„Jest to kraj, w którym, o ile mi wiadomo, nie produkuje się nic ponad środki niezbędne do przeżycia.”
Adam Smith, Bogactwo narodów
Tak w XVIII wieku pisał jeden z największych przedstawicieli ekonomi klasycznej o naszym kraju. Od tamtego czasu w życiu i gospodarce zmieniło się tak wiele, że nie sposób to ogarnąć w jednej książce. Ale po kolei.
ZaboryNie dysponujemy danymi ekonomicznymi z tak odległego czasu, gdyż nasz kraj był rozdarty przez trzech zaborców, a w tamtym okresie nie prowadzono tak dokładnego spisu informacji i statystyk, jak dzisiaj. Trudno zatem ustalić jak faktycznie przedstawiała się sytuacja. Wiadomo jedynie że za wyjątkiem kilku części obszaru zaboru pruskiego, Polska była krajem rolniczym. Większość ludzi żyła w nędzy, z dochodami porównywalnymi do tych, które przypadają dziś na mieszkańca w krajach tzw. „trzeciego świata”. Może to dziś wydawać się grubą przesadą, ale będzie jeszcze o tym porównaniu mowa.
Według obliczeń gapmindera (www.gapminder.org) śmiertelność dzieci do pierwszego roku życia wynosiła ponad 200 na 1000 urodzonych. Szacunkowe dane mówią nawet o liczbie dochodzącej do 500 dzieci na 1000, które umierały przed ukończeniem pierwszego roku życia. W dzisiejszych czasach wskaźnik śmiertelności powyżej 200 mają tylko najbiedniejsze kraje afrykańskie, jednak 150 lat temu wszystkie kraje globu borykały się z tym samym problemem, co Polska.
Ta smutna statystyka dość dobrze uzmysławia jak bardzo zmienił się świat, a zwłaszcza Polska, w ostatnich dziesięcioleciach. Umieralność niemowląt to jedynie wierzchołek góry lodowej.
Początek XX wieku i II RP
Przyjrzyjmy się czasom, z których mamy więcej danych, czyli początkowi XX wieku. Są to końcowe lata Polski pod zaborami, lata I wojny światowej a w jej konsekwencji wolnej II RP. Oto garść faktów z tego okresu:
- PKB (wg PSN, ceny roku z 1997) na mieszkańca wynosiło około 1700 dolarów,
- umieralność niemowląt nadal koło 200 na 1000 urodzeń,
- średnia długość życia – około 50 lat,
- wysoki poziom analfabetyzmu (około 70 proc. ogółu ludności umie czytać i pisać),
- system opieki zdrowotnej dopiero w powijakach,
- emerytura nie jako powszechność, tylko jako nagroda dla nielicznych, którzy przeżyli dziesięciolecia ciężkiej pracy,
- ponadto odbudowa zniszczonej zaborami i wojną Polski. Liczne walki o nowo utworzone granice,
- w latach Wielkiego Kryzysu bezrobocie wzrosło do 43,5 proc., a płace spadły o 38 proc..
Oto zapis z pewnego pamiętnika w latach Wielkiego Kryzysu:
„Za droga jest nafta, więc idzie się spać z kurami, za droga jest szyba w oknie, więc zatyka się ją starym workiem, gdy zostanie zbita, dziurawy garnek zatyka się szmatą, by nadal gotować w nim strawę, a że za drogie są buty i ubrania, więc chłop dziczeje, nie pokazuje się nieraz cały rok Panu Bogu w kościele, ani ludziom"
Pamiętnikarz z Białostocczyzny w okresie "Wielkiego Kryzysu"
PRL
W okresie PRL-u nastąpiła przebudowa polskiej gospodarki z rolniczej na przemysłową i znaczy postęp gospodarczy, a także w opiece społecznej, jednak system gospodarki centralno-planowanej wyrządził Polsce wiele szkód. Są to min. zaprzepaszczenie szans rozwoju Polski, degradacja środowiska naturalnego, zapóźnienia cywilizacyjne i zadłużenie. Fakty z tamtego okresu:
- PKB na mieszkańca (wg PSN, ceny roku z 1997) - 3350 dolarów,
- śmiertelność niemowląt 38 na 1000,
- długość życia mężczyzn 66 lat, kobiet 74 lat,
- opieka zdrowotna dla wszystkich,
- przeciętne miesięczne wynagrodzenie realne brutto (1992=100) - 97,4,
- zatrudnieni w tysiącach 8517,
- przeciętna liczba osób na 1 izbę – 1,47,
- studenci szkół wyższych – 269 tys.,
- łóżka w szpitalach ogólnych – 148 tys.
Do tego dodajmy ogromne zniszczenia, jakie pozostawiła po sobie II wojna światowa. Dotyczy to wielu miast, ważnych ośrodków gospodarczych, ale również, a może przede wszystkim wyniszczeniem tego, co ekonomiści nazywają kapitałem ludzkim (prawie 7 milionów Polaków zginęło, z czego bardzo duża cześć ludzi wysoko wykształconych)
Dzisiejsza Polska
Otwarcie się przed Polską nowych możliwości przyniosło przejście na gospodarkę rynkową. Wiele ważnych czynników wpłynęło na dzisiejszą sytuację gospodarczą. W jej strukturze zaszły ogromne zmiany, m.in. gwałtowny wzrost znaczenia usług, pojawienie się wielu prywatnych, nowych firm i przedsiębiorstw (w szczególności małych i średnich), a także napływ kapitału z zagranicy, czy prywatyzacja. To tylko niektóre ważniejsze czynniki wzrostu. Dzisiejszą sytuację można przedstawić w faktach następująco:
- PKB na głowę ( wg PSN) – 14 880 dolarów,
- umieralność niemowląt – 7 na 1000,
- długość życia – 75 lat,
- przeciętne miesięczne wynagrodzenie realne brutto (1992=100) - 104,2,
- zatrudnieni w tysiącach – 10114,
- przeciętna liczba osób na 1 izbę – 0,96,
- studenci szkół wyższych – 795 tys.,
- łóżka w szpitalach ogólnych – 214 tys.
Ponadto:
• Wskaźnik Rozwoju Społecznego 2006 (Human Development Index, HDI) – wskaźnik stosowany przez Program Rozwoju Narodów Zjednoczonych: Polska zajęła 37 miejsce na 177,
• Pod względem wielkości PKB Polska jest 25. gospodarką świata za RPA i przed Holandią,
• Największy przyrost PKB w Europie (6,5 proc. w 2007 roku).



Zestawienia te zadają kłam częstym obiegowym opiniom na temat, że latach tzw. Polski Ludowej, żyło się lepiej niż dzisiaj. W istocie rzeczy było odwrotnie. Pogląd ten to jednak bardziej złożone psychologiczno-społeczne zjawisko, które można rozpatrywać w kwestiach nostalgicznych. Większość ludzi kojarzy zwykle swoje lepsze czasy przede wszystkim z okresem swojej młodości.
Jak to wygląda?
Istnieje bardzo dobry przykład pokazujący jak bardzo zmienił się świat i nasz kraj.
Porównajmy PKB przypadający na jednego mieszkańca w poszczególnych latach w Polsce z PKB przypadającym aktualnie w innych państwach na świecie. Można tego dokonać w bardzo dobry sposób, obrazującym jak bardzo zmienił się świat. Posłużymy się przykładem drzewa genealogicznego. Przedstawia się na nim każdą osobę z rodziny obok PKB, który przypadał na mieszkańca Polski w tym roku. Następnie znajduje się państwo, które obecnie ma taki PKB na mieszkańca, jak Polska w tamtym czasie. Można w ten sposób abstrakcyjnie określić, w jakim kraju urodzili się nasi przodkowie. Sprawa nie jest wcale trudna. Zobaczmy.
Mój dziadek urodzony w 1901 (PKB około 1800 dolarów)
- urodziłby się w dzisiejszym Czadzie (PKB 1,770 dolarów)
Mój ojciec
urodzony w 1930 (PKB około 2000 dolarów) - urodziłby się w dzisiejszym Senegalu (PKB 2,007 dolarów)
Ja urodziłem się
w 1958 (PKB około 2300 dolarów) - urodziłby się w dzisiejszym Laosie (PKB 2,304 dolarów)
Mój syn urodzony w 1988
(PKB około 5100 dolarów) - urodziłby się w dzisiejszym Maroku (PKB 4,956 dolarów)
Mój drugi syn urodzony w 1990 (PKB 5200 dolarów) - urodził się w dzisiejszym Suazi (PKB 5,244 dolarów)
Dlaczego tyle się zmieniło?
Odpowiedź na to pytanie można zawrzeć w jednym wyrażeniu – rewolucja przemysłowa. Co prawda rozpoczęła się ona w Anglii jednak dotarła do Polski szybko, ponieważ nasz kraj leży stosunkowo blisko Wysp Brytyjskich, w przeciwieństwie do krajów Azjatyckich czy Afrykańskich.
Rewolucja przemysłowa raz na zawsze odmieniła oblicze świata i zmieniła życie miliardów ludzi. Przez tysiąclecia i wieki tylko nieliczni żyli w względnym dostatku, a przytłaczająca większość ludności walczyła każdego dnia o przeżycie. Do XVIII wieku w którym upatruje się początek rewolucji przemysłowej w Anglii, średnia długość życia wynosiła 30-40 lat, analfabeci stanowili 95 proc. ludności, nie było żadnych świadczeń socjalnych, ludność głównie uprawiała ziemie, a i tak często nie dało się wyżywić całej populacji, dlatego też głód i śmiertelne choroby były na porządku dziennym, tak jak to ma miejsce teraz w krajach „czwartego świata”.
Taki stan rzeczy ciągnął się wiekami. Dopiero od XVIII wieku w krajach Europejskich sytuacja zaczęła się zmieniać na lepsze. I mimo wielu katastrof w postaci wojen światowych, Wielkiego Kryzysu, w XX wieku tempo zmian jeszcze bardziej przybrało na sile, zmieniając świat na taki, w jakim żyjemy dzisiaj.
Rewolucja przemysłowa pociągnęła za sobą dużo dalej idące zmiany niż tylko postęp gospodarczy związany z przejściem od produkcji manufakturowej bądź rzemieślniczej towarów do produkcji fabrycznej na dużą skalę. Do jej najistotniejszych skutków należą też postęp medycyny i higieny (co bezpośrednio wiąże się ze średnia długością życia i spadkiem umieralności noworodków), niesamowity postęp technologiczny oraz powstanie pierwszych ubezpieczeń, opieki medycznej, systemów edukacji i systemów emerytalnych, a także związków zawodowych. To wszystko, bez czego dziś nie wyobrażamy sobie życia, jeszcze 300 lat temu, to było nie do pomyślenia.
Poprawę warunków sanitarnych, bytowych a także w postępu w opiece medycznej najlepiej ukazuje wykres spadku śmiertelności wśród niemowląt:

Dokąd zmierzamy?
Dzisiejsza Polska pierwszy raz w swojej historii stoi przed wyjątkową szansą uczynienia ogromnego postępu rozwojowego. Zmiana gospodarki na rynkową i wejście do Unii Europejskiej otworzyły przed naszym krajem większe niż do tej pory możliwości.
Prognoza przygotowana przez Departament Analiz i Prognoz Ekonomicznych Ministerstwa Gospodarki i Pracy ostrożnie przewiduje, że, PKB powinien rosnąć w tempie około 5 proc. rocznie, dzięki czemu w 2020 roku powinniśmy zbliżyć się poziomem zamożności do najbogatszych krajów UE (nasze PKB będzie wynosiło około 70 proc. PKB tamtych krajów, obecnie jest to 48 proc.). Bezrobocie będzie systematycznie spadać i około 2020 roku powinno zatrzymać się na poziomie 10 proc., przy czym bezrobocie rzeczywiste biorąc pod uwagę dane z tej diagnozy zapewne pomieści się w jeszcze mniejszym przedziale.
Na naszej drodze do 2020 roku są dwa ważne wydarzenia, które mogą znacząco poprawić naszą sytuację. Będą nimi: przyjęcie waluty euro oraz piłkarskie Mistrzostwa Europy Euro 2012. Aby Polska nadal szybko się rozwijała, a ludziom żyło się lepiej, potrzebna jest dobra realizacja tych dwóch wielkich projektów, a także przestrzeganie kilku mniejszych zasad:
Po pierwsze – rozsądne gospodarowanie unijnymi funduszami, w myśl zasady, że lepsza gruntowna modernizacja i reformy od podstaw, niż wielkie i efektowne projekty, które nie zawsze przyniosą zysk.
Po drugie – reforma finansów publicznych i rzetelne opracowywanie wydatków zwłaszcza w dziedzinie świadczeń społecznych, a nie populistyczna rozrzutność, która na dłuższą metę zaprowadzi kraj do kłopotów.
Po trzecie – przyciągniecie i utrzymanie w kraju inwestycji zagranicznych.
Po czwarte (i najważniejsze dla długotrwałego i stałego rozwoju) - zmiana Polskiej gospodarki w gospodarkę dążącą do szybkiego wzrostu i poprawy jakości życia poprzez obniżenie podatków i wydatków publicznych, ograniczenie funkcji państwa, zmniejszenie biurokracji, zniesienie barier dla przedsiębiorców, liberalizacja rynku pracy i dokończenie prywatyzacji.
Jest to tylko mała cześć ogólnych potrzeb i projektów na drodze do wysokiego rozwoju. Ekonomia jest bardzo złożoną dziedziną nauki, która ma to do siebie, że żadnych badań nie można stwierdzić za pomocą eksperymentu, jednak możemy z pewnym przypuszczeniem przewidzieć, że skoro takie posunięcia sprawdziły się w innych krajach, to jest duża szansa na to, że i spełnią się w naszych warunkach. Warto też pamiętać o błędach innych, aby nie narazić na takie same swojego kraj. Nie mniej jednak nie ulega wątpliwości, że przed Polską zarysowała się świetlana przyszłość, która nigdy dotąd nie była tak blisko w zasięgu naszej ręki jak właśnie dziś.
Porównanie średniego PKB na mieszkańca w Polsce w poszczególnych etapach historycznych

Polska na tle świata
Kiedyś wszystkie kraje na Ziemi, dzielono na trzy światy. Pierwszy – rozwinięte państwa kapitalistyczne, drugi - państwa budujące komunizm i trzeci – kraje bardzo słabo rozwinięte, tzw. „rozwijające się”. Polska należała do krajów drugiego świata, jednak obecnie podział krajów nie jest już tak uproszczony. Podział na trzy światy skończył się wraz ze śmiercią naturalną ZSRR.
Dzisiaj na tle świata Polska przedstawia się jako kraj bogaty, wysoko rozwinięty, w którym ludziom żyje się dobrze. Taka ocena może wydawać się niezwykle hurraoptymistyczna, kiedy patrzymy na nasze codzienne życie i sytuację. Jednak należy zwrócić uwagę na skalę całego świata.
Druga strona medalu
Niecały 1,1 mld ludności świata żyje lepiej od nas. Można to łatwo obliczyć sumując liczbę ludności, krajów, które mają większy od nas PKB na głowę mieszkańca (wg MFW). Około 5,5 mld ludzi żyje gorzej niż w Polsce, z czego 1,5 mld w skrajnej nędzy, głównie w Afryce. Pośród nich nadal jest 850 milionów ludzi głodujących.
My Polacy często nie dostrzegamy tego, w jakim dobrym położeniu się znaleźliśmy. Mając za sąsiadów trzecie najbogatsze państwo globu – Niemcy, łatwiej dostrzec ile jeszcze nam do nich brakuje, za to trudniej docenić długą drogę wielkiego postępu, jaką sami odbyliśmy. Być może jest w człowieku jakiś niewytłumaczalny powód, dla którego zazdrości sąsiadowi, który właśnie przyjechał nowym samochodem, zamiast cieszyć się z podwyżki, za które może kupić nowe buty, czy telewizor.
Afryka i problem ubóstwa
„Afryka nie jest w tak złej sytuacji, jak wygląda, tylko w gorszej.”
David S. Landes, Bogactwo i nędza narodów
Najbiedniejsi ludzie świata żyją tak, jak my jeszcze 200 lat temu, ale prócz tego, dochodzą jeszcze katastrofalne epidemie, klęski i wojny. Ich dzienny dochód nie przekracza 1 dolara. Ludzi ci są zmęczeni nieustannym cierpieniem z głodu, chorób i skrajnego ubóstwa. Każdy dzień jest dla nich walką o przetrwanie. Częstokroć umierają na choroby, które dawno już u nas zostały zwalczone. Nie stać ich na leki czy szczepionki, które kosztują gorsze. W najbardziej dotkniętych regionach możliwość przeżycia jest nadzwyczaj mała, czasami w ogóle jej nie ma. Jak ktoś obliczył, co 3 sekundy jeden człowiek umiera z głodu. W tym kontekście Polska dla nich jest rajem, o którym nigdy nawet nie marzyli.
Dzisiejszy świat po raz pierwszy w dziejach ma możliwość położenia kresu temu cierpieniu. Jesteśmy w stanie zlikwidować największe ubóstwo. Mamy na to środki. Raz na zawsze możemy skończyć z sytuacją, w której w świecie obfitości, miliony dzieci umierają z głodu lub na skutek chorób, na które szczepionka kosztuje 20 centów.
Jest tylko pytanie czy jesteśmy świadomi swoich możliwości? Czy pamiętamy jak jeszcze 100-200 lat temu żyli nasi przodkowie? To że w wieczornych wiadomościach nie mówi się o 30 000 zmarłych z głodu i nędzy, nie oznacza, że to nie nasz problem. To jest porażka całego globu, ale tylko my – bogate kraje dobrobytu jesteśmy w stanie to zmienić.
W końcu udało nam się odnieść sukces, lecz nie powinien on nikogo zachęcać do popadania w wygodę i lenistwo. Nie może też spowodować zmniejszenia naszego pola widzenia jedynie do końcówki naszego nosa. Zadaniem, przed którym stajemy dziś wraz z całym światem jest położenie kresu ubóstwu. Sprawienie, że po tylu latach nędzy wszyscy będą mogli żyć wreszcie normalnie. Możemy to zrobić, wiemy jak to zrobić i rozumiemy wagę tego projektu. Zadeklarowaliśmy to jako nasz obowiązek na Szczycie Milenijnym ONZ.
Dlatego m.in. zostały opracowane Milenijne Cele Rozwoju, w których realizacji uczestniczy także Polska (na razie przeznaczając na cele rozwojowe w ubogich krajach małe kwoty, jednak powinniśmy jak najszybciej przejść do docelowej kwoty 0,7 proc. PNB wydawanej na pomoc rozwojową, tak jak to zadeklarowały robić kraje najbardziej rozwinięte, oczywiście po uprzednim uporaniu się z własnymi problemami min. finansów publicznych).
To ogromne światowe przedsięwzięcie. Każdy kraj powinien je podjąć, nie tylko ze względu na moralny obowiązek, ale i liczne korzyści płynące z tej wielkiej inicjatywy. Pamiętajmy o tym, że terroryzm wywodzi się często z krajów biednych, ogarniętych konfliktami, gdzie nie ma żadnych szans rozwojowych dla ludzi. Również z tych krajów pochodzą największe rzesze imigrantów. Inwestując trwale w rozwój takich regionów, likwidujemy min. te problemy metodą dużo lepszą i skuteczniejszą niż operacje militarne.
Pozostaje wiele do zrobienia, jednak nasza historia uczy, że jest to możliwe. Tym bardziej nasze burzliwe dzieje powinny zmotywować nas do pracy, bo nie wszystkie kraje miały tyle szczęścia, co Polska. Możemy albo uchylić się od odpowiedzialności za wspólny świat, albo dotrzymać obietnicy Projektu Milenijnego ONZ, tym samym zmienić tą kryzysową sytuację i zbudować lepsze jutro.