Facebook Google+ Twitter

Historia wspomnieniami zapisana

13 grudnia 1981 roku wczesnym rankiem, generał Wojciech Jaruzelski ogłosił stan wojenny na terenie całego kraju. Dla wielu decyzja kontrowersyjna, od lat badana i analizowana, budząca emocje środowisk politycznych i zwykłych ludzi.

Jestem optymistką. Z pamięci wyrzucam zdarzenia wiążące się z traumatycznymi przeżyciami. W rozmyśalniu na co dzień angażuję pamięć wybiórczą, przywołując momenty przyjemne jakie życie przyniosło mnie, moim bliskim i Polakom. Ostatnio, za sprawą wznowionego procesu generała Wojciecha Jaruzelskiego, złe wspomnienia z tamtych lat powróciły.

Prawda manipulowana


Morze atramentu wylano, analizując przyczyny jakie skłoniły generała i jego otoczenie do podjęcia tak brzemiennej w skutki decyzji - zarządzenia stanu wojennego. Rozważania na temat tych zaszłości przebiegają głównie na płaszczyźnie naukowej. Oceniają to historycy, poważni politycy i publicyści. Powstają liczne opracowania, których wiarygodność bywa podważana przez środowiska i osoby nie sympatyzujące z obozem politycznym autora. Bowiem wciąż powstają one raczej na zamówienie polityczne, zamiast obiektywnego przekazu prawdy historycznej.

Świadkowie historii


Każdy z nas "wcześniej urodzonych", nie posiadając wiedzy jaką dysponują osoby badające źródłowe materiały, zachował wspomnienia. W tamtych latach mieszkałam w "oku cyklonu" - Gdańsku. Pracowałam w centrum miasta w przedsiębiorstwie grupującym zakłady z całego województwa, produkujące pewien asortyment wyrobów spożywczych. Przy permanentnym braku wszystkiego mogłam uważać się za "szczęściarę", bo pracownicy takich przedsiębiorstw otrzymywali skromne przydziały produkowanych dóbr, z możliwością ich odpłatnego nabycia w miejscowym bufecie.

Trudna rzeczywistość


W owym czasie sklepy świeciły pustkami, a objęte systemem kartkowym artykuły, np. mięso i wędliny były tak podłej jakości, że osoby prowadzące dom z trudem przetwarzały to na jadalne posiłki. Tasiemcowe kolejki, walka o podstawowe dobra nie tylko spożywcze - bo niezwykle dotkliwym był również brak paliwa do samochodów - budowały nieprzychylną, wręcz wrogą atmosferę wobec władzy. W zakładach pracy dochodziło do napięć i buntów. Wybuchały strajki, a wstrzymanie ciągłości produkcji pogarszało i tak już dramatyczny deficyt towarów.

Zdarzały się przypadki użycia przemocy wobec kierowców wiozących zaopatrzenie. Wymuszano zatrzymanie samochodu, po czym następowało rozkradanie ładunku. Kiedy rozeszła się plotka, że zarządom firm władze wydały poufne polecenie wstrzymania dostaw, natychmiast pojawiły się utworzone na chybcika społeczne komisje sprawdzające zawartość magazynów i składów. Ludzie nie dawali wiary, że naprawdę są puste.
Bywało, że trafiające do magazynów partie towarów po włamaniu do nich, były rozkradane.

Obrazy z pamięci przywołane


Byłam naocznym świadkiem demolowania i plądrowania sklepów, a także ich podpalania. Widziałam, jak ze sklepów w centrum Gdańska mężczyźni w grupach lub w pojedynkę wynosili pralki, lodówki, bele materiałów, tekstylia upychając je w autach, różnych wózkach - nawet dziecięcych. Kobiety i nieletnie dzieci objuczone "zdobycznym" w pośpiechu podążały ulicami, by wrócić po więcej. Odgłos rozbijanych witryn sklepowych, podniecenie rabusiów i brak reakcji stróżów porządku publicznego, nielicznych przechodniów wprawiał w osłupienie i budził trwogę. Widziałam również, jak (pewno po zaspokojeniu apetytów na "państwowe"), podobne dobra w obfitości pływały w pobliskim kanale Raduni. Napady i rozboje nie należały już do rzadkości. Podpalano samochody, budynki użyteczności publicznej, a także mienie prywatne. Wśród mieszkańców niektórych dzielnic Gdańska zapanowała psychoza strachu.
Komunikacja trójmiejska była sparaliżowana, a braki energii elektrycznej dopełniały nieszczęścia. Nikt już nie panował nad niczym; zagościła anarchia w pełnej krasie. Tak dłużej być nie mogło!

Przywrócić porządek; za jaką cenę?


Generał Jaruzelski utrzymuje, że stanął wobec alternatywy: zaprowadzić porządek dostępnymi mu wówczas narzędziami, tzn. wprowadzić stan wojenny, czy nie przedsiębrać radykalnych środków i de facto dopuścić do destrukcji państwa polskiego. Druga możliwość bez wątpienia niosła interwencję państw ościennych w ramach "bratniej pomocy". Generał mówi: "wybrałem mniejsze zło".

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (47):

Sortuj komentarze:

"Zagościła anarchia", "zapanowała psychoza strachu"... - nie wszyscy dziś o tym pamiętają.

Komentarz został ukrytyrozwiń

+)
Chyba na swoje nieszczęście nie cierpię na alzheimera. Taaaa... Doskonały artykuł Pani Stefanio

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pisze pan Stefan Bratkowski w swym felietonie:

http://alfaomega.webnode.com/news/wszystko%20możliwe/

"Obrzydliwe jest dla mnie topienie ludzi w papierach bezpieki; robią to ludzie, którzy nie mają o niej pojęcia, na dobitek – ludzie złej wiary i złej woli. Ktoś, kto nie był jeszcze kimś, aż do połowy lat 70. nie mógł praktycznie odmówić rozmowy z bezpieczniakiem. Nie musieli się tak nachodzeni ludzie aż bać, to nie była kwestia bohaterstwa, tylko rozsądku; bezpieka, o czym się dziś zapomina, miała wiele sposobów, by człowiekowi zaszkodzić, „zrobić mu koło pióra”, a szachy uczą, że groźba jest silniejsza niż wykonanie. Kto już miał jakoweś doświadczenie, radził takiemu nagabywanemu, by mówił z głupia frant, że właśnie poradził się żony albo kolegów, co znaczyło, że wszyscy już wiedzą. Bezpieczniak, jak dziś wiemy, po rozmowie (albo i od razu) notował, co usłyszał, i to pozostawało w papierach delikwenta. Albo i z podpisem, że nie powie on nic o tych rozmowach, albo że będzie do dyspozycji, zobowiązany więc do „współpracy”. „Prowadzący” już za takiego „współpracownika” brał pieniądze, ale to byli żadni konfidenci, i albo się sami, nabrawszy doświadczenia, odżegnywali od kontaktów, albo z nich bezpieka rezygnowała po iluś tam rozmowach. I któż by miał pretensję do tego z Kaczyńskich, który coś tam podpisał, żeby uchronić się przed internowaniem? Drugiego nawet nie chcieli zamknąć…"

Polecam całość jako mocny przyczynek do artykułu i dyskusji.

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+) Dobre przypomnienie szarych dni tamtych czasów! Pamiętam, jak wymieniałem kartki na papierosy i kartki na wódkę na kartki na słodycze i kartki na mięso. Poza kartkami na półkach w sklepach był w zasadzie tylko ocet, a jak "rzucili" skarpety to się kupowało wg limitu i nie ważne było, czy już są potrzebne (bo kiedyś na pewno będą potrzebne i wtedy może nie rzucą), a kolorem kto by się tam przejmował - ważne, że w ogóle były. I pomyśleć, że mogło być gorzej...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Uważałam, że przy tak upolitycznionych opiniach o czasie przed i po stanie wojennym, warto uświadomnić tym co nie mogą znać i tym co mają pamięć raczej wybiórczą przypomnieć, jaka była wtedy nasza codzienność.

Dziękuję, że śledzisz poprawność używanego przez nas języka; to też ważne
Może niezbyt szczęśliwie użyłam tego wyrazu, ale wielu właśnie plecie od rzeczy.
Silą się na ocenę, powtarzając różne zasłyszane - od katedry do magla - opinie i to
chciałam wyrazić.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dzięki, że przypominasz młodszym o tym kawału naszej historii, jeszcze ze dwa pokolenia i o tym okresie będzie się tak mówić jak dziś o bitwie pd Grunwaldem.

I uwaga językowa do zapisków w komentarzach...
dywagować tz. mówić, pisać nie na temat a. od rzeczy.
Etym. - późn.łac. divagatio 'błądzenie' od łac. divagari 'zabłąkać się; zejść na manowce';

Komentarz został ukrytyrozwiń

Adrian, jeżeli zrozumiałeś, że z sentymentem wspominam okres poprzedzający stan wojenny, to gratuluję percepcji.
Przypomnę więc, że nie odnosiłam się "do ludzi którzy zapewnili nam takie atrakcje", ale pisałam o niezwykle trudnych warunkach w jakich egzystowali mieszkańcy Gdańska.
Twoje wspomnienia - wierzę - będą się mocno różniły, i to in plus, od naszych. I dobrze.

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+) Przeczytałam Stefanio z zainteresowaniem:) Ja też mam swoje wspomnienia: link

Komentarz został ukrytyrozwiń

każdy kiedy był młody będzie wspominał stare czasy jako dobre czasy;-) to czasy wspominamy??? czy ludzi , którzy zapewnili nam takie atrakcje?


to ja też powspominam pierwsze video Panasonic;-)))mmmm rozpływam się

Komentarz został ukrytyrozwiń

... tak, kto tego nie przeżył czy jest w stanie wczuć się w atmosferę tamych czasów? :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.