Facebook Google+ Twitter

Historyczna babranina

1 sierpnia to dobry dzień na wspomnienia. Zwłaszcza w kraju, którego mieszkańcy kochają grzebać się w przeszłości.

Wcale nie będę oryginalny. Już teraz oficjalnie oświadczam, że cały tekst będzie miał wydźwięk negatywny - ale czy kogoś to specjalnie dziwi? Od 65 lat są tacy, którzy narzekają i uważają że powstanie było przejawem niepotrzebnej brawury i braku rozsądku, więc moja opinia zapewne utonie w morzu innych krytycznych zdań. Nie to chciałbym tu jednak rozstrzygać.

Prezydent powiedział dziś „to święto heroizmu i odwagi”. Dla uczestników Powstania z pewnością był to czas wyjątkowy (choć pamięć o nim raczej niewiele ma wspólnego ze świętowaniem), ale czy ci młodsi faktycznie muszą hołdować ich czynom? Z perspektywy czasu łatwo nam ocenić czy coś było błędem czy nie, przyznaję się - nawet nie próbuję się wczuwać w rolę ówczesnej młodzieży, bo to po prostu niemożliwe. Czas był wyjątkowo ciężki, emocje od długich lat aż kipiały... Prawdopodobnie powstanie MUSIAŁO w końcu wybuchnąć. Z tym się zgadzam i nigdy mi nie przyszło do głowy aby ten - bądź co bądź - fakt kwestionować. Przy każdej rocznicy nachodzi mnie jednak refleksja, czy jednak aby na pewno jest to wydarzenie które należy celebrować? Ba, żeby to było tylko jedno tragiczne wydarzenie, któremu poświęca się tak wiele uwagi. W tym wszystkim zastanawia mnie jedna rzecz - czy polska mentalność z góry zakłada wieczne rozpamiętywanie tego co nie wyszło, tego co było klęską i tego o czym najlepiej byłoby zapomnieć? „Świętowanie” nieudanych powstań czy zbrodni katyńskiej (tak, mamy takie święto państwowe) mija się chyba z celem. Dlaczego tak niewiele przywiązuje się uwagi do wydarzeń, które jednoznacznie można uznać za sukces naszego kraju? Fakt, mamy święto 3 maja, są obchody 4 czerwca, mamy dzień Solidarności i Wolności, pamięta się o 15 lipca, świętujemy także w pewnym sensie wejścia do Unii czy też NATO... Tylko jest jeden problem - mimo tego, że każde z tych wydarzeń pojedynczo dało Polsce więcej dobrego niż wszystkie powstania razem wzięte, to wciąż nie potrafimy oderwać się od stawiania na piedestale przegranej przeszłości. Jeśli ktoś myślał, że zerwaliśmy z romantyczną wersją martyrologii polskiego narodu - cóż pomylił się i to bardzo. Wciąż w nas pełno rozżalenia, poczucia krzywdy, pamięci o porażkach, ale mamy zadziwiającą umiejętność obrócenia tego w naszej świadomości w sukces i wydarzenia kluczowe dla rozwoju Polski. To co faktycznie pchnęło kraj do przodu za to skutecznie degradujemy do rangi codzienności.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (22):

Sortuj komentarze:

"Jeno odmień czas kaleki.
Zatrzyj groby płaszczem rzeki.
Otrzyj z włosów pył bitewny
Z tych lat gniewnych, czarny pył".
I nic więcej.
(Jeśli popełniłem błędy w interpunkcji - przepraszam)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Z Panem Tadeuszem nie zamierzam polemizować, bo najzwyczajniej nie wypada z racji różnic wieku. Twórczość Baczyńskiego znam aż nadto dobrze i pragnę jedynie jeszcze raz przytoczyć zdanie, które nagminnie zdaje się Pan pomijać :

"Z perspektywy czasu łatwo nam ocenić czy coś było błędem czy nie, przyznaję się - nawet nie próbuję się wczuwać w rolę ówczesnej młodzieży, bo to po prostu niemożliwe. Czas był wyjątkowo ciężki, emocje od długich lat aż kipiały... Prawdopodobnie powstanie MUSIAŁO w końcu wybuchnąć. Z tym się zgadzam i nigdy mi nie przyszło do głowy aby ten - bądź co bądź - fakt kwestionować."

a także : "Podobnie jest z Powstaniem Warszawskim, pamiętajmy o nim, ale nie czyńmy z niego punktu centralnego polskiej historii."

Na tym zakończę. Jeśli wciąż pozostajemy przy swoich zdaniach, to tak najwyraźniej być powinno. Szanuję cudze zdanie, zwłaszcza jeśli wygłasza je osoba o wiele bardziej doświadczona i mądrzejsza życiowo ode mnie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ja może jeszcze raz się powtórzę. Oddzielmy wyraźnie oceny zasadności wybuchu Powstania od ocen zachowań uwikłanych weń ludzi. I ani jednego, ani drugiego nie traktujmy doktrynalnie. Analizujmy, próbujmy zrozumieć.
Nie chodzi o nadmierne relatywizowanie postaw, a o uzmysłowienie sobie, przed jakimi wyborami to my możemy stanąć.
Jeśli ktoś twierdzi, że kieruje się w życiu żelaznymi zasadami, to chyba lepiej, jeśli wynikają one z przemyśleń i doświadczeń. Z postawionych sobie pytań. I udzielonych sobie samemu odpowiedzi. Aniżeli tylko ze " ślepej " wiary wszelakim " przywódcom "..?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Łukaszu! Niech Pan poczyta K. K. Baczyńskiego, może zrozumie Pan atmosferę tamtych dni. "...tych kilkudziesięciu dni walk" - to dwieście tysięcy ludzkich istnień. Mnie chodzi o to, aby ludzie nie zabierali głosu na tematy, których, dokładnie nie znają, ani ich nie czują. Wielcy znawcy problemu Powstania sprzeczają się i mają wątpliwości, co do swoich opinii. A Pan w sposób apodyktyczny wygłasza opinię, do której nikt nie powinien mieć wątpliwości. To dla mnie jest zadziwjające i bulwersujące. Taki młody, a już dyktator. Pan, zdaję się, jakoby nie chciał dociekać moich intencji.
A to wydarzenie z czwartego czerwca 89r. to przyniosło same , pozytywne skutki? Czy do tego nie ma żadnych wątpliwości?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Sprawa jest niezwykle delikatna.
Ale jestem absolutnie za tym, żeby kwestię Powstania "roztrząsać", analizować do bólu.
Jeżeli czcimy jakąś postawę, to róbmy to z pełną świadomością. Bezrefleksyjność wydaje mi się najgorsza.
A kogo czcimy ? Poległych ? Czy walczących i poległych ? To przecież nie to samo. A jeśli składamy hołd tym, którzy "zaatakowali", to tym samym potępiamy tych co pozostali bierni ? Złożoność sytuacji oraz "uwikłanie" jednostek w bieg zdarzeń jest tak wielka, że nie można wszystkiego uogólniać.
Wszystko po to, aby zrozumieć. I aby zdać sobie sprawę, do jakich wyborów w życiu może dochodzić. To już dużo, choć własnego zachowania do chwili sprawdzenia nigdy nie możemy być pewni.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Basiu, nie można dziwić się żółtodziobom , skoro ci już dorośli nie wiedzą co mówią. Całkowicie popieram Twoje zdanie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

-> a propos żałobnej biżuteii, to po powstaniu styczniowym, nosiło się z czarnego hebanu, medaliony, bransolety w kształce kajdanów. kajdanków.. a przede wszystkim łańcuchy różnej wielkości i form. Natomiast matki i żony zesłanych na Sybir robiły z włosów najbliższych plecione w drobne warkoczyki i te w grubsze . różne bransolety i naszyjniki.
Nikt nie musiał ukrywać powstańczej przeszłości ani związków rodzinnych z powstańcami.

Wracając do "babraniny"
Młode pokolenie po prostu nie rozumie, co to znaczy nie mieć wolności, co to kjadany, Sybir, nie być wolnym. Nie rozumieją, że wolność nie ma c e n y , bo jest najwyższą wartością, za która są w stanie oddać życie..To" babranie w historii". Nie mieć kultury , tożsamości nardowej i politycznej. Nie wiedzą co to jarzmo caratu i okupacja . Nawet nie ma już kto im swoich przeżyć opowiedzieć.
To tylko historia. Babranina w historii.
Jasne, że są tacy, którzy powiedzą, że to zależy od stanu ducha. Że wolność jest w naszej głowie.
Że można czuć się wolnym nawet więzieniu. Oczyiwiście też będę mieli rację.

Myślę, że młodzież zmęczona jest pouczaniem i wkładaniem im na siłe w głowę wielkich słow i całego
p a t o s u ideałów . Nikt nie lubi "łopatologii" . A to "babranie" odbierają jak grzebanie w ranach, lub "wieczne darcie szat". I trudno im się dziwić. Ja też nie lubię, wiecznie płakać rozpaczać i lać żal.

Cześć i Hołd oddając uczestnikom tamtych wydarzeń.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mam nadzieję, że Magda nie będzie mi miała za złe, jeśli powtórzę mój post tutaj napisany pod jej artem..
Dzisiaj 16:06

Skoro tak ze wszystkich stron rozbieracie Powstanie do naga. to opowiem Wam jak kuzynka mojej Mamy - ciotunia mi opowiadała. Miała 17-18 lat lat gdy wybuchło Powstanie, właśnie zdała mature konspiracyjną. Ona i jej rówieśnicy , strasza siostra i koledzy palili się do walki.
Bezczynność była hańbiąca , tylko walka zbrojna była ich celem, jedynym.!
Gdy już Powstanie wybuchło , co kilka godzin, co chwila, ktoś znajomy umierał. Gdy byli w ogniu, w piwnicy ciemnej, gdy 10 minut życia wisiało na włosku, należało się nim cieszyć. Gdy tyllko ucichło, i tak nie dało się spać. zresztą nie wiedziała kiedy śpi, a kiedy czuwa. Była tak cholernie zmęczona. A kiedy wreszcie, przypadkiem znalzli się obok siebie, w gruzach w ciemnej piwnicy, szczęśliwi nieprzytomnie, że jeszcze żyją, stało się. ! Jak żartowała potem, przy świście kul, bomb, oni kochali się. Przecież umrzeć i nie zaznać miłości, to byłoby szkoda . wielka szkoda! To było jej najpiękniejsze przeżycie i wspomnienie , najcudowniejsze chwile z Powstania. O świcie ich drogi się rozeszły. Spotkali sie dopiero w 1949, i pobrali.
Powstańcy na ogół nie chwalili sie swoim bohaterstwem, po pierwsze uważali tę walkę za coś zupełenie naturalnego i normalnego, a po drugie czasy były takie, jakie wiecie, a Powstańcy nie byli mile widziani przez władze socjalistycznej władzy ludowej.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Łukaszu , w tekście nie podoba mi się tytuł, reszta to Pana poglądy i z nimi dyskutować nie będę, chociaż przyznam , że się z nimi w 70% nie zgadzam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Tomaszu, ja jeszcze raz o tych żółtodziobach. Mam z nimi do czynienia przez okrągłe 10 miesięcy w pracy, ale też i w domu. I powiem, że generalnie nie jest z nimi tak źle. Wielu z nich to inteligentni, wrażliwi ludzie, a to, że ważna jest dla nich" fura, skóra, komóra" to normalne. To atrybuty współczesnej młodzieży. Ja biegałam z gitarą, wrzeszcząc niemiłosiernie jakieś piosenki, z żółtymi włosami na głowie, a moi rodzice załamywali ręce, że nie interesuje mnie historia Westerplatte, widocznego z mojego okna. I wyrosłam. Dzisiejsza młodzież, przynajmniej ta większa część, zna swoje miejsce i swoja wartość. Jasne , że nie dotyczy to wszystkich i jasne , że nie możemy tolerować złych zachowań w oczekiwaniu aż żółtodzioby wyrosną. Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.