Facebook Google+ Twitter

Holandia już nie taka gościnna

Tolerancja i przestrzeń do życia dla każdej z kultur, narodowości i religii była znakiem firmowym Holandii przez wiele lat. Obecnie jednak system wielokulturowego społeczeństwa oraz polityka asymilacyjna rządu są coraz częściej krytykowane.

Creative Commons / Fot. http://pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Plik:Netherlands.jpg&filetimestamp=20090821195121Holandia jest jednym z najbardziej zróżnicowanych pod względem etnicznym społeczeństw w Europie. Polityka otwartych granic w latach 70-tych i 80-tych, spowodowana dobrą koniunkturą gospodarczą oraz wiarą w ideę globalnej wioski, zachęciła wielu imigrantów do osiedlenia się w Holandii. Obecnie ponad 25% społeczeństwa tego kraju stanowią obcokrajowcy. Pierwsza dekada XXI wieku przynosi jednak zmiany. Ostry kryzys gospodarczy oraz niepokojące wyniki badań społecznych i statystyk skłaniają coraz większą liczbę Holendrów do smutnej refleksji- imigranci są nie tylko obciążeniem finansowym, przodują w kartotekach policyjnych i zaczynają coraz odważniej domagać się przywilejów, ale i stanowią zagrożenie dla holenderskiej kultury i stylu życia.

Pojawienie się partii Pim Fortuyna w 2001 roku było pierwszym sygnałem nadchodzących zmian. Dzięki swojej niezaprzeczalnej inteligencji, potrafił on uzasadniać kontrowersyjne stwierdzenia i krytyczne opinie wobec wyznawców islamu. Z kolei jego homoseksualizm i ekstrawagancki sposób bycia przekonywały także i młodych nowoczesnych Holendrów. Jego stwierdzenie, że "Holandia to już wystarczająco pełny kraj. 16 milionów Holendrów to i tak dużo" padł na podatny grunt, Holandia to kraj najgęściej zaludniony na świecie. Nawet morderstwo ekscentrycznego przywódcy w 2002 roku nie zakłóciło wzrostu popularności szerzonych przez niego idei.
Miejsce Fortuyna w tej części sceny politycznej zajęła Partia Wolności (Partij voor de Vrijheid, PVV) z Geertem Wildersem na czele. Posiada on zdecydowanie mniej uroku osobistego, niż poprzednik, ale dzięki agresywnej polityce i kryzysowi gospodarczemu PVV w czerwcu tego roku weszła w skład koalicji rządowej.

Śledząc tytuły prasowe, można odnieść wrażenie, że i media zaczynają krytycznym okiem patrzeć na poczynania mniejszości narodowych. Pierwsze były doniesienia o mniejszości muzułmańskiej, która domaga się wprowadzenia specjalnego rzędu miejsc dla muzułmańskich kobiet w kinach. Następnie wydziały policji w Amsterdamie i Rotterdamie ujawniły, że odsetek przestępstw z udziałem holenderskich nastolatków marokańskiego pochodzenia niepokojąco rośnie. Był również i polski akcent, drogówka holenderska wykazała zaniepokojenie coraz większą liczbą naszych rodaków wsiadanych za kółko pod wpływem alkoholu. W maju b.r. ośrodek badań ekonomicznych NYFER na zlecenie Partii Wolności opublikował badania, z których wynika, że imigracja w Holandii kosztuje podatników rocznie 7.2 miliarda Euro. Szokujący wynik badania odbił się szerokim echem i skłonił, nawet liberalnych polityków, do wysunięcia tezy, że w czasach kryzysu należy obniżyć koszty imigracyjne, a co się z tym wiąże i liczbę samych imigrantów. PVV wywarła skuteczny nacisk na swojego koalicjanta VVD, w efekcie czego początek 2011 roku ma zaowocować nowymi zaostrzonymi przepisami regulującymi politykę imigracyjną.

Pojawił się i pozytywny akcent. Dzisiaj na stronie Radio Netherlands Worldwide opublikowano wynik corocznego raportu Holenderskiego Biuro Statystycznego (CBS), który porównuje pierwsze pokolenie dzieci imigrantów w stosunku do swoich rodziców. Raport donosi, że nowe pokolenie radzi sobie lepiej w szkołach, choć nadal odstaje od swoich rodowitych holenderskich kolegów. Podobnie obiecująco przedstawia się poczucie holenderskiej tożsamości narodowej, gdzie młodzi wypadają o wiele lepiej od swoich rodziców. Co ciekawe, nowa generacja coraz częściej dokonuje wyboru partnera lub partnerki spoza własnego kręgu kulturowego. Niepokojące wnioski pojawiły się w dziedzinie przestępczości, gdzie udział dzieci imigrantów, głównie z Turcji i Maroka, nieustannie rośnie. Według raportu najszybciej powiększającymi się mniejszościami w Holandii są przybysze z Somalii, Afganistanu, Polski, Bułgarii i Chin.

Stosunek Holendrów do imigracji, szczególnie tej pozaeuropejskiej, można mierzyć poparciem dla Partii Wolności, która w wyborach w czerwcu 2010 osiągnęła zaskakujący trzeci wynik, z
16% poparciem,wchodząc tym samym w skład rządzącej koalicji. To początek nowego rozdziału PVV, która z niszy politycznej wchodzi na salony, osiągając realny wpływ na politykę Holandii.

Dodając kilka słów od siebie, chciałabym podzielić się z Państwem osobistymi obserwacjami, jako rezydentki tego kraju. Stosunek Holendrów do imigrantów nie jest jednolity. Polacy wśród tej grupy mają opinię ludzi wywodzących się z tego samego kręgu kultury europejskiej, co czyni nas naturalnie bliższymi. Oprócz upodobań do częstej konsumpcji alkoholu i mało imponującej umiejętności języków obcych, znani jesteśmy z życzliwości i ciężkiej pracy.



Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

polak na zawsze
  • polak na zawsze
  • 13.03.2012 14:07

Najzabawniejsze ze ten portal zalozyl jebany zydek, powinien siedziec cicho na dupie a nie sie polakmi zyd jebany zajmuje.

Komentarz został ukrytyrozwiń

To nic nowego. Nie tak dawno widzieliśmy jak Francja-elegancja rozprawiała się z Cyganami.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 27.11.2010 12:09

I przestańmy się dziwić:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie tylko Holandię czeka ten problem. Ścieranie się różnych kultur ma swoje pozytywne strony i nie można o tym zapominać.

Komentarz został ukrytyrozwiń

> znani jesteśmy z życzliwości i ciężkiej pracy.

Jak miło usłyszeć takie słowa. :)
Ciekawy artykuł. 5*

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.