Facebook Google+ Twitter

Historia pierwszego meczu Lecha z Legią

Pojedynki Legii Warszawa z Lechem Poznań są często zapowiadane jako derby Polski. Jednak od czego się to wszystko zaczęło? Kiedy piłkarze Kolejorza po raz pierwszy stanęli na przeciw Wojskowych?

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Marcin, CC 2.0Przed wojną Legia Warszawa była liczącą się drużyną w polskim futbolu. Nie zdobywała może trofeów, ale zdarzało jej się załapać na podium. Dopiero spadek z ligi w 1936 roku sprawił, że ten klub ustąpił miejsca Warszawiance. Jednak "Wojskowi" wciąż byli znacznie wyżej notowani od Lecha, który przed wojną nawet nie powąchał ekstraklasy. "Kolejorz" tak naprawdę zaistniał dopiero po wojnie.

Po zakończeniu II wojny światowej przez dwa lata mistrza Polski wyłaniano w systemie pucharowym. W 1948 roku miały zostać rozegrane rozgrywki ligowe. Aby się do nich zakwalifikować trzeba było najpierw przebrnąć przez żmudne kwalifikacje. Zarówno Lech jak i Legia nie miały z tym żadnego problemu: Legia przegrała w całych eliminacjach zaledwie dwa mecze, wygrywając po drodze m.in. 15:0 z WKS-em Piechur Siedlce, z kolei Lech awansował, mimo iż zanotował pięć porażek. Fantastyczna końcówka, okraszona zwycięstwami 11:2 ze Srką Częstochowa i 13:0 z Szombierkami Bytom pozwoliły wierzyć, że oto tworzy się drużyna, która może godnie reprezentować Wielkopolskę w ekstraklasie.

W sezonie 1948 Legię prowadził trener Edward Drabiński, z kolei na ławce trenerskiej Lecha zasiadał Franciszek Bródka. Ten drugi nie cieszył się jednak zbyt długo posadą, bowiem po siedmiu meczach (zaledwie jedno zwycięstwo) zluzował go Francuz - Marcel Demeunynck. Pod wodzą tego szkoleniowca Lech zwyciężył kolejno z Wartą Poznań i Polonią Bytom i na fali dobrych nastrojów przystępował do walki z Legią Warszawa. Z kolei warszawianie wygrali do tego czasu siedem spotkań, pokonując również Polonię w derbach stolicy, i cieszyli się wysoką pozycją w ekstraklasie. Czy "Wojskowi" byli wtedy faworytem? Pewnie tak, jednak już wtedy futbol udowodnił, że w pojedynkach między tymi klubami nie miało znaczenia czyje notowania stoją wyżej.

Do pierwszego meczu pomiędzy Lechem i Legią doszło 9. czerwca 1948 roku. Na stadionie w Poznaniu zgromadziło się wówczas zaledwie siedem tysięcy kibiców. Dziś taka frekwencja byłaby nie do zaakceptowania - prawdziwy kibic Lecha musi być na meczu z Legią. Ale wtedy Lech piłkarsko dopiero raczkował, a Legia dość szybko znalazła sposób na skarcenie niedoświadczonego rywala. W 17.minucie broniącego poznańskiej bramki Konrada Tomiaka pokonał Stanisław Grządziel. Lech nie dawał za wygraną i zaledwie kilka minut później za sprawą Zygfryda Słomy doprowadził do wyrównania. Pierwsza połowa zakończyła się remisem, ale zanim sędzia Olewski dał sygnał do odpoczynku, trener Demeunynck musiał zmienić bramkarza, w 35. minucie Tomiaka zastąpił Mieczysław Gołębiowski.

Tekst pochodzi z portalu Futbolplanet - Planeta Futbolu


Kwadrans po wznowieniu drugiej połowy Lech wyszedł na prowadzenie. Na listę strzelców wpisał się Teodor Anioła, który za kilka lat będzie ikoną poznańskiego Lecha. Już w kolejnym sezonie, kiedy do zespołu z Wielkopolski dołączy Henryk Czapczyk, będzie on tworzył legendarny atak, który uzupełnił Edmund Białas. Ale nie minęła jeszcze minuta, kiedy Legia wywalczyła rzut karny. Do piłki podszedł Stanisław Cyganik i wynik na tablicy świetlnej uległ zmianie. Jakieś 180 sekund później drogę do siatki odnalazł Tadeusz Polka i Lech znów cieszył się z prowadzenia. Kiedy Edmund Białas podwyższył wynik spotkania na 4:2, wydawało się, że mamy już zwycięzcę. Nawet Kazimierz Górski, który występował wtedy w ataku warszawskiej ekipy mógł stracić wiarę w wygraną.

Legia nie rzuciła jednak ręcznika i zabrała się do odrabiania strat. W 75 minucie gola kontaktowego strzelił Grządziel, dla którego było to drugie trafienie w tym spotkaniu. Z tym piłkarzem wiąże się ciekawa historia. Otóż rok 1948 był jedynym w jego karierze w barwach warszawskiej Legii, a jego bilans zamknął się na sześciu meczach i trzech bramkach. Stanisław w kronikach pozostał bratem słynniejszego Bogusława (ligowiec w Śmigłach Wilno), który również był legionistą, ale nigdy nie zagrał w meczu o punkty. Przeszkodziła mu w tym wojna, podobnie jak pozostałym braciom, których strzelec dwóch bramek w meczu z Lechem miał aż pięciu. Tak więc mecz z Lechem był dla Stanisława Grządziela najlepszym w karierze.

Dwie minuty po trafieniu Grządziela swoje trzy grosze dorzucił Aleksander Szymański i w ten sposób z 4:2 dla Lecha zrobił się remis 4:4. Ostatnie słowo należało jednak do gospodarzy. A wypowiedział je Tadeusz Polka, który strzałem z rzutu wolnego pokonał Henryka Skromnego, nomen omen, rodowitego poznaniaka. 5:4 dla Lecha! Takim wynikiem zakończył się pierwszy mecz ligowy pomiędzy Lechem Poznań a Legią Warszawa.

9.06.1948 LECH POZNAŃ - LEGIA WARSZAWA 5:4
Słoma 23g, Anioła 60, Polka 65g., 85w., Białas 71 - Grządziel 17, 75, Cyganik 61k, Szymański 77
Lech: Tomiak (35. Gołębiowski) - Sobkowiak, Tarka, R. Wojciechowski - Słoma, Matuszak - Polka, Anioła, Atlasiński, Białas, F. Wojciechowski
Legia: Skromny - Serafin, Szczurek, Knys - Waśko, Milczanowski - Mordarski, Szymański, Grządziel, Górski, S.Cyganik


Polub Futbolplanet na Facebooku

Z tym meczem wiąże się jeszcze jedna ciekawostka. Otóż francuski szkoleniowiec zanim przyjechał do Poznania, miał pracować w Legii Warszawa. Podobno nie trafił tam w wyniku nieporozumienia na linii PZPN - Legia. Po osiągnięciu niezłego wyniku, jakim było 6.miejsce w lidze i pokonaniu w pierwszym meczu Legii, Demeunynck jeszcze raz pojechał do Warszawy, gdzie podobno szykowano dla niego miejsce. Francuz zrezygnował z pracy w Lechu, ale ostatecznie w Legii zatrudniony został Marian Schaller. Szkoleniowiec spakował więc walizki i wyruszył czym prędzej w drogę powrotną do Francji.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.