Facebook Google+ Twitter

Hoch wie nie – Falco

Od ostatniego wydawnictwa poświęconego Falco minęło już kilkanaście dobrych miesięcy, przez co czasem może się wydawać, że świat zapomniał o tym nieżyjącym artyście.


Okładka wydawnictwa dwupłytowegoOd ostatniego wydawnictwa poświęconego Falco minęło już kilkanaście dobrych miesięcy, przez co czasem może się wydawać, że świat zapomniał o tym nieżyjącym artyście. Jednak nic bardziej mylnego. W tym roku obchodzimy okrągłą, pięćdziesiątą rocznicę jego urodzin, oraz mniej okrągłą, ale równie ważną dla jego fanów, dziewiątą rocznicę śmierci Johanna (Hansa) Hölzela. Z tej okazji wytwórnia SONY BMG Germany wydała 2 lutego najnowszą na rynku kompilację przebojów tej gwiazdy lat 80. i 90. W niniejszej recenzji postaram się ukazać subiektywnym (jak zwykle) okiem, moje przemyślenia odnośnie tego wydawnictwa.

Edycje, Edycje...

Wydawnictwo ukazało się w trzech wersjach. W moje ręce trafiła wersja składającego się z dwóch krążków CD w wariancie bonusowym, zawierającej jeden dodatkowy utwór jeszcze z czasów panowania nośników winylowych. Oprócz standardowego wydawnictwa CD mamy do wyboru także edycję DVD – siłą rzeczy ciekawszą dla kolekcjonera i fana.

Spojrzenie I

Moja przygoda z Falco zaczęła się w sierpniu 2006 r. od kompilacji „Final Curtain: The Ultimate Best of Falco”. Dzięki temu wydawnictwu wszystko się zaczęło, być może, dlatego „Hoch wie nie” traktuje jako coś wyjątkowego i osobistego, taką swoistą kontynuację jego twórczości, choć dla zdecydowanej większości to tylko kolejna kompilacja.

Technika

Słuchałem już wielu kompilacji przebojów Falco, ale przyznam szczerze, że tą jestem naprawdę pozytywnie zaskoczony. Czynnikiem wyróżniającym ostatnie wydawnictwo od pozostałych jest niewątpliwie jego jakość oraz dbałość o szczegóły. Utwory wpadły do miksera i zostały „wyczyszczone”. Zabieg ten „odmłodził” je i podniósł do standardu cyfrowego, wychodząc z krainy analogowych czeluści. Jakość przygotowanego materiału można zauważyć już przy pierwszym odsłuchu.

Spojrzenie II

Trzymam w ręku wydawnictwo, okładka jest prosta, nieskomplikowana. Biało-kremowe tło z wydrukowanym podpisem Falco. Ów podpis przewijał się przez szereg jego płyt i singli. Sam kolor okładki, choć to wydaje się banalne, przemawia do mnie spokojem, wyciszeniem, a jednocześnie przywołuje czasy, które już w muzyce nie powrócą.

Od środka

Znaczenie tytułu wydawnictwa, „Hoch wie nie” niesie w sobie pewne przesłanie. Jest ono uniwersalne szczególnie dla fanów Falko, którzy wciąż o nim pamiętają. Wysoki, wielki, znakomity, czy też dostojny, jak podaje słownik języka niemieckiego dla wyrazu „Hoch” odzwierciedla istnienie legendy muzyki, jaką stał się Falco. I takie też jest rocznicowe wydawnictwo. Podniosłe, bardziej dojrzałe, odróżniające się od wcześniej wydanych kompilacji.

Muzyka

„Hoch wie nie” jest kompilacją nieprzeciętną. W jej skład wchodzi w zależności od edycji, od 33 do 34 utworów umieszczonych zgrabnie na dwóch płytach CD. Zawartość wydawnictwa stanowi przekrój całej niemal 20-letniej jego twórczości. Począwszy od „Der Kommissar” przez „Jeanny”, „Wiener Blut”, „Data De Groove”, aż po „Titanic”, „Out of the Dark” czy „Tribute to Falco (radio mix (the bolland project feat. Alida)”. Prawdziwymi perłami tego wydawnictwa są w zasadzie dwa ostatnie utwory w wersji limitowanej. Mowa o specjalnej „jubileuszowej” wersji utworu „Männer des Westens”, która odświeżona wyszła spod ręki producenta utworu „Naked”, a także współkompozytora „Out of the Dark” - Thorstena Börgera. Drugim utworem dostępnym tylko w wersji limitowanej jest „Urban Tropical” znany szerzej fanom wyłącznie z singla/winyla „Rock Me Amadeus” wydanego w 1985 roku.

Spojrzenie III / Podsumowanie

„Hoch wie nie” jest dowodem na to, że kompilacji takich jak ta, nigdy dość, po warunkiem, że będą one lepsze niż poprzednio wydane i nie będą pojawiać się z chęci zarobienia dodatkowych pieniędzy na czyjejś śmierci. Osoby odpowiedzialne za stworzenie tego „Pomnika Falco” naprawdę stanęły na wysokości zadania, oddając produkt dopracowany i mający własną osobowość, co wśród kompilacji jest niezmierną rzadkością. Wielką pracę w tym projekcie wykonał Thorsten Börger, który podjął się ponownego zmiksowania „Männer des Westens”. Efekt jego pracy jest naprawdę zaskakujący. Ten ponad dwudziestoletni utwór zyskał zupełnie nowe, bardziej dynamiczne brzmienie, nie tracąc klimatu, jaki towarzyszył oryginałowi. Wszystko wskazuje na to, że Falco nie tylko przez fanów nie został zapomniany, ale także przez ludzi, z którymi pracował.

Smutne w tej całej radosnej opowieści jest to, że na polskich stronach SONY BMG nie znalazłem informacji o planowanym wydaniu wydawnictwa na rynek polski, nie pierwszy raz zresztą. Dzięki Bogu za rodzinę za granicą ;) Mimo to polski oddział SONY BMG powinien przemyśleć sprawę wydania tego wydawnictwa, tak samo jak innych, które na polskim rynku nie ukazały się.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.