Facebook Google+ Twitter

Historie mroczne - ćwiczenia z anatomii z udziałem chóru

To nie gotycka historia o wampirach, czy upiorze w operze. Nic w tym stylu! "Wieczór w bibliotece" to impreza Biblioteki Akademii Medycznej w Gdańsku. Impreza niesztampowa. Po części medyczna, po części artystyczna...

Zaproszenie na imprezę / Fot. Biblioteka AMG Jeśli ktoś chce tylko przejrzeć zdjęcia - zapraszam do przerzucenia tego artykułu, tak jak często się "czyta" gazetę. Ale tym razem warto przeczytać o mrocznej historii, krojeniu trupów i anatomii diabła.

Wieczór w bibliotece nie musi być banalny.
W tym roku Biblioteka Akademii Medycznej w Gdańsku urządziła niestandardową imprezę.W niedzielny wieczór z okazji Dnia Bibliotekarza (a może, jak chcą feministki i feminiści - Bibliotekarza i Bibliotekarki; albo nawet odwrotnie) zadano kłam twierdzeniu, że tego rodzaju imprezy to nudna oficjałka. Tym razem było to wydarzenie z pogranicza nauki, sztuki i mistyki.Anna Grygorowicz - dyrektorka Biblioteki wśród gości / Fot. Biblioteka AMG

Akcenty wystawiennicze

Mamy bibliotekę? Musimy mieć papier! Najlepiej w okładkach, tak jak XVIII-wieczny atlas anatomiczny autorstwa Jana Adama Kulmusa. Starszy od Akademii i starszy od Biblioteki. Nieco młodszy od medycyny. Zdjęcie atlasu widać z lewej strony. Na kartach zapisane wnioski z krojenia nieboszczyków; pokazano zatem wnętrzności (w terminologii medycznej ta część człowieka nazywa się zapewne jakoś inaczej; zresztą nieboszczyk to w języku medycyny "zwłoki").

"Tabulae anatomicae" - dzieło J.A. Kulmusa z 1732 - atlas antomiczny w zbiorach Biblioteki AMG / Fot. Biblioteka AMGZbiory biblioteczne, podobnie jak węgiel, przechowuje się pod ziemią. Praca w bibliotece przypomina więc pracę "na kopalni". Jednak towar, choć również łatwopalny, wykorzystuje się nieco inaczej. I po wydobyciu nie składuje się go na hałdach. W związku z ograniczoną możliwością prezentacji, "na powierzchni" niektóre eksponaty pojawiły się w formie fotografii. Tak też udokumentowano i pokazano trochę osób i zdarzeń z historii Akademii. Wystawa nazywała się w "Homo legens", co na wszelki wypadek przetłumaczono, zapewne wiernie, jako "człowiek czytający". Wyjaśnienie warte uwzględnienia w czasach, gdy większość Polaków wyznaje maksymę Juliana Ursyna Niemcewicza: "Ja, co nigdy nie czytam, lub przynajmniej mało, wiem, że tak jest najlepiej, jak dawniej bywało" ("Powrót posła").

Akcenty muzyczne

Występ chóru zawsze jest ozdobą akademickich uroczystości. Tak było i tym razem - wystąpił Chór Akademii Medycznej w Gdańsku. Spóźniłem się na imprezę, więc chóru nie słyszałem (ani nie widziałem; sądząc jednak z fotografii, występ był udany). Gości poezją uraczył także zaproszony bard. Po poczęstunku, w trakcie występu nastrój był niebiański (niektórzy mówią: "odlotowy").

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.