Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

152171 miejsce

Historia pewnego datownika

Poczta Polska udowadnia, że słusznie i nie na próżno podnosi opłaty za swoje usługi. Przecież musi płacić urzędnikom, którzy mówiąc żartobliwie, choć sprawa wcale humorystyczna nie jest, wymyślają „kwadratowe jaja”. Przekonuje o tym poniższa historia.

 / Fot. PAPRudzkie Stowarzyszenie Pomocy Ofiarom Przestępstw - Organizacja Pożytku Publicznego, organizuje w maju V konferencję pod nazwą „Pomagajmy z sercem”, w której będą uczestniczyły urzędy, instytucje i organizacje pozarządowe, zajmujące się problematyką pomocy dla ofiar przestępstw i przemocy w rodzinach.
Stowarzyszenie przygotowało stosowny poradnik - informator oraz zapragnęło podkreślić rangę spotkania przez wydanie kratki pocztowej beznominałowej i okolicznościowego datownika pocztowego. Ot, taki drobny bibelot filatelistyczny. No i zaczęło się...

Najpierw urzędnicy pocztowi zakwestionowali pomysł graficzny samego datownika, ponieważ nazwa stowarzyszenia umieszczona koliście była jakoby nieczytelna. Dlatego, bo pewne człony nazwy widniały „do góry nogami”. Stowarzyszenie przekonywało, że od siedmiu lat posługuje się własnym logo, w którym jego nazwa jest opisana na okręgu i nikomu, oprócz poczty to nie przeszkadza. I że tysiące rozmaitych firm i organizacji również używa podobnych rozwiązań graficznych. I wreszcie, że to przecież zamawiający wie najlepiej, o jakie przedstawienie mu chodzi. Kiedy wreszcie przyszło do zawarcia umowy, poczta zażądała: - aktualnego odpis z Krajowego Rejestru Sądowego, decyzji o nadaniu NIP, zaświadczenie o numerze identyfikacyjnym REGON.

Chcieliśmy poczcie zapłacić...

- Jesteśmy przyzwyczajeni do dziwactw biurokratów, ale tym razem opadły nam ręce - mówi działacz RSPOP Maciej Makula. - Po co Poczcie Polskiej tyle dokumentacji przy umowie, która dotyczy kwoty nieco ponad 400 złotych, które, notabene, my chcemy poczcie zapłacić, a nie od niej dostać. Zawieraliśmy z różnymi podmiotami umowy znacznie poważniejsze, wielokrotnie składaliśmy też wnioski o środki publiczne. Nikt nie miał tak daleko idących wymagań formalnych. Dlaczego poczta potrzebuje odpisy wszystkich rejestrów i decyzji, które to dane są publicznie dostępne i łatwe do weryfikacji? Nie wspominając nawet o kolejnych niepotrzebnie zadrukowywanych kartkach papieru... Czy nie wystarczy poczcie numer KRS, tylko musi żądać aktualnego odpisu, czy nie wystarczy numer REGON, tylko wymagany jest dokument potwierdzający jego nadanie. Tak samo odnośnie numeru NIP.

Na dodatek jeszcze wszystkie te kserokopie muszą być opieczętowane i potwierdzone klauzulami zgodności
z oryginałami. Według działaczy wszystkie te dane są dostępne na stronie internetowej RSPOP. Są w urzędowych rejestrach Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej, także dostępnych w Internecie, są wreszcie w bazie danych ngo.pl

Czemu nie zapytać wojewody?

Co Poczta Polska będzie robiła z tym stosem makulatury? Czy i gdzie ma miejsce na ich przechowywanie? A może wkrótce podniesie znów ceny znaczków, argumentując ów fakt potrzebą wybudowania archiwum na akta o tak specjalnym znaczeniu? I cóż tu dużo mówić? Wszelkie komentarze są chyba zbędne. Mimo wszystko członkowie RSPOP powinni się czuć szczęśliwi. Poczta mogła przecież, bo kto jej zabroni, zażyczyć sobie sprawozdania merytorycznego i finansowego za ostatni rok. Albo za ostatnie trzy lata.

Mogła zażądać potwierdzenia posiadania rachunku bankowego. Mogła zażyczyć sobie - przecież jej wolno ustanawiać kryteria, jakie tylko można wymyślić przy tak banalnej sprawie jak datownik - rekomendacji od prezydenta miasta, przewodniczącego rady miasta, a nawet, ba, wojewody... Oraz zaświadczenia o niekaralności prezesa zarządu, potwierdzenia udziału w bierzmowaniu i posyłaniu dzieci na religię.
Dlatego urzędnikom Poczty Polskiej kłaniam się w pas za skromność wymagań i życzę dużo satysfakcji z tego co robią!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Poczta będzie składować makulaturę, w tym celu wybuduje archiwa i zatrudni ludzi. Dzięki temu nakręcony zostanie popyt (papier, materiały budowlane) i stworzonych zostanie wiele nowych miejsc pracy. A za kilkanaście lat makulatura zostanie przetworzona w papier (recycling) lub spalona (energia z tanich źródeł).
Dzięki temu za pieniądze podatników kryzys zostanie pokonany i nakręci się koniunktura (to taka zabytkowo-lewicowa filozofia, zgodnie z którą biedne społeczeństwo robi zrzutę na swoje biedne instytucje, dzięki czemu nastanie powszechna szczęśliwość).
A prawicowi, pozarządowi aktywiści - jak Autor artykułu - żądają, żeby zwalniać pocztowców i ograniczać popyt na materiały budowlane.
Wszelako: PLUS dla Autora!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.