Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

61797 miejsce

"Homer i Langley" E.L. Doctorowa - recenzja powieści niebanalnej

Nowa powieść E.L. Doctorowa jest przesiąknięta mocną ironią i karykaturą społeczeństwa. Uderza w ton satyry na amerykańskie obyczaje, lecz w ostatecznym rozrachunku, do śmiechu nam nie jest.

 / Fot. www.swiatksiazki.plEdgar Laurence Doctorow to pisarz nietuzinkowy. W swoich utworach krytycznie zestawia atmosferę amerykańskiej rzeczywistości, z istniejącym ustrojem społecznym. Sięgając po kolejne dzieło Doctorowa, z rozmysłem pisałam się na spotkanie z mistrzem ignorowania współczesnego świata. Spotkanie to, jak najbardziej się udało.

"Homer i Langley", niczym wehikuł czasu, przenosi czytelnika do miejsc, w których koncentrowało się życie Ameryki. Wraz z Doktorowem, podążamy do Nowego Jorku na spotkanie z ekscentrycznymi braćmi żyjącymi na przełomie XIX i XX wieku. Akcja powieści cofa się, by za chwilę wybiec naprzód, bowiem czas stanowi w tej powieści niekrępujące ramy. Retrospektywne spojrzenie na życie braci, otwiera nam furtkę do ich wewnętrznego i osobliwego świata. Autor sugestywnie i wnikliwie wykłada ich koleje życia, trzyma czytelnika w napięciu i skłania do zajęcia własnego stanowiska.

Homer jest jednym z głównym bohaterów. Bez ogródek, obiektywnie relacjonuje swoją rodzinną historię. W młodym wieku stracił wzrok, jednakże swojego kalectwa nie traktuje jako dramatu, nauczył się żyć muzyką, uważał, że wzrok jest największym oszustem. Jego opiekunem i przewodnikiem staje się Langley. Mimo dyskursu między osobowościami braci, stają się oni sobie bardzo bliscy, zwłaszcza gdy dochodzą do wniosku, że życie światowe, puste i hałaśliwe, im nie odpowiada.

Langley jest ofiarą Wielkiej Wojny, która pozostawiła w nim głębokie rany. Codzienne studiowanie, kolekcjonowanie gazet, stanowi cieniutką nitkę łączącą go ze światem zewnętrznym. Z biegiem czasu, odcina się od społeczeństwa. Sterty gazet walające się po kątach, kupowane na kilogramy mundury wojskowe, ford T, który staje się elementem wystroju salonu, zaszokowałby, bądź co bądź, nawet współczesnych ekscentryków. Po co to wszystko? Langley odczuwa sens swoich działań, lubi cytować poetę: "Jestem mną i co, do cholery, mogę z tym zrobić!... Ja, poważny badacz bezużytecznych rzeczy".

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.