13 grudnia 1981 roku wczesnym rankiem, generał Wojciech Jaruzelski ogłosił stan wojenny na terenie całego kraju. Dla wielu decyzja kontrowersyjna, od lat badana i analizowana, budząca emocje środowisk politycznych i zwykłych ludzi.
Zobacz także:
Artykuły
(109)
Galerie
(34)
Średnia ocen
(4.75)
Miejscowość: Borkowo | Kraj: Polska
O mnie: Jestem ..... i to sobie cenię!
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Jolanta Paczkowska 14.12.2008 21:55
"Zagościła anarchia", "zapanowała psychoza strachu"... - nie wszyscy dziś o tym pamiętają.
Aleksander Kast 30.09.2008 19:18
+)
Chyba na swoje nieszczęście nie cierpię na alzheimera. Taaaa... Doskonały artykuł Pani Stefanio
Jadwiga Kowalczyk 25.09.2008 09:45
Pisze pan Stefan Bratkowski w swym felietonie:
http://alfaomega.webnode.com/news/wszystko%20możliwe/
"Obrzydliwe jest dla mnie topienie ludzi w papierach bezpieki; robią to ludzie, którzy nie mają o niej pojęcia, na dobitek – ludzie złej wiary i złej woli. Ktoś, kto nie był jeszcze kimś, aż do połowy lat 70. nie mógł praktycznie odmówić rozmowy z bezpieczniakiem. Nie musieli się tak nachodzeni ludzie aż bać, to nie była kwestia bohaterstwa, tylko rozsądku; bezpieka, o czym się dziś zapomina, miała wiele sposobów, by człowiekowi zaszkodzić, „zrobić mu koło pióra”, a szachy uczą, że groźba jest silniejsza niż wykonanie. Kto już miał jakoweś doświadczenie, radził takiemu nagabywanemu, by mówił z głupia frant, że właśnie poradził się żony albo kolegów, co znaczyło, że wszyscy już wiedzą. Bezpieczniak, jak dziś wiemy, po rozmowie (albo i od razu) notował, co usłyszał, i to pozostawało w papierach delikwenta. Albo i z podpisem, że nie powie on nic o tych rozmowach, albo że będzie do dyspozycji, zobowiązany więc do „współpracy”. „Prowadzący” już za takiego „współpracownika” brał pieniądze, ale to byli żadni konfidenci, i albo się sami, nabrawszy doświadczenia, odżegnywali od kontaktów, albo z nich bezpieka rezygnowała po iluś tam rozmowach. I któż by miał pretensję do tego z Kaczyńskich, który coś tam podpisał, żeby uchronić się przed internowaniem? Drugiego nawet nie chcieli zamknąć…"
Polecam całość jako mocny przyczynek do artykułu i dyskusji.
Bogusław Sielecki 24.09.2008 08:09
(+) Dobre przypomnienie szarych dni tamtych czasów! Pamiętam, jak wymieniałem kartki na papierosy i kartki na wódkę na kartki na słodycze i kartki na mięso. Poza kartkami na półkach w sklepach był w zasadzie tylko ocet, a jak "rzucili" skarpety to się kupowało wg limitu i nie ważne było, czy już są potrzebne (bo kiedyś na pewno będą potrzebne i wtedy może nie rzucą), a kolorem kto by się tam przejmował - ważne, że w ogóle były. I pomyśleć, że mogło być gorzej...
Stefania Najsarek 23.09.2008 22:36
Uważałam, że przy tak upolitycznionych opiniach o czasie przed i po stanie wojennym, warto uświadomnić tym co nie mogą znać i tym co mają pamięć raczej wybiórczą przypomnieć, jaka była wtedy nasza codzienność.
Dziękuję, że śledzisz poprawność używanego przez nas języka; to też ważne
Może niezbyt szczęśliwie użyłam tego wyrazu, ale wielu właśnie plecie od rzeczy.
Silą się na ocenę, powtarzając różne zasłyszane - od katedry do magla - opinie i to
chciałam wyrazić.
Andrzej Nowak 23.09.2008 20:01
Dzięki, że przypominasz młodszym o tym kawału naszej historii, jeszcze ze dwa pokolenia i o tym okresie będzie się tak mówić jak dziś o bitwie pd Grunwaldem.
I uwaga językowa do zapisków w komentarzach...
dywagować tz. mówić, pisać nie na temat a. od rzeczy.
Etym. - późn.łac. divagatio 'błądzenie' od łac. divagari 'zabłąkać się; zejść na manowce';
Stefania Najsarek 22.09.2008 11:24
Adrian, jeżeli zrozumiałeś, że z sentymentem wspominam okres poprzedzający stan wojenny, to gratuluję percepcji.
Przypomnę więc, że nie odnosiłam się "do ludzi którzy zapewnili nam takie atrakcje", ale pisałam o niezwykle trudnych warunkach w jakich egzystowali mieszkańcy Gdańska.
Twoje wspomnienia - wierzę - będą się mocno różniły, i to in plus, od naszych. I dobrze.
Ewa Kowalska 22.09.2008 10:33
(+) Przeczytałam Stefanio z zainteresowaniem:) Ja też mam swoje wspomnienia: link
Benedykt Kowalski 21.09.2008 22:32
każdy kiedy był młody będzie wspominał stare czasy jako dobre czasy;-) to czasy wspominamy??? czy ludzi , którzy zapewnili nam takie atrakcje?
to ja też powspominam pierwsze video Panasonic;-)))mmmm rozpływam się
Stefania Najsarek 21.09.2008 21:03
... tak, kto tego nie przeżył czy jest w stanie wczuć się w atmosferę tamych czasów? :)