Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

18388 miejsce

"Historia Roja..." - film, który wygrał z cenzurą w XXI wieku

Prawie 6 lat trwała walka reżysera Jerzego Zalewskiego z cenzurą, aby jego film "Historia Roja, czyli w ziemi lepiej słychać" mógł zostać ukończony i pojawić się w kinach. Kto i dlaczego blokował ukończenie filmu?

Na ekranach kin można w końcu zobaczyć długo wyczekiwany film Jerzego Zalewskiego „Historia Roja, czyli w ziemi lepiej słychać.” Jest to pierwszy w Polsce film fabularny ukazujący losy Żołnierzy Wyklętych - bohaterów walczących z komunistami, wymazanych z pamięci polskiego społeczeństwa. Jednak teraz pamięć o nich powraca, a „Historia Roja...” skłania odbiorców do gorących i często spornych dyskusji na temat komunistycznych zbrodni i słuszności działań Żołnierzy Wyklętych.

„Historia Roja, czyli w ziemi lepiej słychać”

Uroczysta premiera filmu odbyła się 29 lutego w warszawskiej Kinotece. Udział w premierze wzięły najważniejsze osoby w państwie, m.in. Prezydent RP (który objął film honorowym patronatem), nadto obecny był wicepremier oraz wiceminister kultury. Jednak jak podkreślił podczas swojego przemówienia Prezydent Andrzej Duda – najważniejsi podczas uroczystości byli kombatanci, im należy się hołd, to dzięki ich odwadze dziś mamy wolną Polskę. Prezydent podczas przemówienia nie ukrywał swojego uznania dla reżysera Jerzego Zalewskiego, któremu pogratulował determinacji i pokonania nieustannie rzucanych kłód pod nogi utrudniających ukończenie filmu. Prezydent na końcu przemówienia stwierdził, że Rój jest nie tylko symbolem swojego pokolenia, ale także II Rzeczypospolitej.

- Wierzę, że właśnie dzięki temu, że wreszcie w obszarze polskiej kultury pojawia się film o tamtych czasach, można powiedzieć o tej Polsce, że jest jej kontynuacją - tamtej II RP, w której wychowano młodych ludzi tak, że bronili ojczyzny w 1939 r., że tworzyli Armię Krajową, Szare Szeregi w czasie okupacji i że potem, widząc, że ojczyzna nie będzie wolna i suwerenna, nie złożyli broni - mówił

Film to niepodważalna forma hołdu dla Żołnierzy Wyklętych. Przedstawia losy st. sierż. Mieczysława Dziemieszkiewicza ps. „Rój”, który tuż przed końcem wojny wstępuje do oddziału partyzanckiego. Widz poznaje Roja jako młodego, porywczego chłopaka o wielkim sercu. Jego brat Roman Domieszkiewicz ps. „Pogoda” w filmie przedstawiony jako silny i odważny mężczyzna, a przy tym czuły na punkcie ludzkiej krzywdy i niesprawiedliwości. Widząc sowietów molestujących młodą dziewczynę, wstawia się za nią udając jej brata, niestety komuniści zadrwili z jego odwagi, zabrali mu buty - które miały stanowić formę wykupienia dziewczyny - po czym bez wahania zabili, a dziewczynę i tak zgwałcili. Rój dowiedziawszy się o śmierci ukochanego brata, poprzysiągł komunistyczną zemstę. Działał w antykomunistycznym podziemiu, gdzie wkrótce stanął na czele oddziału przeprowadzającego akcje przeciwko władzy. Nadto niejednokrotnie uwolnił z aresztów więźniów politycznych, a w ostateczności wykonywał wyroki na współpracujących z komunistami. Film obrazuje rzeczywistość okupowanej Polski przez sowietów, działania oddziałów partyzanckich, codzienne życie w lesie. Traktuje również o miłości, strachu i nadziejach, ale też o zdradzie i trudnych wyborach nie tylko na polu walki. To historia o braterstwie, honorze i odwadze patriotów, którzy nigdy nie zwątpili w wolną ojczyznę. Historia kończy się śmiercią Roja, został on zdradzony przez ukochaną Alinę, która wyjawiła funkcjonariuszom bezpieki miejsce pobytu Roja. Wraz z przyjacielem zginął w obławie przeprowadzonej przez komunistyczne oddziały wojska i milicji.

Druga część tytułu filmu „czyli w ziemi lepiej słychać” - jak można przeczytać na stronie www.historia-roja.pl – została zaczerpnięta z relacji Stanisława Bajkowskiego ps. „Biały” - żołnierz Narodowych Sił Zbrojnych z terenu Białostocczyzny – na temat wydarzenia podczas okupacji niemieckiej, w którym brał udział jego przyjaciela ps. „Czarny”.

Kim był „Rój”?

Pewnie pytanie to nurtuje wiele osób, które nigdy wcześniej nie słyszały o postaci Roja, a właściwie Mieczysławie Dziemieszkiewiczu (1925 – 1951), żołnierzu Narodowych Sił Zbrojnych i Narodowego Zjednoczenia Wojskowego. Jeszcze za jego życia wśród lokalnej społeczności kształtowała się zarówno biała jak i czarna legenda na temat tego młodego mężczyzny, budzącego strach w niejednym brutalnym komuniście. Oczernianiem osoby Roja skrupulatnie zajmowali się działacze PPR oraz funkcjonariusze UBP i MO, a także ich najbliższe otoczenie. Zginął z Bronisławem Gniazdowskim w zasadzce przygotowanej przez siły UB, KBW, MO i „ludowego” wojska. O ich kryjówce służby bezpieki poinformowała dziewczyna „Roja” Alina Burkacka. Nawet po śmierci st. sierż. Mieczysława Dziemieszkiewicza komuniści wciąż prowadzili swoją propagandę, jego zwłoki zostały upozorowane przez funkcjonariuszy UBP na faszystę – ubrali ciało Roja w elementy umundurowania, których ów mężczyzna nigdy na sobie nie miał tj. beret z trupią główką oraz trupia główka na kołnierzu jego bluzy.

Biała legenda o Roju przedstawia go jako heroicznego żołnierza, zawsze walczącego w słusznej sprawie. Słynął z wyjątkowej wyobraźni i opanowanej taktyki, która pomagała mu pokonać nawet silniejszych wrogów czy to pod względem broni czy liczebności. Szybko i sprawnie podejmował kluczowe decyzje i na ogół był celnym strzelcem. Mimo młodego wieku został jednym z dowódców terenowych XVI Okręgu Narodowego Zjednoczenia Wojskowego.

W masce demokracji

4 czerwca 1989 symbolicznie jest uważany za dzień upadku komunizmu, dlaczego więc o pewnych zbrodniach i ważnych wydarzeniach dla wolnej polski nadal głośno się nie mówi? A niewygodne fakty zostają przemilczane? Dopiero od 1 marca 2011 w Polsce obchodzi się Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych. 22 lata musiało minąć nim wolna Polska oddała hołd żołnierzom walczącym z kolejnym okupantem.

O żołnierzach walczących na rzecz wolnej Polski nigdy nie zapomniały środowiska kombatanckie, organizacje patriotyczne, stowarzyszenia naukowe oraz przyjaciele i rodziny tych, którzy polegli w boju bądź zostali zamordowani w więzieniach komunistycznych. Wielokrotnie na przestrzeni lat pukali do drzwi różnych przedstawicieli władz i upominali się o pamięć o Żołnierzach Wyklętych.

Powojenna konspiracja działała najaktywniej w 1945 roku i liczyła 150 – 200 tysięcy konspiratorów, zgrupowanych w oddziałach o różnej orientacji, zaś 20 tysięcy z nich walczyło w oddziałach partyzanckich. Kilkaset tysięcy osób zapewniało partyzancką aprowizację, schronienie, wywiad oraz łączność. Ponadto komunizmowi również sprzeciwiało się około 20 tysięcy uczniów z organizacji młodzieżowych. Wszystkich łączył wspólny cel – walka o wolną Polskę, razem tworzyli społeczność Żołnierzy Wyklętych.

Obowiązkiem Polaków jest pamiętać i oddanie hołdu walczącym żołnierzom. Już nie można udawać, że nic się nie wie – i w strachu godzić się na warunki komunistów. Każdemu Polakowi powinno zależeć na uszanowaniu pamięci o Żołnierzach Wyklętych, jednak jak dowodzi zamieszanie i problemy wokół filmu „Historia Roja czyli z ziemi słychać lepiej”, nie wszystkim zarówno film jak i dyskusja wokół dawnego ustroju jest na rękę, czyżby dalej obowiązywała cenzura, a demokracja w Polsce była limitowana?

Walka o film

Po raz pierwszy film został pokazany szerszej publice 1 marca 2011 podczas pierwszych obchodów Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych, wówczas został on zaprezentowany w kopii roboczej. Jak twierdzi reżyser Jerzy Zalewski w swoim liście z 26 lutego 2014 do uczestników akcji „Ratujmy Roja” (list można przeczytać na www.ratujmyroja.pl), pokaz filmu ze strony reżysera stanowił „swoisty akt nieposłuszeństwa obywatelskiego”, zrozumiały i zaakceptowany przez osoby, które wspierały ukończenie filmu.

Jak napisał w swoim liście reżyser Jerzy Zalewski, problemy z ukończeniem „Historii Roja...” miały różne - w dodatku trudne do zwalczenia - źródła. Pierwszej wersji filmu - jak mówi - nie zaakceptowała TVP. Oficjalnym powodem była o 14 minut dłuższa wersja filmu od szacowanego czasu w umowie.

Film otrzymał również dofinansowanie w wysokości 2,5 mln złotych od Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej, niespełna rok później Instytut wycofał się z dotacji oraz pozwał producenta filmu (którym także jest Jerzy Zalewski) do sądu z żądaniem zwrotu 2 mln dotacji – oczywiście powód był ten sam co w TVP - film był dłuższy o 14 minut od szacowanego czasu w umowie. Propaganda wokół filmu była na tyle skuteczna, że film został zablokowany na wiele lat, aż do ubiegłego tygodnia, kiedy to odbyła się premiera filmu na ekranach kin. Z pewnością do utrudnień w wejściu filmu na ekrany kin przyczyniła się czarna legenda wokół „Historii Roja...”, którą opisał we wspomnianym liście Jerzy Zalewski:

„Wokół filmu zrobiono ponownie czarną legendę – ponownie, bo wcześniej nastąpiło to w czasie zdjęć do filmu tak niechcianego przez telewizyjnych aparatczyków. Do tego stopnia, że niejednokrotnie po pokazach przychodzili do mnie ludzie, którym powiedziano wcześniej, że w filmie są sceny, gdzie partyzanci piją wódkę w kościele, a w ogóle wyłącznie pije się i uprawia seks. Ludzie ci podchodzili do mnie z ulgą, że przepraszają, spodziewali się tego co im powiedziano. Presja tej legendy była tak silna, że kiedy odwiedziłem ludzi, od których dowiedziałem się wiele o Roju i jego żołnierzach, ludzi bardzo mi bliskich, to zostałem wyrzucony z domu ponieważ pohańbiłem wizerunek Roja. Byli na filmie, to, co zobaczyli przesłoniła im histeryczna opinia, ściana czarnej legendy.”

Jerzy Zalewski mimo wspomnianych powyżej trudności nie poddał się w walce o ukończenie filmu. Jednym ze sposobów zbierania funduszy na jego ukończenie było wsparcie finansowe darczyńców, których listę można znaleźć na podanej wcześniej stronie. Każda złotówka była ważna, zaś imponująca długość listy obrazuje, iż film nie do końca był wszystkim obojętny. Warto zobaczyć i ocenić efekt pracy nad tak trudnym i kontrowersyjnym tematem.

Film skłania do refleksji na temat działań Żołnierzy Wyklętych, a przede wszystkim do dyskusji o komunistycznych zbrodniach, które długo i skrupulatnie były przez komunistów ukrywane. Dziś trzeba mówić o nich głośno i wyraźnie. Jak twierdzi Prezydent Andrzej Duda „Historia Roja, czyli w ziemi lepiej słychać” jest wyrazem kontynuacji wielkiej idei odbudowy pamięci, mówienia o naszej przeszłości zarówno o tym kto był w niej bohaterem, a kto zdrajcą i mordercą, co było w niej białe, a co czarne. Pewne jest jedno - prawda zawsze się obroni.



Źródła:
www.wykleci.ipn.gov.pl
www.ratujmyroja.pl
www.prezydent.pl
www.historia-roja.pl

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.