Facebook Google+ Twitter

Hołownia nie będzie przedstawiał swoich poglądów w "Newsweeku"

Czy to dobrze, że ceniony publicysta katolicki wycofał się z przedstawiania swoich poglądów na łamach popularnego tygodnika?

Wielu ludzi, którzy są daleko od Boga i którzy nie żyją sprawami Kościoła, czyta felietony i książki Szymona Hołowni. Pod wpływem jego twórczości może niekoniecznie się nawracają czy w jakiś gwałtowny sposób zmieniają swój światopogląd na bardziej katolicki. Hołownia bowiem wcale nie moralizuje, a każdemu jego artykułowi przyświeca myśl „nie przyszedłem pana nawracać”.

„Odszedłem z "Newsweeka", bo tygodnik w ostatnim czasie wyznaczył sobie jasną linię redakcyjną, a ja linii redakcyjnych nie lubię. Z tą ponadto jest mi nie po drodze, jestem zmęczony tłumaczeniem się w każdym numerze z okładek poprzedniego wydania, a koledzy czują się zmęczeni faktem, że w każdym numerze krytykuję ich za ich własne pieniądze. A ja nie mogę inaczej, bo co chwila czuję się wywołany do tablicy. Mamy więc spór, ale nie ma złości. Rozstajemy się, ale nie zamykamy sobie przecież drogi do okazjonalnej współpracy” – pisał Hołownia, uzasadniając swoje odejście z tygodnika Tomasza Lisa.

Jest taki pouczający fragment Ewangelii wg św. Marka, w którym Jezus w czasie rozsyłania uczniów, zwraca się do nich słowami „Gdziekolwiek wejdziecie do domu, zatrzymajcie się tam, aż do czasu, gdy będziecie opuszczać to miejsce. Jeśli w jakiejś miejscowości was nie przyjmą i nie zechcą was słuchać, wyjdźcie stamtąd i strząśnijcie pył z waszych nóg, na świadectwo dla nich”. Odejście Hołowni z „Newsweeka” było takim ewangelicznym strząśnięciem
pyłu z nóg.

Uważam, że katolicy nie powinni uciekać od mediów laickich, które wobec Kościoła mają stosunek obojętny, a nawet wrogi. Idealnym, co nie oznacza, że niemożliwym, modelem mediów, są według mnie takie, które prezentują różne poglądy, umożliwiają istnienie wokół siebie różnych punktów widzenia. Komentowanie wielu wydarzeń w świetle nauki katolickiej i wyjaśnianie trudnych problemów wiary nie jest w dzisiejszym świecie łatwe, a Hołowni się to udawało. Nie chował się ze swoją wiarą gdzieś w okopach mediów katolickich, lecz wychodził na tereny Kościołowi nieprzychylne, używając siły argumentu, a nie argumentu siły.

Hołownia odszedł z "Newsweeka", bo nie chciał być "pożytecznym idiotą". Zarówno dla niego, jak i wydawcy, komfortowe nie było to, że felietonista będzie walczył piórem z każdymi tezami tygodnika, które uderzały w Kościół (a takich było coraz więcej). Teraz żaden "wewnętrzny wróg", a za takiego moim zdaniem uchodził piszący felietony Hołownia, nie będzie przeszkadzał 'Newsweekowi" w obijaniu Kościoła.

Znajdź nas na Google+

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (9):

Sortuj komentarze:

erk
  • erk
  • 14.08.2012 00:06

Hołownia,idol nastolatków poszukując swego miejsca na Ziemi,a szczególnie poszukujących swej seksualności.Hołownia,mentor pań w wieku balzakowskim będących w stanie permanentnego, religijnego nawiedzenia.Koleś,jak sam o sobie, mówi "wybrany przez boga" i powołany przez niego do głoszenia wszem i wobec jego prawa,prawdy i czego tam jeszcze.Hołownia- i wszytko w temacie jak mówią nielaty.Hołownia, chodzący dowód na nieistnienie boga.Każdego boga.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Łukasz
  • Łukasz
  • 11.08.2012 19:35

Na religii w szkole nauczano mnie, że Kościół to wspólnota. Ale teraz wiem już, że to nieprawda. Kościół to instytucja, taki hipermarket z "promocjami na zbawienie". Pan Hołownia jest jednym z kasjerów w tym hipermarkecie. Jego książki, o których wspomniałeś, sprzedają się jak świeże bułeczki w tym hipermarkecie, dlatego zrobi wszystko, żeby obronić hipermarket od złego.

Wszystkim, którzy uważają Hołownię za liberalnego przypominam jego autorski program w TVP1 "Po prostu pytam", który odsłaniał jego inną twarz - tę prawdziwie zajadłą i konserwatywną, a nie "mamtalentową" ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń
Łukasz
  • Łukasz
  • 11.08.2012 19:27

>Zarówno dla niego, jak i wydawcy, komfortowe nie było to,
>że felietonista będzie walczył piórem z każdymi tezami tygodnika,
>które uderzały w Kościół (a takich było coraz więcej).

Jakimi "tezami"? Chyba FAKTAMI? Renata Kim przedstawiła w swoich artykułach sprawy, które istnieją - uprawianie seksu księży z kobietami, a nawet (o zgrozo!) z dziećmi (odsyłam do poprzedniego wydania Newsweeka), posiadanie dzieci, utrzymywanie tych dzieci, nakłanianie do aborcji. To są fakty, a nie tezy, Przemku. Z faktami nikt nie powinien walczyć, a Hołownia starał się to robić.

Dziwię się, że ktoś może rozumieć przedstawianie takich faktów jako "uderzanie w Kościół".

Komentarz został ukrytyrozwiń
 ad Rem
  • ad Rem
  • 11.08.2012 17:55

Jeśli ujawnianie przewin księży jest " obijaniem Kościoła " to czegoś tu nie rozumiem .

Komentarz został ukrytyrozwiń

Porozmawiajmy o problemie, nie o konflikcie personalnym i dorabianych do tego później teorii.

Przyczyną bezpośrednią ( przynajmniej od tego się zaczęło) był stosunek do danych na temat zachowań księży.

Hołownia skrytykował dane, poddając w wątpliwość ich rzetelność, ale ani nie udowodnił braku odpowiedniej metodologii przy gromadzeniu danych ( nawet się im nie przyjrzał bliżej), ani nie przedstawił danych z innych źródeł. Po prostu wyraził opinię w oparciu o własne wyobrażenia.

A dane ze źródła są na wyciągnięcie ręki. W instytucji, z którą Hołownia się identyfikuje.

Więc może zamiast pisać o tym, co się wydaje, warto sięgnąć do źródeł.

/Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam/


Oczywiście, patrząc z różnych punktów widzenia, można problem umniejszać lub wyolbrzymiać, ale jak ktoś coś podważa ot tak sobie, to niech się nie dziwi późniejszym reakcjom.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo mądra analiza bardzo mądrej (jak się wydaje) decyzji.

Komentarz został ukrytyrozwiń
miś
  • miś
  • 11.08.2012 11:30

Chorążewicz pisz najlepiej o ogródkach działkowych i kwiatkach. To nalepsze z najgorszego co robisz i piszesz na W24

Komentarz został ukrytyrozwiń
moherka
  • moherka
  • 11.08.2012 11:19

Nikt nie jest ciekaw wyjasniania trudnych problemow wiary przez Holownie.W sprawach wiary nie trzeba nic tlumaczyc ani wyjasniac.Wiara jest czysta,problemy robimy sobie sami.Wiecej wiary a mniej polityki.Kosciol jest miejscem modlitwy.Ksieza i biskupi powinni isc przykladem a nie zawsze tak jest.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Andrzeju, czytałem Newsweeka przed przyjściem Tomasza Lisa bardzo regularnie i mam ogromny szacunek dla Szymona Hołowni za jego artykuły które lubiłem czytać. Jetem także pewny na 95%, że Hołownia nigdy nie pójdzie pracować do ojca-dyrektora, bo to dwa odmienne poglądy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.