który wstrząsnął opinią publiczną. Przybywało coraz więcej świadków okrutnych rządów króla Leopolda. W 1907 r. w Londynie przez angielskie Towarzystwo Reform Konga opublikowano książkę „Monolog króla Leopolda”, autorstwa brytyjskiego pisarza Marka Twaina. Przedstawił on makabryczne praktyki stosowane przez belgów: "To Wolny Cmentarz Kongo. Przygniatająca jest myśl, że najbardziej potworny epizod w ludzkiej historii jest dziełem tylko jednego człowieka".