Facebook Google+ Twitter

Historia Psiego Pola we Wrocławiu: Walki o Zakrzów

Gdy na początku stycznia 1945 roku znad Wisły ruszyła radziecka ofensywa w ciągu kilku dni stało się jasne, że nic i nikt nie zatrzyma dowódców Koniewa i Żukowa w drodze do Berlina. W połowie stycznia na drodze stanęła Festung Breslau.

 / Fot. fot.fotopolska.euTu na przedmieściach Sacrau, dzisiejszy Zakrzów walki miały jedną ze swoich dramatycznych odsłon. Po ciężkim ostrzale artyleryjskim oraz nękających nalotach Rosjanom szturmem udało się wedrzeć do fabryki papieru (Polar obecnie Whirpool) i aż dwukrotnie zająć Zakrzów. Za pierwszym razem Niemcy zaskoczeni wycofali się, za drugim celowo opuścili Sacrau wycofując się na umocnioną linię Widawy.

Sacrau była wówczas niewielką, ale dobrze prosperującą wsią, znajdującą się tuż na obrzeżach Breslau, gdzie swego czasu nadburmistrz Berg stosunkowo dobrze zadbał o jej dynamiczny rozwój. Rosjanie już 24 stycznia znaleźli się pod Oleśnicą i ich oddziały rozpoczęły przygotowania do zajęcia Breslau, ogłoszonego twierdzą.

Niemcy nie byli aż tak bardzo zaskoczeni nadejściem Rosjan, zwłaszcza od tej strony miasta stąd Sacrau (Zakrzów) oraz Hundsfeld (Psie Pole) zamieniono na Hauptkampflinie, czyli główną linię walki, a miasto osłaniał pułk pułkownika Mohra. Prowadzone uderzenie w kierunku na fabrykę papieru oraz na osiedle Feierabendsiedlung „Osiedle po pracy” („Osiedle czasu wolnego”) spowodowało poważne zagrożenie dla linii kolejowej i stacji na Psim Polu.

 / Fot. fot.fotopolska.euOwego osiedla wraz ze stacją kolejową bronił zaledwie batalion żołnierzy majora Tenscherta, który został wzmocniony kolejnym batalionem pod dowództwem kapitana Günthera. Oficerowie niemieccy zaplanowali kontratak na pozycje sowieckie 12 lutego 1945. Kapitan Günther pod osłoną nocy wyprowadził swoich ludzi na stanowiska, gdzie ci czekali z rozpoczęciem akcji na umówiony sygnał.

O 5:55 Niemcy rozpoczęli ostrzał artyleryjski, który początkowo tylko przebiegał zgodnie z planem. Rusek jest speszony, żołnierze odpoczywali śpiąc, więc tylko w pojedynczych przypadkach stawiali opór. Jednak z każdą minutą opór się nasilał. Oto przeciw atakującym Rosjanie kierują ogień ciężkich karabinów maszynowych z góry Urzędu Gminy [w oryginale (Gemeindeamt). Straty wzrastają, atak utyka. Na nieszczęście gniazda karabinów maszynowych są nie do odkrycia.

Rosjanie odpowiedzieli ogniem, z jak się okazało świetnie zamaskowanych stanowisk. Trwał zmasowany ostrzał z broni maszynowej, co skutecznie uniemożliwiało kontratak. W dodatku Rosjanie byli tak dobrze ufortyfikowani, że nie bardzo było wiadomo, skąd padają strzały. Dopiero po dłuższej chwili Niemcom udało się zlokalizować stanowiska ogniowe przeciwnika. / Fot. fot.fotopolska.eu

Wtedy też jeden z podoficerów rozpoczął ostrzał w kierunku dwóch zdemaskowanych stanowisk, co pozwoliło kapitanowi Güntherowi wraz z pierwszą kompanią ruszyć ze szturmem na Zakrzów. Jego żołnierze zajęli północny skraj wioski i tu zajęli pozycje. W ten czas nadjechały rosyjskie czołgi. Jednak Sowieci swój ostrzał prowadzili we wszystkich kierunkach, zupełnie bez ładu i składu. Pociski w większości padały we wschodniej części wioski.

 / Fot. fot.fotopolska.euRosjanie ściągnęli także odwody, które zbliżyły się do Sacrau od strony dzisiejszych Pawłowic. To spowodowało, że Niemcy musieli natychmiast wycofać się z już odbitych terenów. Z przeważającymi siłami przeciwnika major Mohr i kapitan Günther nie mieli żadnych szans. Wtedy to major postawił wszystko na jedną kartę wykonując niezwykle śmiały manewr mający na celu odbicie Zakrzowa. Do walki posłał niewielki pluton kolarzy Radfahrzug des Regimentes, którzy wykorzystując zaskoczenie osiągnęli cel.

Żołnierze osłonięci ogniem batalionu majora Tenscherta natarli na Zakrzów i wyparli Rosjan aż za linię kolejową, po czym umocnili się na zdobytych pozycjach. Od tego momentu z dnia na dzień walki stawały się coraz bardziej zażarte. Walczono o każdy skrawek ziemi, jednak to Rosjanie zdobywali przewagę.

Przewidując zmasowany atak Sowietów na swoje pozycje, nie chcąc skazywać swoich ludzi na niepotrzebne straty major Tenschert postanowił wycofać się na gotową Linię Widawy. Rosjanie zgodnie z przewidywaniami przystąpili do natarcia, jednak zastali tylko puste ulice Zakrzowa. Zgodnie z rozkazami priorytetem była obrona Festung Breslau a do tego celu trzeba było oszczędzić żołnierzy i amunicję.

 / Fot. fot.fotopolska.euStąd, gdy tylko żołnierze wycofali się na Widawę w nocy z 15 na 16 lutego, Rosjanie zajęli Zakrzów, a nie napotykając żadnego oporu, dotarli aż do Psiego Pola. Niesieni falą euforii, żołnierze radzieccy z marszu chcieli przystąpić do ataku na linię Widawy, gdyż wydawało im się, że Niemcy zupełnie odstąpili od obrony. W ciemnościach ich własne szpice nie rozpoznając się wzajemnie toczą między sobą ciężkie bratobójcze walki. Psie Pole staje w ogniu. Ale strzelają wyłącznie Rosjanie.

Walki były na tyle wyczerpujące, że Sowieci nie szturmowali już umocnień. Linia Widawy stała się do dnia kapitulacji zaporą i falochronem wszystkich rosyjskich ataków. W połowie lutego minie kolejna rocznica tych wydarzeń. / Fot. fot.fotopolska.eu

Na podstawie:

1) Der Kampf um Sacrau Ericha Schönfeldera (dolny-slask.org.pl)

2) Erich Schönfelder, Der Kampf um Sacrau, „Der Schlesier”;, Nr. 6, Jahrgang 25., 8.Februar 1973, strona 9 Tłumaczenie Leuthen.

Zdjęcia:

http://dolny-slask.org.pl/

wroclaw.fotopolska.eu

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Bardzo ciekawy, wartościowy materiał, nie znałam historii Psiego Pola mimo, że jestem wrocławianką i moje życie przez lata było związane z tym miastem. Kiedy przyjechałam do Wrocławia 1952 roku, było wiele ruin i wypalonych domów, w szczególności ul. Powstańców Śląskich. W latach 60. ruin już nie było, wszystko było rozebrane (cegły szły na odbudowę Warszawy) i wszędzie było widać puste "plomby"pod budowę.

Komentarz został ukrytyrozwiń

W latach 1960-1963 mieszkałem na Kiełczowskiej. Zwiedzało się okolice. Ślady walk były wtedy widoczne. Jednak w samym mieście gdzieniegdzie wielkie powierzchnie ruin. Pod mostem na Widawie był napis farbą dotyczący walk. Szczegółów nie pamiętam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Urodziłam się i mieszkałam we Wrocławiu do 2006 roku ( obecnie żyję kilkanaście kilometrów od granic miasta.) Z ogromnym zainteresowaniem przeczytałam powyższy artykuł, tym bardziej, że opisanej historii walk nie znałam. Sposób prowadzenia narracji godny podziwu. Tylko się uczyć!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.