Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

11030 miejsce

"Hobbit, czyli tam i z powrotem" – lekturowy kurs dojrzałości

Przygody Bilba Bagginsa w opowieści J. R. R. Tolkiena „Hobbit” po wielekroć poznawane wiodą czytelnika ku filozoficznym mądrościom, które chronią człowieka przed zejściem na manowce.

J. R. R. Tolkien, Hobbit, czyli tam i z powrotem, przeł. Maria Skibniewska, Wydawnictwo Iskry, Warszawa 2012 / Fot. okładka książki Dobra opowieść jest kluczem do niezwykłego świata literatury. Bestsellerowa przypowieść J. R. R. Tolkiena o Bilbie Bagginsie doskonale spełnia te wymagania. W magiczny świat wprowadza nawet tych, którzy na początku swej drogi życiowej nie zaznali uroków literatury, nie dali się im porwać. Nowe, ekskluzywne wydanie z okładką imitującą tajemną księgę magii, przygotowane przez Wydawnictwo Iskry, odpowiada na stałe zainteresowanie tym tytułem, obecne niezależnie od tego, iż książka jest lekturą szkolną. Popularność „Hobbita”, często wznawianego, w różnych edycjach, potęguje w ostatnich latach adaptacja filmowa, która skłania do przeczytania książki tych, którzy ulegli magii kina. Dzięki tej drodze mają szansę odbyć jeszcze jedną, głębszą i bardziej znaczącą niż kinie wędrówkę, która otworzy przed nimi tajemne drzwi do własnej wyobraźni i duszy.

„Hobbit, czyli tam i z powrotem” w przekładzie Marii Skibniewskiej, choć napisany językiem prostym, zrozumiałym dla najmłodszej grupy wiekowej, nie traci swych walorów dla wymagającego czytelnika fantasy. Często stanowi wprowadzenie do Władcy Pierścieni, zgodnie z intencją autora, ale bywa, że po opis podróży Bilba, mającej miejsce w przedakcji trylogii, ukazującej wojnę o pierścień, sięgają ci czytelnicy, którzy zdążyli doskonale zaznajomić się z drużyną pierścienia. Dziecięca historia, będąca preludium Władcy Pierścieni, zamienia się dla wyrobionego czytelnika w wędrówkę, pogłębioną o świadomość fundamentalnych zagadnień, jakie zostały metaforycznie w niej poruszone. Rychło się okazuje, że Tolkienowska wizja natury, człowieka, świata jest zaproszeniem do refleksji nad współczesnymi dylematami egzystencjalnymi i cywilizacyjnymi. Z tego też względu do „Hobbita” powraca się tak, jak do „Alicji w Krainie Czarów” czy „Kubusia Puchatka”.

„Otacza cię szeroki świat: możesz się w nim zamknąć, lecz nie uda ci się na zawsze od niego odgrodzić” – tę myśl elfa Gildora skierowaną do Froda, nie sposób odnieść również do dorastającego w drodze do heroizmu Bilba Bagginsa. Zarówno jeden, jak i drugi bohater nie może uniknąć wyzwań, jakie stawia przed nimi świat zewnętrzny. Trzeba niejednokrotnie stawić czoła zadaniom, wykraczającym poza ramy codziennego zdobywania pożywienia, dokonywać trudnych wyborów, mających tak dobre, jak i złe konsekwencje. Bilbo, przed którym pojawiają się nagle nieprzewidywalne niebezpieczeństwa, staje się zatem w wyniku lektury – mimo że jest hobbitem – typowym człowiekiem, z jakim identyfikuje się z reguły każdy czytelnik. Jest przywiązany do swego domu, ustalonego trybu życia, rutyny, wygód i prostych przyjemności takich, jak jedzenie, picie. Rozterki, wahania, lęki, marzenia, oczekiwania Bilba czynią go w pełni tożsamością bliską współczesnemu człowiekowi. Z pewnością to zjawisko na równi z wartką, dynamiczną akcją, obfitującą w groźne, niesamowite zdarzenia, decyduje o popularności „Hobbita”.

Lektura książki jest przygodą. Bez wątpienia taką ofertę daje opowieść Tolkiena „Hobbit”. Współodczuwanie przeżyć bohatera sprawia, że czytelnik staje się pod wpływem jego doświadczeń mądrzejszy, zdolny do oceny sytuacji, w jakich wraz z nim uczestniczył. Po przeczytaniu przygód Bilba może sobie uświadamiać, że wszechobecne w życiu zmartwienia i niesprawiedliwe zrządzenia losu, stanowią wyzwania, które hartują naturę człowieka. Konieczność pokonania niebezpieczeństw wyzwala bowiem drzemiące w nim pokłady energii, zdolnej do walki z przeciwnościami losu. W tym działaniu znaczenie zyskują wartości wyższe, takie jak przyjaźń, a dzięki temu dokonuje się rozwój moralny i intelektualny. Trudno przecenić wartość opowieści, która nie tylko rozwija wyobraźnię, wprowadza w reguły świata literackiego, ale także uczy podstawowych egzystencjalnych umiejętności przetrwania.

J. R. R. Tolkien, Hobbit, czyli tam i z powrotem, przeł. Maria Skibniewska, Wydawnictwo Iskry, Warszawa 2012, s. 280.

Czytaj także: „Hobbit i filozofia” – podróż w głąb siebie

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

A ja myślę, że każdy czytelnik przechodzi pewne czytelicze fazy.

Juliusz Verne zafascynował mnie najpierw swoimi powieściami podróżniczymi, a potem fantastyczno-naukowymi. Po nim nastał Lem przez którego łykałam każdą fantastykę publikowaną w popularnonaukowym miesięczniku Problemy.

Aż w którymś momencie wyrosłam z literackiego gatunku science fiction i mimo szczerych chęci nie udało mi się wykrzesać dość cierpliwości, by dać się wciągnąć Harry Potterowi, Władcy Pierścieni, Wiedźminowi itp. Po prostu nudzą mnie historie z elfami, trollami, koboldami, jednorożcami i wszelkiego typu postaciami wymagającymi myślenia irracjonalnego.

To bynajmniej nie znaczy, że neguję literaturę tego typu.
Po prostu "wypadłam z gry", gdyż należę do już minionego świata... -;))

Komentarz został ukrytyrozwiń

To prawda, preferencje są różne, a przy tym ewoluują... Niektórzy w młodym wieku, kiedy stawiają pierwsze kroki w czytelnictwie, a twierdzą, że nienawidzą czytać, stają się miłośnikami Tolkiena. Potem jednak otwierają się także na inna literaturę. Droga do książek prowadzi przez inne książki. Fantasy wymaga pewnych kluczy dostępu, jak wiadomo, no i jak zresztą każda literatura. Myślę, że kiedy się je odnajdzie, może - w tych głębszych warstwach znaczeniowych - zainteresować każdego.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie, Marku, po prostu każdy z nas ma inny gust i preferencje literackie. Ja akurat wolę inną literaturę; Tolkien czytałem tylko w takim zakresie, w jakim nakazywały mi obowiązki zawodowe (na szczęście nie jest w lekturze obowiązkowej).

Komentarz został ukrytyrozwiń

A może Krzysztofie świadczy to źle o nas? Podzielam Twoje zdanie i niechęć do Tolkiena. Próbowałem się przełamać z czysto snobistycznych pobudek i... nie udało się... Po kilku stronach książka sama się zamykała...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękuję, Dzieje się jednak tak, że młodzi ludzie sięgają po "Hobbita" bez większego oporu...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nawet najlepsza recenzja nie przekona mnie do Tolkiena, a zwłaszcza Hobbita.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.