Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

3870 miejsce

Homo ludens: Człowiek bawiący się

Każdy z nas grał w co najmniej kilkadziesiąt gier w trakcie swojego życia. Od najmłodszych lat towarzyszą nam rozmaite gry. Po co ciągle gramy?

 / Fot. Emilie LauzonPlanszowe, karciane, zręcznościowe, logiczne to tylko niektóre typy, w których rywalizowaliśmy o zwycięstwo. Podchody, berek, klasy dziś już niepopularne, ale na obozach szkolnych były źródłem wielu emocji. Nudne lekcje czy wykłady pozwalało przetrwać kółko i krzyżyk lub gra w statki. Ciekawe jest to, że w zależności od warunków i dostępności dóbr gry mogą być bardzo proste lub skomplikowane. Czy dziś rzucając kostką na ekranie komputera zastanawiamy się jaki jest właściwie cel gry?

Odpowiedź jest prosta, dla przyjemności. Johan Huizing uznał, że u podstaw ludzkich działań leży gra, współzawodnictwo i zabawa. W swojej książce pt. „Homo ludens” (czyli człowiek bawiący się) wydanej w 1938 r. zwraca uwagę, że zjawisko gry występuje także w świecie zwierząt. W ten sposób uczą się one przetrwania oraz rozwijają swoje umiejętności. Człowiek natomiast gra dla przyjemności, a gry stanowią o rozwoju kultury. Huizing definiuje grę jako dobrowolną aktywność, którą świadomie oddzielamy od zwyczajnego świata jako mniej poważną a jednocześnie absorbującą gracza w sposób intensywny. Czynność ta nie jest powiązana z korzyścią materialną i nie da się z niej czerpać zysków. Gra odbywa się w swojej własnej przestrzeni zarówno w miejscu, jak i czasie, zgodnie z ustalonymi regułami i w określonym porządku.

Gry towarzyszą człowiekowi od niepamiętnych czasów. Najstarsze gry planszowe odnalezione zostały w Mezopotamii. W starożytnym Rzymie i Egipcie grano w kości. Bohaterka mitów greckich, Fortuna potrafiła wpływać na wyniki rzutów, które odzwierciedlały wolę bogów. Łatwo wyobrazić sobie starożytnych bohaterów w egzotycznej scenerii wyrzucających określoną ilość oczek. A co jeśli wynik rzutu zmieniał losy całej cywilizacji? Herod z Halikarnasu opisał losy starożytnej Lydii. Klęska nieurodzaju, a potem głodu spowodowała, że jej mieszkańcy wynaleźli rozmaite gry. Dzięki nim łatwiej im było przetrwać trudne czasy i zapomnieć o nich. Sytuacja ta trwała przez blisko dwie dekady i nie uległa poprawie. Królestwo nie mogła wyżywić wszystkich obywateli dlatego jego władca, aby uniknąć krwawego konfliktu postanowił zagrać w kości o to kto opuści ich kraj, a kto pozostanie. Możliwe, że powyższa historia to tylko legenda, ale gra użyta została do czynienia dobra. Pozostając jednocześnie kryterium wyboru.

Podejmując grę kierujemy się chęcią odczuwania przyjemności. Chcemy poczuć emocje. Poznajemy radość zwycięstwa i gorycz porażki. Tworzymy sojusze by zwiększyć swoje szanse lub liczymy tylko na swoje zasoby. Świat gier przenosi się do codziennego języka; zachowaj pokerowa twarz, ruchy szachisty czy stawiam wszystko na jedną kartę. Ile razy o naszych wyborach decydował rzut monetą lub prosta gra w papier, nożyczki, kamień. Rozmaite gry dają nam konkretne umiejętności, które wykorzystujemy w codziennym życiu. Rozwijamy słownictwo, pamięć, refleks, spryt. Korzystając z serwisów społecznych toczy się gra o znajomych, pozytywne komentarze, popularność. Grając w mądre gry nie tracimy czasu, wręcz przeciwnie rozwijamy swoje umiejętności, które będziemy mogli wykorzystać w przyszłości, także w rzeczywistości. Każda gra to dla nas doświadczenia i sprawdzian własnych możliwości. Wybieramy różne gry, gdyż każdy z nas ma inne motywacje by angażować się, ale najważniejsza jest dla nas zabawa i chęć relaksu.

Żródło: Grywalizacja, Paweł Tkaczyk Helion 2012

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.