Facebook Google+ Twitter

Historia zatacza koło

Ofiary, jaką poniosła Polska 10 kwietnia, nie da się porównać do niczego.

Odeszli od nas politycy - ludzie publiczni, których poczynania mogliśmy śledzić i obserwować przez wiele lat. Znane nam twarze udzielały wywiadów dla prasy i radia, swoje opinie wyrażali na antenie telewizji. Uczestniczyli w naszym życiu mimo tego, że nie każdemu było dane znać ich osobiście. Byli więc ludźmi nam bliskimi. Wielokrotnie chwaliliśmy lub potępialiśmy ich działania. Wielu z nas utożsamiało się z programem politycznym ich partii, ale zdarzało się, że nie podzielaliśmy tych poglądów, często wręcz krzywym okiem patrząc na ich poczynania. Jeszcze całkiem niedawno powszechnym tematem na arenie politycznej były zbliżające się wybory prezydenckie oraz przepychanki partyjne na szczyty władzy. To wszystko jest już nieważne. Wobec tragedii wszelkie spory polityczne poszły w niepamięć. Elita polityczna, ludzie, którzy pracowali całe lata, by móc objąć najważniejsze stanowiska państwowe, którzy tyle zrobili dla Polski, wreszcie bliskie nam, medialne osoby zginęły w katastrofie lotniczej 1 kwietnia 2010 roku.

Nie sposób ogarnąć myślami ogromu tragedii, która rozegrała się w niespodziewanym dla nas momencie, w miejscu nieopodal którego straciliśmy już 70 lat temu ważne dla państwa osobistości. Pada obecnie wiele pytań jak to się stało i dlaczego. Jak to jest możliwe, że codziennie setki samolotów pasażerskich ląduje bezpiecznie, a samolotowi prezydenckiemu się nie udało? Pojawia się już wiele spekulacji na ten temat. Podejrzewa się o wszystko i wszystkich, szuka winnych na siłę, oskarża bez żadnych dowodów. Ktoś usłyszał jedno słowo, do którego ktoś inny dopisuje już samodzielnie całą historię i przekonuje wszem i wobec, że tak właśnie musiało być, stwierdza, że wypadek był na pewno zaplanowany.

Bardzo dezaprobujące są obecnie tego rodzaju postawy, w zaledwie cztery dni po katastrofie. Powinniśmy zastanowić się raczej nad tym, co ta tragedia nam przyniosła i jakie znaczenie powinna dla nas mieć. Nie przypominam sobie, aby w Polsce scena polityczna była tak pojednana i pokojowo do siebie nastawiona jak obecnie. Czy musiało dojść do tragedii o tak wielkim wymiarze, aby politycy zakopali kość niezgody? Widocznie taką ofiarę musiała ponieść Polska, aby choć na chwilę cały naród mógł się pojednać. Zginął prezydent, najważniejszy reprezentant naszego państwa. Człowiek jak każdy, z wadami i zaletami. Był uosobieniem naszego narodu. Trzeba pamiętać, że jako prezydent dla Polski chciał zawsze jak najlepiej. Znał potencjał naszego państwa i wszystkimi siłami pragnął, by zdobyło silną pozycję zarówno w Unii Europejskiej jak i na arenie międzynarodowej. Zginęło najważniejsze dowództwo wojska polskiego, a więc także ludzie, którzy lata pracowali na najwyższe stopnie wojskowe oraz sumiennie służyli państwu. Nie żyje też wielu polityków których nieobecność z pewnością nie zostanie niezauważona. Zginęli nie tylko przedstawiciele państwa, ale także ludzie, przecież każdy z nich miał swój dom i rodzinę.

Tragedia naszego państwa ma więc wymiar nie tylko polityczny ale i ludzki. Warto zwrócić uwagę też na cel ich wizyty w Rosji, wszyscy chcieli złożyć hołd poległym w Katyniu również najwyższym przedstawicielom Polski, sprzed 70 lat. Historia zatacza więc koło, Polska po raz kolejny ponosi bolesną ofiarę. Może wiec warto zastanowić się chwilę i wyciągnąć wnioski, nim puścimy tragedię w niepamięć i powrócimy do spraw życia codziennego. Przemyślmy, co warto zmienić na stałe, a nie tylko na okres żałoby. Jak naprawić polską scenę polityczną, jak poprawić chłodne dotąd relacje z Rosją. Jedno jest pewne, jednocząca siła tragedii nie może pójść na marne.

Zobacz także:

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.