Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

28275 miejsce

Historia porwania Ingrid Betancourt

Ikona kolumbijskiej polityki, świetnie znana we Francji, mało na świecie. Od niemal sześciu lat przetrzymywana w kolumbijskiej dżungli przez oddziały FARC (Rewolucyjne Siły Zbrojne Kolumbii). Historia porwania kandydatki na prezydenta.

Sylwetka Ingrid Betancourt


Ingrid Betancourt politykę miała we krwi. Jej ojciec był ministrem edukacji a matka senatorką. Ingrid większość swego dzieciństwa spędziła we Francji gdzie jej ojciec zdobył posadę ambasadora Kolumbii przy UNESCO. Ingrid Betancourt wróciła na chwilę do Kolumbii jednak na studia wróciła do Francji gdzie studiowała w prestiżowym Instytucie Nauk Politycznych w Paryżu. Po rozwodzie, ze swoim pierwszym mężem wróciła do Kolumbii gdzie zaczęła działalność polityczną w ministerstwie finansów. Kilka lat później stworzyła własną partię Oxígeno Verde. Ingrid Betancourt startowała także w wyborach prezydenckich jednak na kilka dni przez głosowaniem została uprowadzona przez oddziały marksistowskiej grupy terrorystycznej FARC.

Historia porwania


Wszystko zaczęło się od porwania przez FARC samolotu, którym leciał wysoki urzędnik kolumbijski. Ówczesny prezydent Andres Pastrana uznał to za wypowiedzenie wojny i zdecydował się na odbicie tak zwanej „strefy zdemilitaryzowanej” (wielkości terytorium Szwajcarii), którą sam wcześniej utworzył. Strefa ta jednak szybko zmieniła się ze zdemilitaryzowanej w strefę bezprawia, rządzoną niepodzielnie przez FARC. Działania armii kolumbijskiej spowodowały panikę wśród około 100 tys. mieszkańców strefy. „Potrzebowali kogoś, komu ufali i kogoś, kto chroniłby ich swoją obecnością, dlatego moja mama powiedziała - zgoda, jadę tam.” - wyjaśnia Melanie Delloye, córka Ingrid Betancourt.

Ingrid Betancourt ma nadzieję, że prezydent pozwoli jej lecieć chronionym helikopterem wraz z innymi przedstawicielami władzy jednak ten nie ma najmniejszej ochoty lecieć. Boi się, że Ingrid skradnie mu popularność zresztą nie bezpodstawnie gdyż była ona bardzo lubiana przez ludność San Vincente. Poza tym był m.in. konflikt sięgający czasów, gdy Andres Pastrana ubiegał się o fotel prezydenta. Otrzymał on wówczas poparcie od Ingrid Betancourt: ”Pastrana koniecznie potrzebował Ingrid, która była wtedy fenomenem politycznym” - mówi Juan Carlos Lecompte, mąż Betancourt. Konserwatywny Pastrana i liberalna Betancourt zawarli porozumienie, które jednak niemal zaraz po wygranych wyborach Pastrana zerwał. Ingrid Betancourt przeszła wtedy do opozycji. Jednak Pastrana nie chciał zabrać ze sobą Betancourt przede wszystkim dlatego, że była ona jego rywalką w nadchodzących wyborach prezydenckich.

"Niewybaczalny błąd"


Zdesperowana Betancourt decyduje się jechać do San Vincente autem, choć graniczy to z obłędem gdyż wszędzie tam znajdują się żołnierze FARC: ”Prezydent odwrócił się od nas plecami, więc jedynym rozwiązaniem jest jechać autem wiedząc, że jesteśmy w bardzo niebezpiecznej sytuacji” - mówi tuż przed wyjazdem. Ingrid Betancourt jest świadoma ryzyka jakie niesie ze sobą ta podróż. Jak się później okaże w ostatnim wywiadzie dla mediów mówi: „Chcę żeby było jasne dla Kolumbijczyków, że odpowiedzialność za to co może nas spotkać na drodze ponosi rząd”. Betancourt podejmuje decyzję o wyjeździe, wywiesza na samochodzie białe flagi i organizuje pięcioosobową ekipę składającą się z operatora filmowego, fotografa, Clary Rojas (jej najbliższej współpracowniczki, która również zostanie porwana) i Adaira Lamprea koordynatora jej kampanii prezydenckiej, który wspomina rozmowę, którą odbył przed wyjazdem z kapitanem policji: „Tuż przed wyjazdem, zbliżył się do mnie kapitan policji i powiedział mi - zabiją was. Zapytałem się go - dlaczego. Odpowiedział mi - zabiją was. Tylko tyle.”

Jak mówi wiceprezydent Kolumbii Francisco Santes Betancourt popełniła niewybaczalny błąd: „Popełniła ogromny błąd. Myślała, że FARC będą szanować kogoś takiego jak ona, a FARC nie szanują nikogo, nie ufają nikomu, nie wierzą w nic, może poza kokainą, władzą i kulturą mafijną.”

Wkrótce na drodze pojawia się wóz Czerwonego Krzyża. Jednak już kilka minut później stało się to, czego tak bardzo się obawiali. Auto Czerwonego Krzyża zostaje zatrzymane i zawrócone przez wojownika FARC. Tego samego żądają od ekipy Betancourt, jednak po tym jak się przedstawia i żąda rozmowy z „szefem” wojowników pozwalają jej ekipie kontynuować podróż. Kilkadziesiąt metrów dalej ich oczom ukazuje się ustawiony w poprzek drogi autobus z napisem „autobus pułapka”. Wojownicy proszą ekipę by podążyła za nimi i oddała białe flagi, którymi był obwieszony samochód. Nagle następuje potężna eksplozja. Jak się okazuje to młody wojownik FARC wpadł na minę przeciwpiechotną . Ingrid Betancourt decyduje się zmienić trasę i odwieźć go do najbliższego szpitala polowego. Jednak tak naprawdę FARC kierują ekipę Betancourt do serca ich organizacji.. W trakcie drogi słychać przez krótkofalówkę rozmowę dwóch członków FARC:

- Kogo macie?
- Ingrid Betancourt, kandydatkę na prezydenta.
- Dobrze, przyjąłem.

O 17.02 wojownicy FARC nakazują ekipie zatrzymać się a samą Ingrid Betancourt proszą, by wsiadła razem z nimi do furgonetki. Betancourt odmawia jednak FARC nakazują, by Betancourt poszła z nimi. Clara Rojas jej najbliższa współpracowniczka postanawia towarzyszyć Betancourt. Trzem pozostałym członkom załogi (fotografowi, operatorowi i koordynatorowi kampanii) FARC nakazuje odejść. Tymczasem rodzina w Bogocie zaczyna się niepokoić. O 19.00 dociera do nich faks z samego środka dżungli zaadresowany przez Betancourt do jej ojca nie pozostawiający żadnych wątpliwości: „Tato, nie chcę abyś znowu dostał zawału, ale musisz wiedzieć co mnie spotkało. Zostałam uprowadzona przez FARC. Traktują mnie z szacunkiem.”

Dwa dni potem do Bogoty przylatują pozostali członkowie ekipy Betancourt uwolnieni przez FARC.
Ulotka organizacji zachęcającej do działania na rzecz uwolnienia Ingrid Betancourt (zdjęcie wykonane przed uprowadzeniem) / Fot. http://agirpouringrid.com/base/rubrique.php3?id_rubrique=61

"Być może ona kona w tej chwili"


15 maja, trzy miesiące po uprowadzeniu, pojawiła się kaseta video, na której widać Ingrid Betancourt Betancourt i Clarę Rojas. Przesłanie Ingrid Betancourt było wtedy bardzo polityczne. Ponad rok później w następnym nagraniu Ingrid mówi już właściwie wyłącznie do swoich dzieci. Na kolejny dowód życia trzeba było czekać ponad 4 lata. Była to taśma, która zszokowała wszystkich tych, którzy znali Betancourt. Widać na niej nic niemówiącą, zgarbioną, wyniszczoną osobę zupełnie nie podobną do tej, którą można było oglądać na zdjęciach sprzed porwania.

Ulotka organizacji zachęcającej do działania na rzecz uwolnienia Ingrid Betancourt (zdjęcie z 30.11 2007) / Fot. http://agirpouringrid.com/base/rubrique.php3?id_rubrique=61
Francja podejmuje wszelkie kroki, by uwolnić Betancourt, ale do tej pory okazały się one nieskuteczne. Bardzo intensywnie działają również organizacje humanitarne. Niedawno FARC uwolniło Clarę Rojas, która została porwana razem z Ingrid Betancourt. Dopiero po kilku latach mogła ona zobaczyć swojego synka, który został jej odebrany zaraz po tym jak urodziła go w dżungli. Jak mówi mąż Betancourt trzeba ją natychmiast uwolnić:
„Nie byłbym zdziwiony gdyby w chwili kiedy rozmawiamy ktoś do mnie zadzwonił i powiedział, że ona nie żyje. Życie, które tam prowadzi jest okropne. To dlatego trzeba zrobić wszystko by wyszła stamtąd. Być może ona kona w tej chwili”.

"Życie tutaj nie jest życiem"


Oto list, jaki dotarł wraz z ostatnim nagraniem do mediów, w którym Betancourt opisuje warunki, w jakich są przetrzymywani zakładnicy FARC.

Poniżej fragmenty: „To jest bardzo trudna chwila dla mnie. Niespodziewanie żądają dowodów mojego życia więc opisuję moją spiętą duszę na tym papierze. Fizycznie trzymam się źle. Znowu nie jadłam, nie mam apetytu. Włosy wypadają mi w ogromnych ilościach. (…). Nie mam na nic ochoty. Myślę, że to jest jedyna pozytywna rzecz. Nie mam na nic ochoty, ponieważ tu w dżungli jedyną odpowiedzią na wszystko jest „nie”. Lepiej jest więc nie mieć na nic ochoty by umrzeć wolnym od życzeń. Już 3 lata proszę o słownik encyklopedyczny by coś czytać, czegoś się uczyć, aby utrzymać żądzę wiedzy żywą. Ciągle mam nadzieję, że przynajmniej z litości załatwią mi jakiś, ale chyba lepiej o tym zapomnieć”. (…) Każda rzecz jest tutaj cudem, nawet to, że słyszę Cię każdego ranka, ponieważ radio, które tu mam jest bardzo stare i zniszczone”. (…) Chcę Cię prosić mamo, abyś powiedziała moim dzieciom by wysyłały mi trzy wiadomości tygodniowo (drogą radiową, francuskie radio RFI spełniło prośbę - przyp. red.). Nic nadzwyczajnego czy niezwykłego, jeśli nie przychodzi im nic do głowy, ale potrzebuję kontaktu z nimi. (…). Jak już Ci mówiłam, życie tutaj nie jest życiem, to żałosna strata czasu. Żyję, czy raczej staram się przeżyć w hamaku rozpiętym pomiędzy dwoma palikami, przykrytym moskitierą i z namiotem pod spodem, który pozwala mi myśleć, że mam dom.(…)Podczas inspekcji zabierają nam to co jest dla nas najcenniejsze.”

Obszerniejsze fragmenty tego listu można znaleźć na stronie internetowej francuskiego dziennika "Le Figaro".

Oto cytat matki jeszcze przed tym jak otrzymała list: Każdego dnia, od świtu myślę o niej i mówię do niej. Dla mnie ważne jest, aby Ingrid wiedziała, że nigdy o niej nie zapomniałam, ani na minutę, że jest w moim sercu w każdej chwili. (…) Mam 70 lat, mogę umrzeć, ale nie chcę umrzeć, nie chcę zachorować. Chcę pozostać silna do powrotu Ingrid, więc każdego dnia… każdego dnia mówię do niej.”

Co ciekawe Betancourt zawsze okazywała pewną sympatię w stosunku do FARC i rozumiała ich żądania jednak zawsze stanowczo krytykowała metody ich działania. W poniższym spocie zachęcającym do działania na rzecz uwolnienia Betancourt widać ją mówiącą do przedstawicieli FARC „jest gest, który możecie wykonać, ludzki gest, gest wielkości. Nigdy więcej porwań”. Dziewięć dni potem została porwana przez FARC.

http://www.dailymotion.com/video/x3q6sa_mobilisonsnous-pour-ingrid-betancou_news

Szósty rok w niewoli


23 lutego minie sześć lat od momentu, kiedy Ingrid Betancourt została porwana. Pozostaje mieć nadzieję, że doczeka się momentu, kiedy wyjdzie na wolność i usłyszy piosenkę „Dans la jungle” („W dżungli”) skomponowaną dla niej przez Renaud, której refren brzmi:

„Czekamy na Ciebie Ingrid
i myślimy o Tobie
i nie będziemy wolni
dopóki Ty nie będziesz wolna”

Dla zainteresowanych zbiór najważniejszych informacji przygotowany przez kanał
FRANCE 24 po francusku i angielsku:

http://www.france24.com/france24Public/en/special-reports/20070605-Betancourt.html (wersja angielska)
http://www.france24.com/france24Public/fr/dossiers/20070605-Colombie-Ingrid-Betancourt-FARC (wersja francuska)
Źródła: m.in. France 2, Le Figaro.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (11):

Sortuj komentarze:

świetny materiał;

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+) Materiał ciekawy a historia i okropna i w jakiś sposób wpisana w Amerykę Łacińską. Swoją drogą nie mam zielonego pojęcia, po co oni ją tam trzymają...

Komentarz został ukrytyrozwiń

bardzo dobry artykuł, plus

Komentarz został ukrytyrozwiń

Świetny artykuł

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo dobry artykuł

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 30.01.2008 09:59

dużo pracy i ciekawie napisany materiał

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 30.01.2008 01:31

Dawno nie czytałem tekstu w takim napięciu. Świetne.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo ciekawy matriał odsłaniający kulisy fenomenu tej kobiety, jej odwagi i wierze w lepszy świat.

Komentarz został ukrytyrozwiń

poruszający tekst

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zgadzam się z Klarą.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.